Poseł nie wie, co działo się w Polsce, bo był zbyt zajęty organizacją bankietu. "Gaz na proteście? Za Tuska strzelano"

Choć miniony weekend obfitował w wydarzenia, którymi emocjonowało się wielu Polaków, nie spędzili go, śledząc relacje medialne. Poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk wyznał w "Wywiadzie politycznym", że bardziej zajmowała go organizacja bankietu urodzinowego dla żony.
Zobacz wideo

Karolinie Lewickiej udało się wydusić z posła, jak interpretuje on słowa piosenki Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój". W dalszej części rozmowy napotkała jednak na niespodziewany problem - jej gość nie był w stanie odnieść się do niektórych bieżących wydarzeń, bo niewiele wiedział na ich temat.

Dziennikarka próbowała pytać posła o "Zabawę w chowanego" - nowy film braci Sekielskich na temat pedofilii w polskim Kościele, który został opublikowany w sieci w sobotę. Poseł przyznał, że filmu nie widział. - Proszę mi wybaczyć, w weekend żona miała urodziny, a ja zająłem się organizacją bankietu - wyjaśnił.

Z tego samego powodu Bortniczuk nie śledził, co działo się w Warszawie w związku ze strajkiem przedsiębiorców. - Cały dzień trwał ten bankiet? - zdziwiła się Lewicka. - Jak się jest organizatorem takiego bankietu, to cały dzień się jest zajętym - wyznał rozbrajająco poseł.

Gdy jednak dziennikarka poinformowała Bortniczuka, że policja użyła przeciw demonstrującym gazu pieprzowego, poseł nie namyślał się długo nad ripostą: - Zakładam, że policjanci zachowali się zgodnie z procedurami. Myślę, że łagodniej potraktowali tych przedsiębiorców niż za czasów Donalda Tuska traktowano górników. W Jastrzębiu do nich po prostu strzelano. - Pan mówi, jakby strzelano do nich z broni palnej. Nie strzelano z broni palnej - sprostowała Lewicka. - Ale strzelano z broni gładkolufowej. Gaz a broń to jednak inny kaliber - odpowiedział Bortniczuk.

Chwilę później temat bankietu urodzinowego powrócił po raz trzeci. Okazało się, że poseł miał na nim okazję porozmawiać z polskimi przedsiębiorcami i poznać ich opinie na temat rządowej "tarczy". - Wszyscy, z którymi rozmawiałem, są z "tarczy" zadowoleni. Na bankiecie kilku z nich stwierdziło, że pomoc, którą proponuje rząd, pozwala im ten trudny okres przetrwać. Moja siostra, która prowadzi firmę, wysłała mi sms-a i prosiła, żebym podziękował pani Emilewicz za to, że dwa dni po złożeniu wniosku, miała pieniądze na koncie, co pozwoliło jej zachować płynność finansową  - przekonywał. 

Na zakończenie rozmowy Lewicka dopytała jeszcze, czy na bankiecie zachowano reżim epidemiologiczny. Bortniczuk zapewnił, że jak najbardziej.

Posłuchaj całej audycji w Aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM