Dehnel: Nie zdarzyła się jeszcze taka nagonka na LGBT. Możliwe, że jak uporają się z nami, to wezmą się za rozwodników

- Jest taka międzynarodówka nienawiści i PiS się w to idealnie wpisuje. Jedynym arbitrem jest społeczeństwo. Czy Polacy stwierdzą, że jednak w większości chcą szczuć, stanąć milcząco przy tym szczującym, czy jednak wykazać się solidarnością? - pytał Jacek Dehnel w TOK FM.
Zobacz wideo

Jacek Dehnel, pisarz i publicysta, był gościem Mikołaja Lizuta w "A teraz na poważnie". Rozmowa dotyczyła ostatnich wypowiedzi prezydenta Dudy, a także innych przedstawicieli PiS na temat osób LGBT. - Potworna narodowa hańba, której jesteśmy świadkiem - tak to nazwał Mikołaj Lizut, a swojego gościa pytał, czy uważa, że to przemyślana strategia PiS, żeby "wkręcić opozycję w dyskusję ideologiczną".

- Polityka jest dyskusją ideologiczną. Na tym polega polityka, że ma swoje części gospodarcze, że ma swoje części obyczajowe, że ma swoje części odnoszące do swobód i praw człowieka. To jest uprawniony temat kampanii wyborczej. Każdy polityk ma prawo używać tych kwestii, tak jak kwestii gospodarczych, w dyskusji o kształcie społeczeństwa. To nie jest problem - stwierdził Jacek Dehnel. 

- PiS w każdej kampanii wybiera sobie ofiarę. To byli uchodźcy, przerzucili się na LGBT. Ale to nie pierwszy przypadek, w 2005 był "gejbomber", pseudonim Silny Pedał, który rzekomo podkładał atrapy bomb w Warszawie, to było między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich i na tym gejbomberze Lech Kaczyński wygrał te swoje parę procent, którymi wygrał z Tuskiem - przypomniał gość TOK FM. 

Przyznał też, że w Polsce nie zdarzyła się jeszcze taka nagonka na osoby LGBT, ale pozytywną rzeczą są listy poparcia kilku rektorów uniwersyteckich oraz "piękny list od powstańców warszawskich", który osobiście go wzruszył. Mówił też, że "cała homofobiczna narracja jest uniwersalna, czerpie z podobnych źródeł, czy to są Stany, czy to jest Rosja, czy to jest Polska". - To jest taka międzynarodówka nienawiści i PiS się w to idealnie wpisuje. Jedynym arbitrem jest społeczeństwo. Czy Polacy stwierdzą, że jednak w większości chcą szczuć, stanąć milcząco przy tym szczującym, czy jednak wykazać się solidarnością? - pytał. I dodał: - Ja nie mogę powiedzieć, że wiem, co się wydarzy. Wiem, że w 2015 strategia szczucia na uchodźców zadziałała. I wiemy, że niestety ta strategia się sprawdziła, ale następnym razem już nie (w wyborach samorządowych - red.) - stwierdził Dehnel. 

Przekonywał też, że "niektórzy populiści wygrywają na pokazywaniu wrogów, a inni politycy wygrywają na tym, że pokazują wspólnotę i odpowiedzialność jednych za drugich i to nie jest tak, że w polityce wygrywa się, tylko szerząc nienawiść, co oczywiście jest łatwiejsze".

- Być może ta bezprecedensowa nagonka przełamie ten impas, który trwa w Polsce od 30 lat? - zastanawiał się Lizut. 

- W Polsce prawa osób LGBT wyglądają dokładnie tak jak w czasach prezydenta Jaruzelskiego, w malutkim wyjątkiem w prawie pracy. Teraz piłeczka jest po stronie społeczeństwa - przypomniał Dehnel. 

Według niego sytuacja, w której dwa miliony Polaków ma nierówne prawa, jest gorsząca.

Podkreślił, że dziś wsparcie osób LGBT gra ogromną rolę. Że warto mówić znajomym, że jest się za równością, że nie popiera się tej nagonki, że jest się po stronie ofiar, powiedzieć to nawet u cioci na imieninach, napisać na koncie na Facebooku czy Instagramie.

Prowadzący audycję pytał także, czy to może moment, żeby pominąć kwestie związków partnerskich i zalegalizować małżeństwa jednopłciowe.

- Uważam, że jesteśmy w takim momencie, że wszystko może się wydarzyć. Jako społeczeństwo jesteśmy labilni i chwiejni. Albo to pójdzie totalnie w kierunku putinowskiej Rosji, religii katolickiej i fundamentalistów, którzy jak się z nami uporają, to wezmą się za rozwodników. Taki scenariusz jest możliwy, zwłaszcza jeśli będziemy mieli kryzys, wtedy te strategie poszukiwania kozłów ofiarnych są bardziej skuteczne - mówił pisarz. Ale stwierdził też, że "Może też się okazać, że Polska w odruchu instynktu samozachowawczego stwierdzi, że jednak jest po stronie Zachodu i jest nam bliżej do Europy".

Powiedział też, że odkąd pamięta, w Polsce nigdy nie było "dobrego czasu", żeby mówić o prawach kobiet czy gejów, ale czekanie na odpowiedni moment to wymówka dla osób, które zgadzają się na zachowanie status quo. - Ideologia LGBT to tylko figura retoryczna, ten kamień rzucany w ideologię LGBT zawsze trafia w ludzi LGBT - dodał.

Sięgnął też do historii. - My już mamy przykłady, jak się skończyło stawanie po stronie tradycyjnych wartości. To się nazywało Targowica i skończyło się, jak skończyło.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

DOSTĘP PREMIUM