Budka wyszedł z posiedzenia komisji rozpatrującej wniosek o odwołanie Sasina. "Uciekł pod wrażeniem argumentów"

Lider PO Borys Budka opuścił posiedzenie komisji ds. Energii i Skarbu Państwa, rozpatrującej wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina. Skrytykowali to politycy partii rządzącej.
Zobacz wideo

Sejmowa Komisja do Spraw Energii i Skarbu Państwa rozpatrywała we wtorek poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina. Zaopiniowała wniosek negatywnie.

Wniosek, który posłowie KO złożyli 14 maja, podczas obrad komisji uzasadniał lider PO Borys Budka, który później opuścił posiedzenie komisji, na co zwrócili uwagę posłowie partii rządzącej.

- Pan Borys Budka oczywiście uciekł w czasie, kiedy pan wicepremier Jacek Sasin w sposób merytoryczny, punkt po punkcie, rozbijał argumentację Borysa Budki tego wniosku - można powiedzieć z prasówki, bo to nie jest żaden wniosek o wotum nieufności. Budka nie potrafi nawet przygotować dobrze przygotowanego wniosku w oparciu o akty prawne, o przepisy - powiedział wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski.

W jego ocenie, wniosek KO jest "skandaliczny". "Odwołanie pana wicepremiera Jacka Sasina jest wyłącznie podyktowane chęcią przykrycia kompromitacji, za którą odpowiada senator Tomasz Grodzki. I dzisiaj jest kolejny akt tej kompromitacji. Chcecie doprowadzić do kryzysu konstytucyjnego, chcecie doprowadzić do tego, żeby Polaka po 6 sierpnia nie miała prezydenta" - mówił.

Także wiceminister aktywów państwowych Maciej Małecki zauważył, że "po panu przewodniczącym Borysie Budce zostało jedynie puste krzesło". - Dzisiaj pan przewodniczący nie wytrzymał nawet do połowy wystąpienia pana wicepremiera Jacka Sasina - dodał. Z kolei przewodniczący komisji Marek Suski (PiS) podkreślił, że to szkoda, że przedstawiciela wnioskodawców już nie ma. - Być może uciekł pod wrażeniem argumentów - ocenił.

KO: Sasin przekroczył uprawnienia

Złożony przez posłów KO wniosek ma związek z przygotowywanymi na 10 maja wyborami korespondencyjnymi prezydenta RP. Wybory ostatecznie się nie odbyły, jednak wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych. Ustawa weszła w życie 9 maja.

- Bezpośrednim powodem naszego wniosku jest próba zorganizowania w sposób bezprawny - w oparciu o przepisy, które nie weszły w życie, w chwili, kiedy pan minister Jacek Sasin podejmował określone czynności - tzw. wyborów korespondencyjnych. Działanie pana ministra Jacka Sasina było bezprawne. Naszym zdaniem wyczerpują one również znamiona przestępstwa - powiedział na komisji, uzasadniając wniosek Budka.

Jak mówił, Sasin, "podejmując działania zmierzające do przygotowania i organizacji wyborów, wkroczył w kompetencje PKW i tym samym przekroczył swe uprawnienia".

- Z doniesień medialnych wiemy, że niektóre decyzje Sasina noszą datę dwa dni wcześniejszą, aniżeli wejście w życie odpowiednich przepisów" - powiedział lider PO. W ocenie Budki, Sasin zlecając druk pakietów wyborczych, naraził również Skarb Państwa na wielomilionowe straty.

Obrona Sasina

Odnosząc się do uzasadnienia wniosku o odwołanie Sasin oświadczył, że wszystkie działania organów państwa w kwestii organizacji planowanych na 10 maja wyborów prezydenckich miały konstytucyjne oparcie, a temu, że wybory się nie odbyły winna jest obstrukcja Senatu i samorządów, utożsamiających się z opozycją.

Sasin oświadczył, że przy organizacji wyborów nie działał na podstawie własnych decyzji, tylko decyzji marszałek Sejmu i premiera. Jak podkreślał, nie zlecał drukowania kart wyborczych PWPW, oraz nie zlecał Poczcie dostarczenia obywatelom pakietów wyborczych, ponieważ z powodu obstrukcji opozycji wybory nie mogły się odbyć.

Jak dodał, premier Mateusz Morawiecki zdecydował o wcześniejszym przystąpieniu do działań ws. wyborów, ponieważ terminy wskazywały, że przed 10 maja będzie już ustawa o głosowaniu korespondencyjnym. Sasin zaznaczył, że to premier nakazał PWPW druk kart, a Poczcie Polskiej - wszelkie działania w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM