Czy Szumowski powinien się podać do dymisji? "Dziwne, że jak ktoś idzie do polityki, to przepisuje majątek"

- W każdym normalnym kraju minister, na którym ciążyłyby takie oskarżenia, to dawno podałby się do dymisji - mówiła w TOK FM Gabriela Morawska-Stanecka. Ale wicemarszałkini Senatu nie wierzy, że Łukasz Szumowski pożegna się ze stanowiskiem. Według najnowszego sondażu 40,1 proc. pytanych chce dymisji ministra zdrowia.
Zobacz wideo

Na pytanie, czy Łukasz Szumowski, w związku ze stawianymi mu przez opozycję zarzutami, powinien podać się do dymisji "tak" odpowiedziało 40,1 proc. respondentów. Dymisji szefa resortu zdrowia nie chce 32,8 proc. pytanych, a 27,1 proc. nie ma żadnego zdania w tej sprawie - wynika z sondażu SW Research dla rp.pl.

Czarne chmury nad głową szefa MZ zaczęły się zbierać po ujawnieniu, że firma założona przez jego znajomego z nart sprzedała za 5 mln złotych resortowi maseczki bez atestów. Po publikacjach mediów resort zgłosił sprawę do prokuratury, ale atmosfery wokół ministra to nie oczyściło. Okazało się, że jako wiceminister nauki, który nadzorował Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, mógł mieć wpływ na decyzje o przyznawaniu dotacji spółce swojego brata - Marcina Szumowskiego. Przypomnijmy, że Łukasz Szumowski miał udziały w tej firmie, nim wszedł do polityki. Teraz współudziałowcem firmy jest jego żona. 

- Gdybyśmy żyli w normalnym państwie, to powiedziałbym, że mamy NIK i prokuraturę - to są instytucje do wyjaśnienia takich spraw. Ale dziś jest tak, że mamy zawłaszczoną (przez polityków) prokuraturę i szefa Najwyższej Izby Kontroli, do którego trudno o zaufanie. Nie możemy obecnie liczyć na to, że te instytucje  zajmą się rzetelnie tą sprawą, więc mamy klincz - komentował w TOK FM Jacek Cichocki, dziś szef sztabu Szymona Hołowni, a przed laty minister w rządach PO-PSL.

Jak oceniła Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy, "w każdym normalnym kraju minister, na którym ciążyłyby takie oskarżenia, dawno podałby się do dymisji". - Słyszymy o różnych kryształowych ministrach i osobach z PiS, a potem się okazuje, że ci kryształowi mają na sumieniu rzeczy, z których się muszą tłumaczyć. Pamiętamy przecież, jak kryształowym człowiekiem był Marian Banaś, a potem okazało się, że z tym kryształem to... nie za bardzo - tak samo jest z min. Szumowskim - mówiła wicemarszałkini Senatu. I dodała, że w dymisję ministra zdrowia nie wierzy, mimo wagi zarzutów i wątpliwości, jakie się ostatnio pojawiły. 

Dlaczego politycy przepisują majątki na bliskich?

Wątpliwości dotyczące Łukasza Szumowskiego przypomniały wszystkim, że od miesięcy w Trybunale Konstytucyjnym, w którym zasiadają m.in. byli posłowie PiS Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz, czeka na ocenę ustawa dotycząca obowiązku ujawniania majątków przez rodziny ważnych polityków. Powstała ona po tym, jak "Gazeta Wyborcza" ujawniła informacje o majątku Mateusza Morawieckiego i tym, że jego część została przepisana na żonę obecnego premiera. Oświadczenia majątkowego żony premiera do dziś nie poznaliśmy, bo... ustawę bada TK.

Min. Szumowski pytany o to, czy żona ujawni informacje o swoim majątku, mówi, że analizują sytuację. 

- Jest dziwne, że jak ktoś idzie do polityki, to przepisuje majątek - oceniła Morawska-Stanecka, podkreślając, że sama od lat ma rozdzielność majątkową z mężem. I nie ma to związku z jej obecnym zaangażowaniem politycznym. 

- Pani senator przeprowadziła ciąg logiczny, że majątek został ukryty - po to przeprowadzono rozdzielność majątkową. Konia  z rzędem temu, kto to udokumentuje! Ten zarzut jest nieuczciwy - mówił oburzony Bartosz Kownacki z PiS, także adwokat. - Ale kiedy (min. Szumowski - red.) przepisał majątek (na żonę - red.)? - dopytywała wicemarszałkini Senatu. Odpowiedzi udzieliła prowadząca audycję Dominika Wielowieyska, informując, że doszło do tego, "jak Szumowski wchodził do polityki". 

Kamiński: To obłuda

O obłudzie rządzących mówił dawny działacz PiS - Michał Kamiński. Obecny wicemarszałek Senatu z Koalicji Polskiej, uważa, że nie trzeba czekać na żadne regulacje prawne, by ujawniać informacje o majątkach bliskich polityków. - Jak byłem posłem PiS, w kadencji 1997-2001, złożyliśmy projekt ustawy i sami ujawnialiśmy informacje o swoich majątkach. Nie muszę czekać na wyrok TK, żeby ujawnić majątek bliskich - podkreślił. 

Jak dodał, rządzący są znacznie bardziej pobłażliwi, w przypadku ludzi związanych z obozem władzy, co doskonale pokazuje sprawa sprzed zaledwie kilku lat. - Przypomnę, że syn Donalda Tuska był przesłuchiwany przez sejmową komisję śledczą, bo miał niewymagającą żadnych kontaktów z rządem pracę w liniach lotniczych. A w sytuacji, kiedy w czasach koronawirusa miliony zarabiają firmy znajomych z nart ministra, to ta sprawa nie budzi w PiS żadnego zdziwienia. To jest gigantyczna obłuda - stwierdził Michał Kamiński. 

Na argumenty dotyczące słynnych maseczek, które miał sprzedać MZ znajomy rodziny Szumowskich - instruktor narciarski, zareagował Bartosz Kownacki. - Min Szumowski nie może zabronić, tym, których zna, żeby nie prowadzili działalności gospodarczej i powiedzieć: od ciebie nie kupię, bo cię znam. Co byście mówili, gdyby minister - łamiąc demokratyczne reguły - mówił: znam tę osobę, więc nie kupię maseczek? - pytał były wiceminister obrony. I przypomniał o ujawnionym przez zastępcę Łukasza Szumowskiego - Rafała Cieszyńskiego - SMS-y od znanego polityka PO, w sprawie maseczek. Sławomir Neumann pytał wiceministra o atesty na maseczki sprowadzane z Chin.

Niczego zdrożnego w całej sprawie Michał Kamiński nie dostrzegł. - Znajomy posła Neumanna pytał o homologację maseczek, z czego można wywnioskować, że biznsemni, których zna chcieli prowadzić interesy zgodnie z prawem: sprowadzać maseczki z certyfikatem. Okazało się, że znajomi innej partii nie musieli pytać, bo wiedzieli, że temu rządowi  można "opchnąć" różne rzeczy bez certyfikatów. Uważałbym z szafowaniem tym przykładem - stwierdził wicemarszałek Senatu.

DOSTĘP PREMIUM