Wymiana Kidawy-Błońskiej nie w smak PiS. "Wygrana Trzaskowskiego czy Sikorskiego w wyborach to paraliż państwa"

- Żaden z tych panów nie nadaje się na prezydenta - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany o ew. zmianę kandydata PO na prezydenta. Małgorzatę Kidawę-Błońską - według spekulacji - może zastąpić Radosław Sikorski lub Rafał Trzaskowski.
Zobacz wideo

Choć żadnej decyzji Platformy Obywatelskiej ws. wyborów prezydenckich jeszcze nie ma, bo władze partii zaczną obradować dopiero o 10, Jarosław Kaczyński już skomentował ew. zmianę kandydata Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. Według medialnych spekulacji Małgorzatę Kidawę-Błońską może zastąpić ktoś z dwójki: Radosław Sikorski - Rafał Trzaskowski.

- To są kandydatury z naszego punktu widzenia mniej więcej równoważne, to znaczy ani jeden, ani drugi z tych panów nie nadają się na stanowisko prezydenta Polski. Doszłoby tutaj (gdyby wygrali) do bardzo poważnych zakłóceń, do sparaliżowania państwa, ciężkiego sparaliżowania państwa - ocenił prezes PiS w radiowej Jedynce. - Czyli ostatniej rzeczy, której w tej chwili można sobie życzyć, jeśli się myśli o interesie zarówno zbiorowym, jak i interesach indywidualnych - dodał prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Według niego będzie to niekorzystne dla wszystkich Polaków, "nawet tych, którzy nas bardzo nie lubią". "Nie daj Panie Boże, żeby ci ludzie mogli mieć jakiś poważny wpływ na cały kraj. Pan Trzaskowski ma taki wpływ na Warszawę, ale nie będę opisywał skutków, bo nie chcę być niegrzeczny" - zaznaczył polityk.

Pytany, czy Trzaskowski lub Sikorski mają szansę na lepszy wynik, niż Kidawa-Błońska, ocenił, że to zależy od tego "czy tacy kandydaci jak pan Hołownia mają poparcie wynikające tylko i wyłącznie z tego, że pani Kidawa-Błońska nie spełniała nadziei elektoratu Platformy Obywatelskiej, czy jest to uwarunkowane jakoś głębiej". "Wydaje mi się, że nie jest wykluczone, iż jest to uwarunkowane głębiej i jeśli tak będzie, ci panowie nie mogą liczyć na wiele" - ocenił Kaczyński.

Prezes PiS nie wykluczył, że w związku ze zmianą kandydata PO Senat może przyspieszyć prace nad nową ustawą o wyborach prezydenckich, a nie stosować "kwarantanny" 30 dni.

"To jest pytanie do marszałka (Senatu Tomasza) Grodzkiego, czy będzie się decydował na kolejny zabieg, który jednak jest kompromitujący, czy też nie. Jego ostatnie wypowiedzi o tym, że Senat musi wypełnić te zadania, które w jego przekonaniu nie zostały wypełnione przez Sejm, wskazywałyby na to, że to będzie jednak ta "kwarantanna". Ale zobaczymy, bo kiedy to mówił, to nie wiem czy wiedział, że nastąpi ta zmiana (kandydata)" - zaznaczył prezes PiS.

Prowadząca rozmowę Katarzyna Gójska stwierdziła m.in., że opozcyja "była radykalnie przeciw wyborom prezydenckim", "wykorzystała Senat, aby je "storpedować", a obecnie "zarzuca rządowi, że ten nie zorganizował wyborów i ośmieszył Polskę na arenie międzynarodowej". Zdaniem prezesa PiS "to "nic nowego". - To wszystko mieści się w tym pojęciu opozycji totalnej, tzn. takiej, która odrzuca wszelkie zasady, zupełnie nie bierze pod uwagę interesu Polski jako całości, tylko po prostu walczy o wsparcie tej części społeczeństwa, która jest gotowa wierzyć we wszystko, która ma bardzo krótką pamięć, bo tylko ktoś o bardzo krótkiej pamięci może przyjmować na poważnie te ataki, albo ktoś, kto jest bardzo mocno emocjonalnie zaangażowany przeciwko tej obecnej władzy - powiedział Kaczyński.

- To nie jest droga, która prowadzi do sukcesu. Przynajmniej dotychczas tak było i mam nadzieję, że dalej tak będzie, ale najwyraźniej zmiana modus operandi jest poza granicami możliwości i intelektualnych, i być może także emocjonalnych, opozycji - ocenił prezes Prawa i Sprawiedliwości.

DOSTĘP PREMIUM