Prezydent i premier już się chwalą miliardami z UE. "To kompletny cyrk. Kłamstwo, którego śmieszność poraża"

- Nagle Unia Europejska przestała być "wyimaginowaną wspólnotą", jak to kiedyś powiedział prezydent. Wszystkie nasze wojny z UE - o to, żeby nikt nam niczego nie narzucał - idą na bok, bo liczą się pieniążki. Jest jakiś poziom absurdu, którego komentatorzy nie są w stanie ocenić - mówił w TOK FM prof. Marek Migalski. Tak politolog i były europoseł PiS komentował wspólną konferencję Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego.
Zobacz wideo

Polska będzie czwartym krajem na liście największych beneficjentów unijnego funduszu odbudowy po kryzysie związanym z koronawirusem - tak wynika z planów tego programu, który w środę przedstawiła Komisja Europejska. Łącznie ma się w nim znaleźć 750 miliardów euro, z czego większość ma trafić do krajów członkowskich w formie bezzwrotnych grantów. Nad Wisłę według wstępnego podziału ma trafić około 64 mld euro. Premier Mateusz Morawiecki napisał na Twitterze w tym kontekście, że "głos Polski jest słyszany i uwzględniany w Europie" i dziękował prezydentowi za "wspólne i efektywne działania dla Polski”.

Na specjalnie zorganizowanej dziś (28 maja) konferencji premier i prezydent Andrzej Duda chwalili się swoim zasługami w tej sprawie. - To efekt twardej polityki negocjacyjnej, żmudnych nocnych rozmów – podkreślił Morawiecki.

Karolina Lewicka w Poranku Radia TOK FM tonowała nastroje. – Dr Bartłomiej Nowak, politolog i ekonomista, mówił mi, że przecież żadnych negocjacji jeszcze nie było. One są przed nami i będą bardzo trudne dla Polski, bo finanse będą powiązane z kwestami ekologicznymi i praworządnością. Jeśli Polska tych warunków nie wypełni, to tak wysokiej kwoty może nie dostać – powiedziała dziennikarka i dodała: Wszystko wygląda na to, że władza chce przedstawiać tę sytuację jako swój sukces, choć jeszcze pod koniec marca premier mówił w Sejmie, że UE "nie dała nawet eurocenta na walkę z koronawirusem".

Zdaniem prof. Marka Migalskiego z Uniwersytetu Śląskiego zachowanie rządzący to "kompletny cyrk”. – Nagle Unia Europejska przestała być "wyimaginowaną wspólnotą", jak to kiedyś powiedział prezydent. Wszystkie nasze wojny z UE - o to, żeby nikt nam niczego nie narzucał - idą na bok, bo liczą się pieniążki. Jest jakiś poziom absurdu, którego komentatorzy nie są w stanie ocenić. To, co obóz rządzący robi swoim zwolennikom z mózgów, to jest poza granicą komentarza politycznego – podkreślał Migalski.

Politolog i były europoseł wybrany z listy PiS wskazywał, że przez "antyeuropejską" politykę rządu Prawa i Sprawiedliwości, Polska może nie otrzymać takich pieniędzy, jak wynika z pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej. – Jeśli rządzący chcą przekonać, że te nowe miliardy to jest wynik nacisku na Brukselę z Warszawy, to znaczy, że jest to kłamstwo, którego śmieszność poraża do takiego stopnia, że zaczyna być to straszne. To, co ta gierkowska propaganda robi, zaczyna być chyba dostrzegane nawet przez tych, którzy do tej pory uważali, że tym ludziom można wierzyć – ocenił prof. Migalski.

Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej" mimo wszystko starła się wskazywać na pozytywy całej sytuacji.  – Liczę na to, że te pieniądze posłużą jako bacik na rząd – powiedziała dziennikarka. Dodała, że wizja otrzymania tak dużego zastrzyku pieniędzy powinna wpływać na rządzących, którzy będą musieli baczniej zwracać uwagę na to, co robią. – Ktoś będzie sprawdzał, czy wywiązują się z obowiązków społecznych i słucha się Unii Europejskiej w sprawach praworządności. Myślę, że ta suma, która majaczy na horyzoncie, jest wystarczająco duża, żeby być dobrym straszakiem na władzę w Warszawie – mówiła w TOK FM Dąbrowska.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM