"Przykro było patrzeć, jak jedna Małgorzata Kidawa-Błońska musi płacić rachunek za błędy, które nie sama popełniła"

- To, w jaki sposób Małgorzata Kidawa-Błońska została potraktowana pokazuje, że za kandydatem czy kandydatką PO nie stoi silna drużyna - mówiła w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. Poseł PO Marcin Kierwiński skomentował jej słowa jako "fałszywą troskę".
Zobacz wideo

Koalicja Obywatelska zmieniła swojego kandydata na prezydenta. Dołującą w sondażach Małgorzatę Kidawę-Błońską zastąpił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Teraz KO musi na nowo zebrać 100 tysięcy podpisów pod jego kandydaturą. Zapowiada też, że utworzony zostanie nowy sztab wyborczy. Decyzję największej partii opozycyjnej krytykowała na antenie TOK FM posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. - Wybory prezydenckie to wybory, w których wybiera się głowę państwa na pięć lat, więc dla mnie nawet wybór kandydata powinien być dokonywany z takim poczuciem, że chce się, by ta właśnie osoba spędziła tych pięć czy 10 lat w Pałacu Prezydenckim - powiedziała w "Wyborach w TOK-u" posłanka. 

Jej zdaniem fakt, iż PO zmieniła kandydata po kilku miesiącach pokazuje, że prawybory w Platformie i mówienie o "demokratycznych procedurach" wyboru kandydata to jeden wielki "teatr". Polityczka wskazała też, że nie sądzi, aby zdemobilizowany elektorat KO nagle się zmobilizował i szturmem ruszył głosować na Trzaskowskiego. 

Dziemianowicz-Bąk odniosła się też do sytuacji samej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i jej porannego wystąpienia, na którym informowała o rezygnacji. Przypomnijmy, wicemarszałek Sejmu pojawiła się na tej konferencji sama - bez innych polityków swojej partii. - To, w jaki sposób została potraktowana i ta jej samotność pokazuje, że za kandydatem czy kandydatką PO nie stoi silna drużyna - oceniła polityczka Lewicy. - Błędy, które popełniała Małgorzata Kidawa-Błońska nie były tylko jej błędami. Przecież decyzje podejmuje sztab, kierownictwo partii i bardzo przykro było mi patrzeć, jak ona jedna musi płacić rachunek za te błędy, które nie sama popełniła - dopowiedziała.

"Fałszywa troska" Lewicy

Poseł PO Marcin Kierwiński ocenił słowa posłanki jako "fałszywą troskę" o byłą już kandydatkę Koalicji Obywatelskiej. - Małgorzata Kidawa-Błońska wyszła wczoraj sama na tę konferencję, bo chciała wyjść sama. Bo jest silną, niezależną kobietą, silnym niezależnym politykiem, który potrafi brać odpowiedzialność za wszelkie swoje decyzje - odparł gość "Wyborów w TOK-u". 

Dopytywany przez redaktor Dominikę Wielowieyską, czy to nie był błąd - zapewniał, że nie. - Małgorzata Kidawa-Błońska bierze też pełną odpowiedzialność za sukces i za to, że uchroniła Polaków przed usługą pocztową Jacka Sasina - stwierdził Kierwiński, podkreślając, że wicemarszałek Sejmu była jedynym politykiem, który w przedwyborczej rozgrywce "bezpieczeństwo Polaków i troskę o konstytucję stawiał ponad partyjny interes".

DOSTĘP PREMIUM