"Słowa "Jarosław Kaczyński" zaczynają być zakazane w Sejmie". Hennig-Kloska o chronieniu prezesa PiS przez marszałków

- Za każdym razem, gdy ktoś z mównicy zaczyna mówić, zwracając się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego, marszałkowie z PiS przerywają, wyłączają mikrofony, wyrażają oburzenie, nawołują do powrotu do powagi Sejmu - wymieniała w Wyborach w TOK-u posłanka Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska, komentując nazwanie przez prezesa PiS opozycji "chamską hołotą".
Zobacz wideo

W Wyborach w TOK-u Dominika Wielowieyska pytała swoich rozmówców o słowa Jarosława Kaczyńskiego, który podczas czwartkowych obrad Sejmu nazwał opozycję "chamską hołotą". W trakcie debaty bowiem w pewnym momencie szef PO Borys Budka zwrócił się do ministrów i polityków PiS, w tym prezesa partii, którzy rozmawiali przy ławach rządowych, aby usiedli. "To nie jest pana folwark panie prezesie" - mówił Budka do Kaczyńskiego.

Poseł PiS Zbigniew Girzyński stwierdził, że od dawna obserwuje wyjątkowo niegrzeczne zachowanie ze strony części Koalicji Obywatelskiej. - Ja bym się nie tyle oburzał na słowa, które padają, tylko na zachowanie, które powoduje, że takie słowa się pojawiają (...). Jarosław Kaczyński powiedział po prostu prawdę: wówczas część polityków opozycji tak się właśnie zachowywała, więc jeśli mają pretensje o to, że ktoś w sposób prawdziwy nazywa ich zachowanie, to mają doskonały sposób, żeby tego uniknąć - po prostu przestać się tak zachowywać - ocenił. 

Dziennikarka zapytała jednak, czy poseł za normalne uważa wyłączenie mikrofonu Barbarze Nowackiej, która z mównicy skrytykowała Jarosława Kaczyńskiego. - W tym konkretnym przypadku uważam, że pan marszałek Terlecki niepotrzebnie zastosował tego typu środki - przyznał Girzyński. 

Zdaniem posłanki KO Pauliny Hennig-Kloski "słowa "Jarosław Kaczyński" w Sejmie zaczynają być słowami zakazanymi". - Za każdym razem, gdy ktoś z mównicy zaczyna mówić, zwracając się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego, marszałkowie z PiS przerywają, wyłączają mikrofony, wyrażają oburzenie, nawołują do powrotu do powagi Sejmu. Powoli stanie się tak, że w debacie publicznej nie będzie można zwracać się do prezesa Kaczyńskiego, bo z jakiegoś powodu ma specjalną ochronkę marszałków Prawa i Sprawiedliwości - mówiła, zaznaczając, że wystarczy przejrzeć stenogramy z obrad, podczas których wypowiadane były z mównicy słowa "Jarosław Kaczyński" - To zaczyna być infantylne przedszkole w wykonaniu marszałków. Bo tak zachowują się dzieci, kiedy zaczynają się na siebie obrażać - stwierdziła. 

Podkreśliła także, że poseł Girzyński nie znalazłby sytuacji, w której przemawiałby minister z rządu, a "opozycja zachowywałaby się tak, jak potrafi zachowywać się kierownictwo partii PiS".
- Nie znajdzie pan sytuacji, że wstajemy, gromadzimy się, rozmawiamy, przeszkadzając osobie występującej (...). To było skandaliczne zachowanie - oceniła. 

Z kolei Marek Sawicki z PSL zwrócił uwagę, że "polityka to nie tylko merytoryka, ale także teatrum". - W czwartek w nocy w Sejmie było głównie teatrum (...). O to właśnie chodziło liderom PiS, gromadząc się wokół ministra Szumowskiego, kiedy rozpoczęła wystąpienie pani Barbara Nowacka, żeby zdenerwować i sprowokować Koalicję Obywatelską (...) - zaznaczył.  

Dodał również, że jego zdaniem 10 maja Zjednoczona Prawica "nie tylko ukradła wybory", ale dokonał się "ponowny majowy zamach stanu". - Grupa rekonstrukcyjna sanacji prowadzi do tego, żeby w tej chwili, pozbawiając opozycję moralnego prawa zabierania głosu, mówiąc o niej "chamska hołota", "gorszy sort", żeby za chwilę przeprowadzić to, co robił Piłsudski, a więc procesy polityczne, aresztowania  - ocenił były minister rolnictwa. 

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM