Wybory prezydenckie 2020. Kwestionariusz kandydata na prezydenta: Szymon Hołownia

Na Marsze Równości i 11 listopada nie pójdzie, bo nie ma tego w DNA, ale przyjmie w tym czasie w Pałacu Prezydenckim przedstawicieli mniejszości. A czy wspierałby Ukrainę w integracji z UE i czy sam pokazywałby się jako głowa państwa na tle flagi Wspólnoty? Te i inne pytania zadajemy wszystkim kandydatom na prezydenta w specjalnym wyborczym kwestionariuszu. Oto odpowiedzi, które udzielił Szymon Hołownia.
Zobacz wideo

Za niecałe dwa tygodnie Polacy będą wybierać kolejnego prezydenta Polski na następnych 5 lat. Kandydatów ubiegających się o ten urząd jest jedenastu. Do wszystkich wysłaliśmy specjalny kwestionariusz, składający się z 13 pytań, przygotowanych przez dziennikarzy Radia TOK FM. Odpowiedzi na nie mają ułatwić słuchaczom dokonanie wyborczej decyzji - na kogo oddadzą swój głos.

Kwestionariusz kandydata na prezydenta: Szymon Hołownia.

Dlaczego chce Pan zostać prezydentem?

Bo nie mogę patrzeć na to, co robi się  z Rzeczpospolitą Polską, w której duopol PiS i PO, ale także działalność innych partii politycznych doprowadził do tego, że konflikt narasta, problemy nie są rozwiązywane, obywatele utracili poczucie sprawczości. Trzeba uwolnić prezydenta i uwolnić obywateli Rzeczypospolitej. Oni mają w sobie ogromny potencjał, bez którego doskonale nauczyli się obchodzić politycy, których od ponad dwudziestu lat obserwuję na scenie politycznej. I ich działania. 

Czy poparłby pan ustawę, która obniżałaby dalej wiek emerytalny?

Najpierw chciałbym sprawdzić wraz z ekspertami - w trybie badania przed podpisaniem tej ustawy - czy nas na to stać. I to nie w perspektywie kilku lat, czy kolejnej kadencji, ale w perspektywie dwudziestu lat, w perspektywie pokolenia. Żebyśmy zobaczyli, czy nas na to stać. Zasadniczo jest tak, że każdy człowiek powinien przechodzić na emeryturę w momencie, kiedy czuje, że to ważne - ale mając świadomość, że to oznacza niższe świadczenie. Że im dłużej pracujemy, świadczenie jest wyższe, a im krócej pracujemy, tym świadczenie jest niższe. Natomiast jeżeli okazałoby się, że jest to możliwe i nie zepchniemy ludzi w nędzę, jeżeli okazałoby się że nas na to stać, to podpisałbym taką ustawę pod jednym warunkiem - że zawierałaby w sobie artykuł o tym, że jest moratorium na kolejne zmiany w tym zakresie na kolejne dwadzieścia lat. Musimy wreszcie zacząć traktować ten problem systemowo, a nie jako partyjne zagrywki przed kolejnymi wyborami. 

Czy popiera Pan wygaszanie wydobycia w polskich kopalniach?

Transformacja energetyczna jest nieuchronna i od węgla musimy odejść. Ja w swoim programie mówię: 2050 rok - neutralność klimatyczna, 2040 rok - zakończenie wydobycia węgla kamiennego i brunatnego, 2030 rok - dopasowanie sieci przesyłowych w Polsce do energii odnawialnej. Musimy rozbudować spółdzielnie prosumenckie, finansować je z banków spółdzielczych, musimy wspierać klastry energetyczne, musimy wspierać energetykę. W momencie, kiedy powiemy górnikom, że nie będzie dla nich pracy za 10 - 15 lat, musimy mieć dla nich gotowe nowe miejsca pracy w sektorze energii odnawialnej, w magazynowaniu energii. Śląsk ma genialny potencjał przedsiębiorczości, wiedzy i transportu. Będę robił wszystko, tak jak robię to już w kampanii, żeby z przedstawicielami związków górniczych, z przedstawicielami Śląska wypracowywać już teraz plan dla nich na najbliższe 20 - 30 lat, a nie obiecywać przed każdymi wyborami i na każdą Barbórkę, że święty polski węgiel będzie chroniony przez kolejne rządy PiS i kolejnych tysiące lat. Musimy chronić górników, ich rodziny i ich dzieci, ale nie kopalnie. Tym bardziej w sytuacji, kiedy tyle polskiego węgla zalega na zwałach, a my sprowadzamy go z Donbasu czy USA.

Czy weźmie Pan udział w Marszach Równości i Niepodległości?

Uczestniczenie w marszach nie jest w moim DNA, więc postąpiłbym inaczej. Tak, jak zapowiedziałem w mojej wizji, zaprosiłbym osoby LGBT+ ze stref - jak to się teraz nazwa - wolnych od “ideologii LGBT” do Pałacu Prezydenckiego, żeby poczuły i wiedziały, że są w sercu Rzeczypospolitej i że prezydent w normalnym kraju nie musi wychodzić do nich na ulicę, tylko oni są w tym Pałacu Prezydenckim jako ktoś, kto kto z nim wspólnie tę Rzeczpospolitą stanowi. Chciałbym w czasach, kiedy są tak obrażani, tak poniżani przez różnych polityków i domorosłych znawców społeczeństwa, pokazać im, że są pełnoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej a ich prawa są ważne.

Natomiast 11 listopada mam już inne plany i zapowiedziałem je publicznie. Będę siedział wtedy w Belwederze z przedstawicielami wszystkich środowisk wykluczonych w Polsce. Rodzicami niepełnosprawnych dzieci, osobami wykluczonymi ze względu na orientację psychoseksualną, wiek i inne sytuacje, żeby pokazać, że jesteśmy tak silni we wspólnocie jak jej najsłabsze ogniwa. 

Czy jest Pan zwolennikiem powiązania wypłat unijnych środków z zasadami praworządności?

Tak, jeżeli mamy jakieś prawa to one zawsze się wiążą z obowiązkami. Komisja Europejska powinna móc składać takie wnioski. Państwa członkowskie powinny móc je zatrzymywać, ale kwalifikowaną większością głosów. Prezydent Duda czy obecny rząd, który tego nie rozumie, zachowuje się jak pirat drogowy, który protestuje przeciw temu, że są mandaty za przekroczenie prędkości.

Umawiamy się na wspólne działanie, umawiamy się, że łączą nas wspólne standardy. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Jaka będzie Pana pierwsza inicjatywa ustawodawcza?

W pierwszym tygodniu chciałbym, żeby była to ustawa nakazująca realizację orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku o zrównaniu świadczeń pielęgnacyjnych dla rodziców i dzieci osób niepełnosprawnych. To woła o pomstę do nieba, że ta rzecz nie została przez trzy ostatnie kadencje, przez żaden z rządów - ani platformy, ani PiS - załatwiona. To jest naprawdę nabrzmiały problem. Jest wiele innych rzeczy, które chcę zrobić na początku. Audyt zakupów dokonywanych przez MON i sytuacji kadrowej w Polskich Siłach Zbrojnych. Rada Gabinetowa w sprawie kryzysu wodnego, który jest coraz bardziej palący i susza za chwilę wykończy nam rolnictwo, i podniesie ceny żywności. Zaproszę trzech sędziów wybranych w 2015 roku do TK i zaproponuję im zaprzysiężenie. Mówię o sędziach Hauserze, Ślebzaku  i Jakubeckim, których nie zaprzysiągł Andrzej Duda. Żeby w ten symboliczny sposób pokazać, że wracają do polski rządy konstytucji, prawa, trójpodziału władzy.

Czy będzie Pan dążył do ściślejszej współpracy z Trójkątem Weimarskim?

Tak, bezwzględnie. Żałuję, że ta wyciągnięta ręka, którą ostatnio podczas wizyty w Polsce pokazał prezydent Macron, została odrzucona przez bezmyślną i krótkowzroczną politykę tego rządu. Trójkąt Weimarski to wspaniałe narzędzie. Jesteśmy wtedy w centrum Unii Europejskiej z dwoma krajami, które o wielu sprawach w UE decydują. Jesteśmy jednocześnie przedstawicielem i ambasadorem tej nowej UE. To wspaniałe miejsce wymiany myśli, poglądów, ucierania decyzji. Takie dwójkowe - trójkowe układy najlepiej sprawdzają się w UE. To jest miejsce, w którym moglibyśmy odnowić naszą pozycję, którą kiedyś mieliśmy, a utraciliśmy przez PiS, czyli współkreatora polityki wschodniej. To naprawdę smutne, że szczyty w formacie normandzkim odbywają się nie tylko bez naszego udziału, ale nikt nas nawet o zdanie nie pyta. A przecież mowa o sytuacji, która dzieje się za naszymi plecami, na Ukrainie. 

Czy uznaje Pan legalność obecnej Krajowej Rady Sądownictwa i czy powoływałby Pan przedstawianych przez nią sędziów?

Są bardzo poważne wątpliwości, które wyrażał TSUE, ale też trzy izby SN, odnośnie legalności neo-KRS. Natomiast wiem, że jako prezydent, jestem w określonej rzeczywistości - 15 milionów spraw, które wpływają do 10 tysięcy sędziów. Ktoś musi te sprawy rozstrzygać do momentu, aż zreformuje polskie sądownictwo naprawdę, a nie tak jak Zbigniew Ziobro - lecząc dżumę cholerą. Zdecydowałem, że będę podpisywał te nominacje sędziowskie, które przychodzą z neo-KRS, w których będzie pozytywna opinia zgromadzenia sędziów, w którym ten sędzia ma orzekać. 

Jeżeli takiej opinii nie będzie, to sam o nią wystąpię, a jeżeli będzie negatywna, to takiej nominacji nie podpiszę. 

W ten praktyczny sposób będę jako prezydent przestrzegał zasady niezawisłości władzy sądowniczej.

Czy bogaci powinni płacić wyższe podatki?

Skala, która pozwala bogatszym wspierać państwo wyższymi podatkami to jest rzecz, do której powinniśmy dążyć. Nie jestem jednak pewien, czy obecnie nas na to stać. Musimy najpierw bardzo dokładnie policzyć, w jakim stanie są nasze finanse publiczne. Bardzo dobrze poukładać edukację, ochronę zdrowia. One wymagają tego już dzisiaj i wymagają zaprzestania realizowania przez państwo faraońskich inwestycji typu CPK, przekopy Mierzei Wiślanej, realizowanie jakichś wizji Batorego bez żadnego sensu ekonomicznego. Po uporządkowaniu finansów publicznych państwa, po uporaniu się z koronakryzysem możemy otworzyć się na tę dyskusję. Ale nie sądzę, żeby wydarzyło się to za mojej pierwszej, ani nawet drugiej kadencji. Musimy najpierw do takiej zmiany przygotować państwo.

Czy wspierałby Pan Ukrainę na drodze do Unii Europejskiej?

Należy integrować Ukrainę z Zachodem. Jeżeli chce się integrować sama, to wspaniale. Ale jestem pragmatykiem i prawdopodobnie w najbliższej przyszłości nie będzie wśród państw UE zgody co do poszerzenia Wspólnoty o Ukrainę. Natomiast mamy dużo narzędzi, dzięki którym moglibyśmy odbudowywać nasze - dobre kiedyś - relacje z Ukrainą. Zapowiedziałem, że moją pierwszą wizytę zagraniczną złożę w Kijowie. Niepodległa Ukraina to nasza racja stanu. Polska nie ma w tej chwili żadnych relacji z Ukrainą, które można uznać za strategiczne czy rozwojowe. 

Mamy też mechanizm w postaci partnerstwa wschodniego w którym moglibyśmy rozbudować współpracę w zakresie bezpieczeństwa, cyberbezpieczeństwa. Nad tym też pracować integrując w ten sposób Ukrainę z UE, ale bez tego formalnego procesu. Mam nadzieję, że on kiedyś nastąpi, ale mam wrażenie, że do niego jeszcze długa droga. 

Czy popiera Pan otwarcie polskiego rynku pracy na imigrantów zarobkowych?

Sytuacja demograficzna pokazuje, że musimy wreszcie zacząć traktować tę kwestię poważnie. Jest traktowana przez wielu polityków instrumentalnie. Myleni są uchodźcy z imigrantami zarobkowymi. Straszy się ludźmi przyjeżdżającymi z innych krajów, a i tak się ich sprowadza.Musimy wreszcie napisać politykę migracyjną na pokolenie, żebyśmy wiedzieli kogo chcemy przyjmować, na jakich warunkach, jak chcemy wspierać samorządy. Bo to na nich spadnie obowiązek integrowania ludzi, którzy do nas przyjeżdżają. Z jednej strony, jak będą stawiać im wymagania, a z drugiej, jak zapewnią lekcje języka polskiego i jak będą ich integrować. 

Musimy to wyjąć z emocji, z ideologii usiąść i to napisać tak, żebyśmy tu wpuszczali ludzi, których potrzebujemy, którzy chcą się tu osiedlić, którzy będą przestrzegali naszych praw i zwyczajów, ale także budować nasze PKB, bo przecież każdy imigrant zarobkowy to składki do ZUS i potencjał, żeby Polska rosła w siłę. 

Czy popiera Pan pełną jawność majątkową polityków i ich rodzin?

Tak, myślę, że to dobry zwyczaj. Dlatego zapowiedziałem, żeby nie było żadnych wątpliwości, że ja nie jestem człowiekiem majętnym i nie będzie w moim przypadku konieczności powierzania mojego majątku różnym wyspecjalizowanym doradcom, jak to się dzieje w różnych miejscach na Zachodzie. Zapowiedziałem, że chociaż nie mam takiego obowiązku, to wraz z objęciem urzędu złożę oświadczenie majątkowe wykazujące cały majątek i długi - bo przecież mamy kredyty na dom, na mieszkanie. Nie chcę, żeby były jakiekolwiek wątpliwości, że w czasie sprawowania mojej funkcji przyjmowałem jakiekolwiek korzyści, które mogłyby budzić jakiekolwiek wątpliwości.

Czy najwyżsi przedstawiciele państwa zawsze powinni występować na tle flag: polskiej i unijnej?

Tak, bezwzględnie. Jesteśmy członkiem UE, jestem z tego dumny, noszę w klapie znaczek tych dwóch flag. Zawsze dwie flagi, w każde święto państwowe, wieszam na moim domu. Flaga RP zawsze w najważniejszym miejscu, a flaga naszego najważniejszego sojuszu tuż obok. UE to nasza racja stanu, nasza teraźniejszość i przyszłość. UE to też wspaniała lekcja tego, jak możemy sobie poradzić w zglobalizowanym świecie. Jestem naprawdę szczęśliwy, że Polska jest członkiem UE. Przed kandydowaniem pracowałem w 14 krajach i wiem, jak ważna jest integracja. Jak ważne jest, żebyśmy nie obrażali się na cały świat, a potem jak głupi cieszyli się z tego, że przegraliśmy 27 do 1 tylko 29 do 0 byli w stanie ten świat budować. 

DOSTĘP PREMIUM