Rafał Trzaskowski za Kidawę-Błońską. PO wybrała nowego kandydata na prezydenta

- Jednomyślna rekomendacja zarządu krajowego PO dla Rafała Trzaskowskiego, jako kandydata na prezydenta Rzeczpospolitej - poinformował przewodniczący PO Borys Budka.
Zobacz wideo

Zarząd Platformy Obywatelskiej podjął decyzję w sprawie nowego kandydata na prezydenta. Ogłoszono ją na konferencji prasowej - w wyścigu o fotel prezydencki stanie Rafał Trzaskowski.

Podziękowania dla Kidawy-Błońskiej

Szef PO podkreślił na konferencji prasowej, że to dzięki determinacji wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, samorządowców, Senatu i Koalicji Obywatelskiej "złe, nieuczciwe i niebezpieczne wybory nie odbędą się w maju". - Raz jeszcze dziękuję za to, że pani marszałek jako jedyna była tą kandydatką, która od samego początku pokazała, że wartości są ważniejsze niż bieżący interes polityczny - mówił Budka.

- Po decyzji pani marszałek, że nie będzie ponownie startować w nowych wyborach prezydenckich, Koalicja Obywatelska, Platforma Obywatelska stanęły przed decyzją o nominowaniu kandydata na urząd prezydenta Rzeczpospolitej. Miło mi w tym miejscu poinformować, że jednomyślną rekomendacją zarządu krajowego PO, przedstawioną naszym koalicjantom, jest rekomendacja dla pana prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego - poinformował Budka.

"Wierzę, że wygramy te wybory"

Kidawa-Błońska, dotychczasowa kandydatką KO na prezydenta, na konferencji prasowej podziękowała koalicjantom. - Chciałam podziękować tej silnie drużynie, nic się nie zakończyło, jesteśmy w bardzo mocnej kampanii. Mamy nowego kandydata i ja wierzę bardzo głęboko, że te wybory wygramy, niezależnie od tego kiedy będą, jaki będzie ich termin - powiedziała.

- Jesteśmy zdeterminowani, tworzymy dobry zespół, potrafimy działać i mam nadzieję, że za kilka tygodni będziemy mogli powiedzieć, że mamy w Polsce nowego prezydenta - dodała.

- Staję przed państwem jako kandydat na prezydenta RP, biorąc na siebie olbrzymią odpowiedzialność walki o demokratyczną Polskę, walki o silne państwo - mówił Trzaskowski w czasie konferencji.

Potencjalna wygrana Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich oznaczałaby, że Warszawą czasowo rządziłby komisarz wskazany przez premiera.

Rezygnacja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

W piątek (15 maja) ze startu w wyborach prezydenckich zrezygnowała Małgorzata Kidawa-Błońska.
- Wiem, że ponoszę odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, bo spadki sondażowe zostały tym, że Polacy nie wiedzieli, czy biorę udział w tych wyborach, czy nie. Ale dla mnie najważniejsze było ich zdrowie, bezpieczeństwo i to, żeby Polska ciągle była krajem demokratycznym, krajem w sercu Europy, krajem europejskim - podkreśliła podczas briefingu prasowego w Sejmie wicemarszałkini. 

Dodała także, że zawsze będzie mówiła prawdę, nie licząc się z konsekwencjami, które tego dotyczą. - Bo polityk musi być odważny, musi myśleć o ludziach i mieć odwagę mówić nawet najtrudniejsze rzeczy. Wierzę głęboko, że te wybory będą wygrane przez moją formację, bo nie chcę, żeby moje obciążenia przechodziły na całą partię. Ja tę odpowiedzialność biorę na siebie - powiedziała Kidawa-Błońska.

Spekulacje na temat nowego kandydata 

Jak mówił w TOK FM dziennikarz Onetu Andrzej Stankiewicz, głosy o zmianie kandydatki na prezydenta Platformy Obywatelskiej słychać było już od kilku dni. - W całej wojnie PO z wyborami 10 maja, z tym opóźnianiem prac w Senacie, była myśl o tym, żeby doprowadzić do nowego rozdania i zmienić kandydata. Wiadomo, oficjalnie politycy mówią co innego, ale każdy zdrowo myślący lider nie mógł sobie pozwolić na start kandydata, który ma kilka procent w sondażach. To smutne dla pani Kidawy-Błońskiej, ale niezbędne i logiczne dla politycznej przyszłości Platformy – ocenił Stankiewicz.

Ze zmiany kandydata nie jest zadowolony PiS?

Jeszcze przez ogłoszeniem rezygnacji Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, ewentualny wystawienie przez PO w wyborach Radosława Sikorskiego lub Rafała Trzaskowskiego komentował prezes PiS Jarosław Kaczyński. 

- To są kandydatury z naszego punktu widzenia mniej więcej równoważne, to znaczy ani jeden, ani drugi z tych panów nie nadają się na stanowisko prezydenta Polski. Doszłoby tutaj (gdyby wygrali) do bardzo poważnych zakłóceń, do sparaliżowania państwa, ciężkiego sparaliżowania państwa - ocenił prezes PiS w radiowej Jedynce. - Czyli ostatniej rzeczy, której w tej chwili można sobie życzyć, jeśli się myśli o interesie zarówno zbiorowym, jak i interesach indywidualnych - dodał prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Według niego będzie to niekorzystne dla wszystkich Polaków, "nawet tych, którzy nas bardzo nie lubią". - Nie daj Panie Boże, żeby ci ludzie mogli mieć jakiś poważny wpływ na cały kraj. Pan Trzaskowski ma taki wpływ na Warszawę, ale nie będę opisywał skutków, bo nie chcę być niegrzeczny - zaznaczył polityk.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM