Kosiniak-Kamysz o Szumowskim: Od ściany do ściany w sprawie maseczek i w sprawie wyborów

- Zbudował zaufanie w pierwszym miesiącu koronawiursa i wszyscy docenialiśmy jego pracę. A teraz: maseczki niepotrzebne, maseczki przez dwa lata; lokale wyborcze normalne dopiero za dwa lata, a możemy iść za dwa miesiące. No od ściany do ściany - tak o ministrze zdrowia Łukaszu Szumowskim mówił w TOK FM Władysław Kosiniak-Kamysz.
Zobacz wideo

Szef Polskiego Stronnictwa Ludowego i kandydat tej partii na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz skrytykował przyjęty przez Sejm projekt PiS o głosowaniu "hybrydowym". Projekt trafił właśnie do Senatu. - Najważniejsze jest, żeby wybory zostały przeprowadzone rzetelnie i dobrze, a ta ustawa tego nie gwarantuje. My na przykład zgłaszaliśmy poprawkę, żeby to głosowanie odbywało się przez dwa dni, żeby wydłużyć godziny otwarcia lokali - powiedział szef PSL w Wywiadzie politycznym. 

Karolina Lewicka pytała go, dlaczego w takim razie ludowcy wstrzymali się od głosu, a nie zagłosowali przeciwko. - W Senacie możemy blokować PiS, stawiając odpowiednie warunki. W Sejmie takich możliwości nie mamy. Trzeba stawiać ich pod ścianą, w Senacie można to robić. Nie po to, żeby wygrywać polityczne wojenki. Ja chcę, żeby Polacy wiedzieli, kiedy mogą pójść bezpiecznie do głosowania, jak zrobić, żeby te wybory były jak najbezpieczniejsze - mówił Kosiniak-Kamysz. 

I zapowiedział, że w wyborach będzie się starał wygrać z Andrzejem Dudą. - Bo to, co on wyrabia w ostatnich dniach i to czego nie robi i co jest jeszcze gorsze. Nie zabiera głosu w sprawie wyborów, nie jest w stanie wyjść z orędziem do narodu w dniu, kiedy wybory są zarządzane i się nie odbywają. To jest dramat - oceniał gość TOK FM.

Kandydat ludowców na prezydenta o bałagan z wyborcami jednoznacznie obwinia partię rządzącą.

- Kto doprowadził do chaosu, rozgardiaszu i ruiny organizacyjnej? Ci, którzy rządzą i którzy wygrali w demokratycznych wyborach, którzy się chełpili tym na każdym kroku, że mają mandat do sprawowania władzy i podejmowania decyzji. Myśleli, że mają mądrość absolutną i zupełnie zapomnieli o zdrowym rozsądku. Są odpowiedzialni za grzech zaniechania, za niewprowadzenie decyzji o stanie klęski żywiołowej, który by oddawał realną sytuację. To doprowadziło do tego zamieszania, że wybory były, ale nie odbyły się, kandydaci byli zarejestrowani, a niezauważeni - mówił na antenie TOK FM. 

Skrytykował też ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i jego słowa o tym, że "jakby się wyjęło przypadki ze Śląska, to mielibyśmy tendencję spadkową epidemii".

- Niestety, rozmienia się na drobne kolega Szumowski. A szkoda, bo to przecież lekarz. Zbudował zaufanie w pierwszym miesiącu koronawiursa i wszyscy docenialiśmy jego pracę. A teraz: maseczki niepotrzebne, maseczki przez dwa lata, lokale wyborcze normalne dopiero za dwa lata, a możemy iść za dwa miesiące do lokali wyborczych. No od ściany do ściany - stwierdził Kosiniak-Kamysz. Według niego, "w odmrażaniu gospodarki od ogólnego trzeba też przejść na poziom regionalny lub powiatowy". - Bo są regiony, gdzie jest bardzo mało przypadków i tam by można było odmrozić dużo szerzej gospodarkę i takie, gdzie jest dużo więcej przypadków i część obostrzeń trzeba by utrzymać dłużej - podkreślał rozmówca Karoliny Lewickiej.

Kandydat ludowców na prezydenta podkreślił też, że "przy odmrażaniu gospodarki nie bagatelizowałby sytuacji na Śląsku."

 Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM