Projekt dot. dodatku solidarnościowego w Sejmie. Duda "traktuje budżet państwa jako swój fundusz wyborczy" - ocenia Mucha

Zdaniem posłanki KO Joanny Muchy, najbliższe wybory prezydenckie nie będą demokratyczne, bo nie ma równości kandydatów. - Mamy dziś jednego, który traktuje budżet państwa jako swój fundusz wyborczy, a media publiczne jako swoje własne ministerstwo propagandy - mówiła o Andrzeju Dudzie. To prezydent jest pomysłodawcą wprowadzenia dodatku solidarnościowego dla osób, które straciły pracę z powodu pandemii koronawirusa.
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda złożył w Sejmie nowy projekt ustawy, zakładający podniesienie zasiłku dla bezrobotnych oraz tzw. dodatek solidarnościowy - dla osób, które straciły pracę w czasie epidemii. Dodatek ma wynosić 1400 zł i będzie przysługiwać tylko od czerwca do sierpnia. A wyższy zasiłek dla bezrobotnych - podniesiony do 1200 zł - dopiero od września. I też przysługiwać będzie tylko przez maksymalnie trzy miesiące.

- Wątpiłabym, że to zostanie wprowadzone, kiedy będzie już po wyborach - stwierdziła w TOK FM posłanka Koalicji Obywatelskiej Joanna Mucha. 

- Jednak inna rzecz jest tu ważniejsza. Musimy sobie zdawać sprawę, że to nie są demokratyczne wybory. Dlatego, że wybory demokratyczne są wtedy, kiedy wszyscy mają równe szanse. Natomiast my mamy dziś jednego kandydata, który traktuje budżet państwa jako swój fundusz wyborczy, a media publiczne jako swoje własne ministerstwo propagandy - dopowiedziała rozmówczyni Karoliny Lewickiej.

Jeśli chodzi o "dodatek solidarnościowy", posłanka Mucha zapowiedziała, że w klubie KO odbędzie się dyskusja na ten temat. I przyznała, że propozycja dodatku nie budzi jej zaufania.  - Rozmawiam z ogromną liczbą ludzi, z przedsiębiorcami (...), którym należała się pomoc ze strony państwa. Pytam ich, jak przeszli przez pandemię i co druga osoba mówi, że nie dostała żadnej pomocy albo piętrzono problemy, więc nie mam najmniejszego zaufania, do tych ludzi (do rządzących - red.) - skwitowała posłanka.

Przypomnijmy, wprowadzenie "dodatku solidarnościowego" Andrzej Duda zapowiedział już na początku maja, podczas swojej konwencji. Przedstawiony w środę projekt różni się jednak nieco od deklaracji. Najważniejsza zmiana jest taka, że kiedy prezydent składał swoją obietnicę, to można było z niej zrozumieć, że większy zasiłek i dodatek będzie można pobierać w tym samym czasie. A byłoby to łącznie nawet 2500 złotych. Autorzy projektu szacują, że z tego nowego dodatku będzie mogło skorzystać w sumie około pół miliona osób. A z wyższego zasiłku nieco mniej, bo około trzystu tysięcy bezrobotnych.

Posłuchaj całej rozmowy z Joanną Muchą - możesz to zrobić w aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM