Roman Giertych: Jeśli sondaże Hołowni się potwierdzą, będę głosował właśnie na niego

- Powinniśmy głosować na tego kandydata, który w II turze ma szanse wygrać z Andrzejem Dudą. Problemem Rafała Trzaskowskiego jest wiarygodność w centrum, czyli uzyskanie tych głosów w II turze, które nie padną na niego w I turze - powiedział w TOK FM Roman Giertych - prawnik i były wicepremier.
Zobacz wideo

Roman Giertych napisał ostatnio na Twitterze: "7 sierpnia nowy Prezydent zaprzysięgnie sędziego Wróbla na I prezesa SN. Inni kandydaci nie uzyskali większości, więc ich ewentualne powołanie będzie nieważne" i o te słowa pytała na wstępie rozmowy red. Dominika Wielowieyska. Przypomnijmy, sędzia Włodzimierz Wróbel otrzymał najwięcej głosów podczas Zgromadzenia Ogólnego SN. Jednak prezydent Andrzej Duda, w wywiadzie dla TVP stwierdził, że nie musi wybierać kandydata, który zdobył największe poparcie.

- Polska konstytucja jest w tym zakresie bardzo ścisła. Prezydent może wybrać kandydata na I prezesa Sądu Najwyższego tylko i wyłącznie z grona osób przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne, a osoba, która nie uzyskała większości głosów na Zgromadzeniu Ogólnym nie może być uznana za przedstawioną przez Zgromadzenie Ogólne - mówił mec. Roman Giertych w TOK FM. Jak dodał, "wynika to wprost z konstytucji". 

Jeśli stanie się inaczej, to - zdaniem mecenasa - będziemy mieli do czynienia z deliktem konstytucyjnym. Red. Wielowieyska powiedziała, że z jej informacji wynika, że decyzja już zapadła i I prezesem Sądu Najwyższego ma zostać prof. Małgorzata Manowska. - Gdyby PiS stracił władzę, czy należałoby podważać ten wybór? - pytała dziennikarka. 

- Nie. Moim zdaniem 7 sierpnia prezydent powinien zaprzysiąc sędziego Wróbla na I prezesa Sądu Najwyższego - powtórzył Giertych. Jak dodał, profesor Manowska "nigdy stanowiska nie uzyska, więc nie trzeba będzie jej pozbawiać niczego". - Dlatego, że nie uzyskała w sposób prawidłowy zgłoszenia przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego - przekonywał Giertych. 

Wybory prezydenckie

W drugiej części rozmowy prowadząca Poranek TOK FM pytała o wybory prezydenckie. Roman Giertych powiedział, że nie popiera żadnej konkretnej partii ani konkretnego kandydata. - Dla mnie najważniejsze jest to, żeby spojrzeć na sondaże i zobaczyć, kto ma największe szansę na wygranie z Andrzejem Dudą. Dziś, w pięciu ostatnich sondażach, największe szanse ma Szymon Hołownia. Jeśli te sondaże na dwa tygodnie przed wyborami się potwierdzą, to będę głosował na niego - zadeklarował mecenas. - Jeżeli natomiast Rafał Trzaskowski, który prowadzi bardzo energiczną kampanię, uzyska to, że w II turze on będzie miał większe szanse wygrać z Dudą, to będę głosował na niego - dodał. 

Zdaniem mecenasa Giertycha, problemem Rafała Trzaskowskiego jest wiarygodność w centrum, czyli uzyskanie tych głosów w II turze, które nie padną na niego w I. 

Gość TOK FM przyznał, że "w gruncie rzeczy jest mu obojętne", czy prezydentem będzie Hołownia, Kosiniak-Kamysz czy Trzaskowski. - Oby nie był nim znów Andrzej Duda - stwierdził.

Zdaniem Giertycha, gdyby Platforma Obywatelska - po wycofaniu się Małgorzaty Kidawy-Błońskiej - zdecydowała się na poparcie w wyborach prezydenckich Władysława Kosiniaka-Kamysza lub Szymona Hołowni - "dziś sprawę mielibyśmy rozstrzygniętą". - Kandydatura Trzaskowskiego jest obarczona tym, że może zdobyć dobry wynik w I turze, ale wyborów może nie wygrać - ocenił mecenas. 

Gdy red. Wielowieyska powiedziała, że największa partia opozycyjna nie może pozwolić sobie na niewystawianie swojego kandydata, jej gość odarł, że to "Polska nie może sobie pozwolić na kolejne pięć lat Andrzeja Dudy". - Problemy wewnętrzne PO, jej poczucie dumy są jednak mniej istotne niż to, że obawiam się, że jeżeli Duda wygra następne wybory, będziemy mieli w pełni wprowadzoną dyktaturę, której nikt nie zablokuje - stwierdził gość TOK FM. 

Całej rozmowy z Romanem Giertychem posłuchaj w Aplikacji TOK FM!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM