Jarosław Flis: Nikt nie będzie miał politycznego interesu, żeby podważać wybory

Wybory będą legalne w tym sensie, że nikt nie będzie miał interesu politycznego, żeby je podważać. Oczywiście sytuacja jest dyskusyjna, bo te wydarzenia, do których doszło 10 maja, nie są przewidziane przez polskie prawo - uważa socjolog prof. Jarosław Flis.
Zobacz wideo

Gościem "Wywiadu Politycznego" był prof. Jarosław Flis, a tematem rozmowy wybory prezydenckie, których termin być może już wkrótce poznamy. Prowadzącą audycję Karolina Lewicka pytała, czy te wybory w ogóle będą legalne. - Wybory będą legalne w tym sensie, że nikt nie będzie miał interesu politycznego, żeby je podważać. Oczywiście sytuacja jest dyskusyjna, bo te wydarzenia, do których doszło 10 maja, nie są przewidziane przez polskie prawo. I każda decyzja jest z prawem sprzeczna, bądź je omija - powiedział jej gość i dodał też, że "nie widzi racjonalnych argumentów, dlaczego wybory miałyby się teraz nie odbyć".

- Wszystkie rozwiązania na 10 maja były tak absurdalne, że jak zostały wyrzucone do kosza, to wszyscy poczuli ulgę. I nawet jak coś tam będzie uwierać, to nie na tyle, żeby te wybory zostały uznane przez większość za nieuczciwe - zauważył jeszcze. 

Według niego to "Jarosław Kaczyński doprowadził swoje ugrupowanie do potężnej porażki." - Trochę to wygląda tak jakby w Prawie i Sprawiedliwości wszyscy próbowali wysublimowanych metod, jak polepszyć samopoczucie Jarosława Kaczyńskiego po porażce. To jego upór. Przekonanie, że da się to zrobić, ani nie było podzielane przez Polaków, ani się nie okazało prawdą. Wybory się nie odbyły, nawet wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości wszyscy odczuli ulgę - stwierdził Jarosław Flis w TOK FM. 

Socjolog pytany był też o kampanię Andrzeja Dudy. Jaki jego zdaniem jest jej główny przekaz? - Że jak się wybierze prezydenta z PiS, to nie będzie konfliktu. Ale zgodnie z tą filozofią w 2015 roku trzeba było głosować na prezydenta Komorowskiego, a chyba tak nie było. Idąc tym tokiem rozumowania, jak wygra Rafał Trzaskowski, to trzeba by nominować Borysa Budkę na premiera - ironizował. Przypomniał też, że "dokładnie tak samo wspierani byli kandydaci PiS w wyborach samorządowych 2018". - Jak wygra ich kandydat, to będzie dobra współpraca z premierem, nowe inwestycje. Wyborcy okazali się zupełnie odporni na ten przekaz, a wręcz mobilizowali się przeciwko rządzącym. To argument łatwy, ale patrząc na wyniki wyborów, nie widać, żeby działał - podsumował socjolog. 

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM