Zwrot akcji w Sejmie. Morawiecki prosi o wotum zaufania dla rządu. "Jeśli macie wystarczającą liczbę głosów, odwołajcie nas"

Premier Mateusz Morawiecki zwrócił się do Sejmu z wnioskiem o wotum zaufania. - Jeśli macie wystarczającą liczbę głosów, odwołajcie nas. Jeśli nie, przestańcie jątrzyć - powiedział do opozycji szef rządu.
Zobacz wideo

Niedługo przed wystąpieniem premiera, do Sejmu przyjechał prezydent Andrzej Duda. PAP informowała, że Morawiecki konsultował z nim wniosek dotyczący wotum zaufania. Duda przysłuchiwał się przemówieniu Prezesa Rady Ministrów.

Sam Morawiecki swoje wystąpienie zaczął od krytyki opozycji. Powiedział, że w tak trudnym momencie, jakim jesteśmy ze względu na pandemię "Polacy nie potrzebują tematów zastępczych, pieniactwa i awantur". - Potrzebują stabilności i spokoju, a także działania na rzecz dobra Rzeczpospolitej - mówił. 

- Jeśli macie wystarczającą liczbę głosów, odwołajcie nas. Jeśli nie, przestańcie jątrzyć - stwierdził premier.

Morawiecki do opozycji: Kłamiecie bezczelnie

Znaczną część swojego przemówienia premier poświęcił reakcji rządu na epidemię. Przekonywał, że kiedy ta wybuchła - nie było żadnych podręczników w sprawie tego, jak działać, by zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Podkreślał, że rząd "działał szybko, podejmował decyzje błyskawicznie". Przekonywał, że gdyby władzę w kraju sprawowała obecna opozycja, to ich tempo prac byłoby znacznie słabsze. - My odnieśliśmy sukces w walce z koronawirusem (…). To że nie zabrakło respiratorów, łóżek w szpitalach, to skuteczna polityka ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego - twierdził Morawiecki. - A wy kłamiecie bezczelnie, by zamydlić ludziom w głowach - mówił do polityków opozycji.

Dalej Morawiecki mówił m.in. o rodzinie. Tu też krytykował opozycję i przekonywał, że stanowi ona "zagrożenie dla polskiej rodziny". Wymienił z nazwiska prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego (ubiegającego się o fotel prezydenta Polski) i jego zastępcę wiceprezydenta Pawła Rabieja. Nie powiedział dokładnie, na czym to "zagrożenie" miałoby polegać. Mówił oględnie o "ideologii".

- Nie będzie takiej ingerencji, jaka odbywa się już w niektórych miastach rządzonych przez PO. Dzieci będą chronione przed waszymi różnymi ideologicznymi eksperymentami - grzmiał premier.

Przy okazji szef rządu wypomniał opozycji, że od lat snuje "katastroficzne wizje" dotyczące budżetu polskiego państwa. - Pamiętacie, co Schetyna mówił o 500 plus? Albo Trzaskowski? Że nastąpi katastrofa, jak będzie 500 plus albo obniżenie wieku emerytalnego? (…) Nie przejmujcie się tym, nie było wtedy katastrofy i nie będzie teraz. Tylko pozwólcie nam rządzić - mówił Morawiecki.

Wymienił kilka liczb, które - jak twierdził - mają świadczyć o sukcesie rządu PiS w gospodarce. Mówił o wzroście PKB o 4,2 pkt proc. w ostatnich kilku latach. Zwracał uwagę, że bezrobocie spadło do poziomu drugiego najniższego w UE. Zwracał uwagę na wzrost minimalnej pensji o blisko 50 proc., wzrost średniej pensji w gospodarce narodowej o ponad 1000 zł w ciągu ostatnich 4 lat. - Nigdy wcześniej w czterolatkach nie było tak szybkiego wzrostu wynagrodzeń Polaków jak w czasach Zjednoczonej Prawicy, rządów PiS - przekonywał. 

Premier do opozycji: nauczcie się jednego języka - języka polskich interesów

Mówił też, że rząd PiS stawia na duże inwestycje infrastrukturalne, takie jak CPK. - Polska jako suwerenne państwo, państwo z ambicjami chce mieć CPK, który przełamie utrzymujący się jeszcze pozaborowy układ komunikacyjny - przekonywał premier. Zaznaczył, że ten projekt, a także inne, jak przekop Mierzei Wiślanej, tunel w Świnoujściu czy inwestycje w porty w Gdańsku i Gdyni, mają przyciągnąć handel międzynarodowy.

- Dużo udało nam się rzeczywiście załatwić - i pierwszemu rządowi PiS, i kolejnym, którym miałem zaszczyt przewodzić. Udało się to zrobić z jednego podstawowego względu - że patrzymy przede wszystkim na interesy Polski. Tak, szanowni państwo, tutaj czasami wiem, że niektórzy zakompleksieni mówią o językach, jakie one są ważne, ale wiecie co? Nauczcie się jednego języka, przede wszystkim, najważniejszego - języka polskich interesów, pilnowania polskich interesów - powiedział premier, zwracając się do opozycji.

Premier o tarczach antykryzysowych

Premier długo wymieniał też działania podjęte w ramach tarczy antykryzysowej, które mają łagodzić skutki gospodarcze pandemii. - Ocaliliśmy od bezrobocia ok. 2 mln, nawet do 3 mln miejsc pracy. To już wydane 60 mld zł, a cała tarcza to nawet do 400 mld zł. Do tego trzeba dodać wynegocjowane przez nas skutecznie blisko 300 mld zł, oprócz budżetu na kolejną perspektywę finansową UE - podkreślił Morawiecki.

Dodał, że te działania są podejmowane po to, by "polscy przedsiębiorcy mogli spać spokojnie". - To dlatego jest coś, co kłuje was w oczy, bodaj najbardziej ostatnio, bo kiedy Komisja Europejska lub inne instytucje finansowe z całego świata mówią, że Polska również w tym roku zostanie najmniej dotknięta w UE pandemią koronawirusa od strony gospodarczej, to jest najlepszy dowód na to, że nasze odważne działania, przeznaczenie przez nas miliardów złotych na pomoc, ratowanie miejsc pracy, jest właściwą strategią. A co wy robiliście w 2010 r. na przykład? - pytał Morawiecki, zwracając się do polityków PO i PSL.

Morawiecki o "pandemii politycznej nieodpowiedzialności"

- Przed 2015 rokiem Polska chorowała na chorobę, którą premier Jarosław Kaczyński określił imposybilizmem: nic się nie udawało - żadne duże projekty ani polityka społeczna. Dzięki drodze, którą utorował prezydent Andrzej Duda zaczęliśmy przełamywać ten imposybilizm. Pokazaliśmy, czym jest droga polskiej pracy i polskiej nadziei - kontynuował Morawiecki.

Obecnie, jak dodał, "grozi nam inna choroba". - Nazwałbym ją immobilizmem. To groźba pewnego klinczu, paraliżu miedzy głównymi władzami w państwie - stwierdził i ostrzegał, że "to w czasie koronawirusa może być niezwykle groźne".

Na koniec Morawiecki znów powiedział, że rząd "całkiem dobrze radzi się z pandemią koronawirusa" i teraz "musi sobie poradzić z pandemią politycznej nieodpowiedzialności".

"To było jedno z najbardziej bezczelnych wystąpień w historii tej izby"

Po wystąpieniu premiera marszałek Elżbieta Witek zarządziła kilkunastominutową przerwę. Po wznowieniu obrad rozpoczęła się dyskusja nad złożonym przez Morawieckiego wnioskiem. 

Jak nie trudno się domyślać, przedstawiciele opozycji krytykowali rząd PiS i jego szefa. - To, co pan premier przed chwilą powiedział, to była farsa. Próba przykrycia nieudolności tego rządu - stwierdził przewodniczący PO Borys Budka. - Czemu pan nie wspomniał o stadninie w Janowie? Czemu nie wspomniał o milionie samochodów elektrycznych lub o tym, jak jego rząd dał zarobić kumplom z banków, odkupując PKO za 123 złote, których teraz akcja warta jest 54 złote - kontynuował polityk. - Za co się nie zabierzecie, to zepsujecie. Mamy dość obłudy i kłamstwa. Gdyby pan był człowiekiem honoru, za Szumowskiego i za Banasia podałby się do dymisji - skwitował Budka.

A warto przypomnieć, że premier zawnioskował o wotum zaufania dla swojego rządu w dniu, kiedy Sejm miał debatować nad wotum nieufności dla Łukasza Szumowskiego. Odwołania ministra zdrowia domaga się opozycja. 

- To było jedno z najbardziej bezczelnych wystąpień w historii tej izby. Opowiadał pan wiele o historii, ale to nie było przemówienie historyczne, a histeryczne. Ustawka pod Andrzeja Dudę - stwierdził z kolei szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelska zarzuciła premierowi, że w sprawie koronawirusa "zakłamuje rzeczywistość" i "nic nie robi". - Atak paniki. Histeria i bezsilność wyzierały z dzisiejszej wypowiedzi Morawieckiego. Czemu ma służyć ta dzisiejsza hucpa? Czujecie spadające sondaże Dudy i rosnące Trzaskowskiego? - zastanawiała się posłanka. 

Czym jest wotum zaufania?

Wotum zaufania to podjęta w specjalnym głosowaniu uchwała parlamentu wyrażająca zaufanie do działalności rządu. Jest to też jedna z form kontroli Rady Ministrów przez Sejm. Każdy nowy rząd musi obowiązkowo takie wotum uzyskać - aby móc zgodnie z prawem funkcjonować.

Ale z wnioskiem o wotum Prezes Rady Ministrów może zgłosić się do Sejmu także w dowolnym momencie. Dzieje się tak w przypadku, gdy np. rząd chce uzyskać większą aprobatę dla prowadzonej przez siebie polityki zagranicznej czy krajowej. Sejm udziela wotum zaufania zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Co ważne - niepoparcie przez Sejm wniosku o udzielenie wotum zaufania obliguje premiera do złożenia dymisji na ręce prezydenta.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM