Onet o kulisach nagrania spotu Patryka Jakiego. Jego bohaterka dostała zawału na skutek bardzo silnego stresu

"To nie było tak, że "weszła do mieszkania i z rozpaczy pękło jej serce". Ona nam zmarła tuż przed kamerą. Chcieliśmy, żeby były emocje i żeby były łzy. No i przegięliśmy" - pisze Onet, opisując kulisy nagrywanego podczas kampanii wyborczej Patryka Jakiego spotu.
Zobacz wideo

W piątek Onet opisał m.in. kulisy śmierci Anny Kryńskiej, byłej lokatorki kamienicy przy ul. Poznańskiej w Warszawie i działaczki upominającej się o prawa osób pokrzywdzonych reprywatyzacją Jak opisuje portal, zaproszono ją do nagrania spotu, który miał być użyty w kampanii wyborczej starającego się o fotel prezydenta Warszawy Patryka Jakiego. 

Kryńską zaproszono do udziału w nim, choć wiadomo było, że ma problemy ze zdrowiem. Czekała na operację wstawienia rozrusznika serca. 

Udział w nagraniu osób pokrzywdzonych reprywatyzacją miała zapewnić dziennikarka TVP Info Katarzyna Matuszewska. "Zgodziła się nie tylko przyprowadzić ludzi na plan, ale też sama przepytać ich przed kamerą. Ze zbitki najdramatyczniejszych wypowiedzi pijarowcy PiS mieli następnie zmontować emocjonalny spot. – Chodziło w nim o dwie rzeczy: emocje i łzy. Ofiary, przepraszam za wyrażenie, miały srać łzami przed kamerą – mówi nam anonimowo jedna z osób, która pracowała przy tym klipie" - czytamy w artykule Onetu. 

Jak opisuje portal, wczesnym wieczorem w dniu nagrania, Anna Kryńska była mocno zestresowana. Zanim zdążyła odpowiedzieć na pierwsze pytanie "poczuła ból, zesztywniała i upadła na ziemię". Nieprzytomną działaczkę zabrała z planu karetka. Następnego dnia zmarła w szpitalu. "Lekarze w opisie zgonu napisali, że przyczyną śmierci był rozległy zawał, do którego doszło wskutek bardzo silnego stresu" - pisze Onet. 

"To był moment, w którym zdaliśmy sobie sprawę, że przegięliśmy tak, jak nigdy wcześniej. Chcieliśmy wyciągać łzy od kobiety oczekującej na operację ratującą życie, z chorym sercem, płucami... Byliśmy przerażeni. Wiedzieliśmy, że nigdy nie powinniśmy do tego dopuścić i że ta sprawa to dla nas tykająca bomba. Wtedy zaczęła się rozmowa, jak to wszystko uciszyć, żeby o prawdziwych okolicznościach nie dowiedzieli się dziennikarze" - powiedziała portalowi jedna z osób, biorących udział w przygotowaniu spotu.

W rozmowie z Onetem Katarzyna Matuszewska wyjaśniła, że Anna Kryńska na plan "przyszła o własnych nogach", dodając, że "ofiary reprywatyzacji to dorośli ludzie, którzy mediów używają jako oręża w nierównej walce, którą toczą". - Czy to był błąd, że nagraliśmy z nią spot? My nie mamy prawa ubezwłasnowolniać ludzi. Oni mają prawo podejmować własne decyzje. (...) Anna Kryńska podjęła decyzję, że chce udzielić tego wywiadu. Bardzo chciała pomóc ministrowi Jakiemu. Ja byłam przekonana, że skoro została wypisana ze szpitala, to jest już w lepszym stanie. Skoro była w tak złym, to czemu lekarze ją wypuścili? - tłumaczyła.

Jak ustalił portal Onet, nagranie, na którym zapisano ostatnie chwile Kryńskiej zostało skasowane. 

Posłuchaj w aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM