Zandberg o projekcie Dudy: Miała być bomba, wyszedł kapiszon

Miała być bomba, a wyszedł kapiszon i zwykła, trochę zaległa waloryzacja zasiłku - ocenił w czwartek Sejmie Adrian Zandberg (Lewica) omawiając prezydencki projekt ustawy o dodatku solidarnościowym.
Zobacz wideo

Prezydent Andrzej Duda proponuje bezrobotnym - zamiast zasiłku - dodatek solidarnościowy. Miałby on wynosić 1400 złotych i przysługiwałby wyłącznie etatowcom, którzy utracili pracę po 31 marca. W magazynie "EKG" w TOK FM Maciej Głogowski wraz z gośćmi udowadniali, wiele osób, które realnie potrzebują wsparcia - wcale go nie dostaną.

- Słuchaliśmy pana premiera, który mówił, żeby nie wracać do rządów Platformy Obywatelskiej; do czasów, kiedy nikt nie dbał o ludzi, którzy tracą pracę; kiedy nikt nie dbał o tych, którzy są wypchnięci na śmieciówki; żeby nie wracać do czasów, kiedy płaciło się 3,50 za godzinę. I panie premierze, ja się z panem zgadzam - do tego, nie należy wracać; to błędy, których nie należy powtórzyć -  powiedział Zandberg.

Stwierdził, iż rozumie, że ustawa ma być dowodem na to, że obecna ekipa rządząca jest inna. - Spójrzmy ile wynosi zasiłek, ten podstawowy, który bezrobotny dostanie po trzech miesiącach. Zgodzicie się, że za PO był skandalicznie niski, bo wynosił ledwo 36 proc. płacy minimalnej. (...) Ile dostanie bezrobotny od tego ponoć prospołecznego rządu? Policzyłem. Po trzech miesiącach dostanie ni mniej ni więcej tylko 36 proc. płacy minimalnej, dokładnie tak samo jak za rządów liberałów - mówił.

Jak ocenił, "miała być bomba, a wyszedł trochę kapiszon". - Wyszła z tego zwykła, trochę zaległa waloryzacja zasiłku. I jak patrzę na puste krzesło, które pan prezydent opuścił, to myślę sobie, że może nie przypadkiem je opuścił. Te pieniądze to było za mało za Tuska, (...) i to jest za mało teraz - stwierdził.

Przekonywał, że "komuś, kto stracił pracę trzeba realnie pomóc stanąć na nogi, a nie wpychać w długi u lichwiarza, a tym - jego zdaniem - skończy się określenie zasiłku na zbyt niskim poziomie". - To trzeba było zrobić inaczej i pokazywaliśmy wam, jak to zrobić. Parę tygodni temu złożyliśmy projekt ustawy o świadczeniu kryzysowym i tam jest to prosto i jasno przygotowane - mówił, wyjaśniając, że świadczenie miałoby być połową ostatniej pensji.

- Myślałem, że przetrzymujecie nasza ustawę w zamrażarce, bo przyniesiecie coś naprawdę lepszego, a teraz wiemy jak jest i trzeba powiedzieć otwarcie - szału nie ma - ocenił, podnosząc, że jest grupa osób, której dodatek nie będzie przysługiwał.

Zandberg zapowiedział, że Lewica poprze każda podwyżkę świadczeń dla osób, które tracą pracę, ale -  jak zaznaczył - ustawa nie rozwiązuje problemu.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM