Przekop Mierzei Wiślanej inwestycją obronną? "Jakby politycy chcieli zafundować polskiej armii Dunkierkę 2"

- Na akwenie Zalewu Wiślanego nie mogłaby operować żadna jednostka Marynarki Wojennej - chyba że poduszkowce, których my nie mamy - to jeden z argumentów, które podniósł w TOK FM gen. Mirosław Różański, a które świadczyć mają o tym, że narracja władz wpisująca przekop Mierzei Wiślanej w strategię obronną jest - jak to ujął - aberracją.
Zobacz wideo

Inwestycja, która ma doprowadzić do powstania kanału łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską, stała się z jednym z tematów kampanii wyborczej prowadzonej przez Andrzeja Dudę, który w swych wystąpieniach odwołuje się do sztandarowych rządowych inwestycji. 

- Musimy zrealizować budowę kanału poprzez Mierzeję Wiślaną. To jest odległa stąd inwestycja, duża inwestycja, (...) ale ona ma ogromne znaczenie dla tamtego regionu i ona ma ogromne znaczenie dla naszego państwa. Ma też znaczenie dla jego bezpieczeństwa. Każde szanujące się państwo by to zrobiło - i dlatego my to zrobimy - mówił nieco ponad tydzień temu w Goździe prezydent Andrzej Duda. 

Narrację mówiącą o strategicznej roli przekopu podnosił m.in. wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Grzegorz Witkowski. - Przede wszystkim chodzi nam o szlaki żeglugowe, o bezpieczne transporty gazu do gazoportu, ale też pamiętajmy w tym kontekście przekop Mierzei Wiślanej, który będzie dla wschodniej flanki Unii Europejskiej i NATO jednym z kluczowych w przyszłości akwenów - argumentował kilka miesięcy temu. 

Gen. Mirosław Różański, który w latach 2015-16 był Dowódcą Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych, przyznał w rozmowie z Dominiką Wielowieyską, że był zmuszany, by wydać opinię co do przekopu - że ma on znaczenie obronne i militarne. - Kiedy przedstawiłem swoją negatywną opinię, wiceminister [obrony Bartłomiej] Grabski powiedział wprost - że chodzi o to, aby obejść przepisy związane z programem Natura 2000, dlatego element obronności musi być decydujący - wspominał gość Poranka TOK FM, który obecnie jest doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego w sztabie kandydata na prezydenta Szymona Hołowni. 

Zdaniem Różańskiego stawianie inwestycji na argumentach o jej charakterze obronnym "to jest totalna aberracja". - Po pierwsze, na akwenie Zalewu Wiślanego nie mogłaby operować żadna jednostka Marynarki Wojennej - chyba że poduszkowce, których my nie mamy - wskazywał. - Po drugie, używano określenia, że będzie można w to miejsce ewakuować polskie wojska w przypadku ataku ze strony Rosji. To jest coś takiego, jakby politycy chcieli zafundować polskiej armii Dunkierkę 2 - tłumaczył. 

Nie będzie Fortu Trump?

Agencja Reutera podała, że najpewniej nie dojdzie do stworzenia słynnego zapowiedzianego przez prezydenta Andrzeja Dudę Fortu Trump w Polsce. Powodem braku porozumienia miały być m.in. finanse - strona polska zaplanowała na inwestycję około dwa mld dol., a USA uznały, że to za mało. Innym problemem okazało się samo rozmieszczenie żołnierzy. Z rozmów z urzędnikami przeprowadzonymi przez Reutersa wynika, że Polska planowała umieścić jednostki wojskowe przy wschodniej granicy z Białorusią. A Waszyngton wolałby raczej przesunięcia baz ze swoimi żołnierzami dalej na zachód.

Co do szans powstania bazy nie ma przekonania także gen. Różański. - W 2015 roku, kiedy brałem udział w rozmowach polsko-amerykańskich dotyczących ćwiczeń i rozmieszczenia wojsk amerykańskich po decyzji prezydenta Obamy, nasi amerykańscy koledzy każde spotkanie zaczynali od deklaracji: nie myślcie o stałej bazie. A politycy PiS wymyślili sobie tę stałą bazę, a jest jak na załączonym obrazku - przekonywał gen. Różański. Dodał, że polscy politycy mają oczekiwania, których nie konsultują z partnerem, którym są w tym przypadku Stany Zjednoczone. 

Posłuchaj całej rozmowy Dominiki Wielowieyskiej:

DOSTĘP PREMIUM