Prof. Krzysztof Rączka: Sąd Najwyższy nie jest automatem, który będzie spełniał zamówienia polityczne

Kamil Zaradkiewicz, p.o. I prezesa SN, odroczył posiedzenie na czas nieokreślony. Jego zachowanie oraz sposób prowadzenia obrad komentował w TOK FM prof. sędzia Krzysztof Rączka. - Sąd Najwyższy to jest gremium poważnych ludzi, którzy szanują państwo, prawo i siebie. I nie będą postępować tak jak walec, który ma przejechać po wymiarze sprawiedliwości - podkreślił.
Zobacz wideo

Pełniący obowiązki I prezesa Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz odroczył w środę na czas nieokreślony obrady Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. Zamierza zwrócić się do prezydenta o zmianę regulaminu SN. W Poranku Radia TOK FM Karolina Lewicka zastanawiała się, czy chodzi o to, aby tak zmienić zasady, aby pozbawić sędziów możliwości kontestowania działań Zaradkiewicza. 

- To zgromadzenie zostało odroczone ze względu na to, że pan przewodniczący się zapętlił i nie potrafił sprawnie kierować tym posiedzeniem. Nie przestrzegał procedur i prawa. Bo także doszło do naruszenia regulaminu funkcjonowania Sądu Najwyższego ustalonego przez pana prezydenta - komentował sprawę prof. Krzysztof Raczka, sędzia SN. Gość Poranka Radia TOK FM dodał, że "bez wątpienia" istnieje potrzeba uregulowania procedury, według jakiej Zgromadzenie Ogólne ma procedować. - Ponieważ nie ma jej ustalonej. Zręby tej procedury wynikają z regulaminu ustalonego przez pana prezydenta. Ale trzeba pamiętać, że kompetencje pana prezydenta w zakresie ustalania regulaminu SN (...) są ograniczone do pewnych kwestii i nie obejmują one wszystkich aspektów przebiegu całego Zgromadzenia Ogólnego - przypomniał. 

Sędziowie składają wniosek o odwołanie Kamila Zaradkiewicza

Także w środę kilkudziesięciu sędziów Sądu Najwyższego złożyło w Kancelarii Prezydenta pismo z wnioskiem o odwołanie Kamila Zaradkiewicza z funkcji p.o. I prezesa tego sądu. - Ten wniosek jest wyrazem bardzo negatywnych doświadczeń z przebiegu trzech dni posiedzenia SN,  w ciągu których okazało się, że pan przewodniczący Zaradkiewicz nie radzi sobie z prowadzeniem tak dużych zgromadzeń. Po prostu nie ma, nie wiem, czy woli, czy umiejętności do kooperatywnego współdziałania z gremiami obradującymi i po prostu odmówił ustalenia porządku obrad - wskazał prof. Krzysztof Rączka, dodając, że "z doświadczenia wie, że jeżeli obraduje jakieś ciało kolegialne, jakiś organ, jakaś instytucja to trzeba w pierwszej kolejności ustalić porządek obrad". - To jest pierwsza rzecz, a pan przewodniczący Zaradkiewicz odmówił - podkreślił sędzia.

Karolina Lewicka zastanawiała się jednak, czy może Kamil Zaradkiewicz po prostu się zdenerwował, ponieważ w czwartym dniu obrad nie udawało się szybko wybrać kandydatów i w konsekwencji przejąć SN. Z taką diagnozą zgodził się sędzia Rączka. - Natomiast Sąd Najwyższy nie jest takim automatem, który będzie spełniał zamówienia polityczne, które ma realizować. Jest to organ władzy państwowej sądowniczej, jest to gremium poważnych ludzi, którzy szanują państwo, prawo i siebie. I nie będą postępować tak jak walec, który ma przejechać po wymiarze sprawiedliwości - podkreślił. 

Jak tłumaczył, sędziowie dążyli do tego, aby obrady odbywały się w poważnej atmosferze i zgodnie z prawem i procedurami. - Tymczasem pan przewodniczący Zaradkiewicz zachowywał się tak, jakby miał wyznaczone zadanie, chciał je załatwić już w piątek (8 maja) - zaznaczył prof. Rączka. Według niego świadczy o tym otrzymanie przez sędziów we wtorek (12 maja) kart do głosowania datowanych na 8 maja. - Z tego wynika, że już w piątek według zamierzeń pana Zaradkiewicza takie głosowanie indykacyjne, czyli na kandydatów miało się odbyć - wskazywał gość Karoliny Lewickiej. Zdaniem sędziego tego typu postępowanie, którego doznali sędziowie, tylko ich skonsoliduje w poczuciu niezawisłości oraz ujawni ich przywiązanie do państwa prawa. 

Prof. Rączka potwierdził też, że Kamil Zaradkiewicz nagrywa wypowiedzi sędziów padające podczas obrad. - To robi wrażenie takich okropnych metod, że "w odpowiednim momencie odpowiedni cytat wyciągnę i zastosuję go" - zaznaczył. 

"W przypadku niektórych ludzi granice bezwstydu nie istnieją"

Dziennikarka TOK FM  poprosiła też sędziego Rączkę o komentarz do ostatnich stwierdzeń na temat Sądu Najwyższego członka KRS, Macieja Nawackiego. Przypomnijmy, że to właśnie jego dotyczyły wątpliwości ws. zebrania wymaganej liczby podpisów pod listą poparcia. Nawacki nazwał SN "kadłubowym" oraz pogratulował Zaradkiewiczowi. 

Sędzia poprosił jednak, by nie zachęcać go do komentowania "tego typu wypowiedzi, tego typu produktu wulkanu intelektualnego". - W przypadku niektórych ludzi granice bezwstydu nie istnieją - podsumował. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie także na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM