Donald Trump przyjmie Andrzeja Dudę. "Spotyka się dwóch politycznych nieudaczników, którzy bardzo źle służą swoim krajom"

W przyszłym tygodniu Donald Trump przyjmie w Waszyngtonie Andrzeja Dudę. - Wszystkie uzgodnienia czy decyzje, które zapadną, nie będą w żaden sposób wiązać ich ewentualnych sukcesorów. Trafią do kosza. Tak jest, jeżeli się "na gwizdek" aranżuje takie spotkania. To pokazuje format i sposób myślenia tych polityków - mówił w TOK FM prof. Roman Kuźniar.
Zobacz wideo

Tuż przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Polsce ubiegający się o reelekcję Andrzej Duda spotka się z amerykańskim prezydentem. Donald Trump przyjmie go w Waszyngtonie 24 czerwca - potwierdził Biały Dom. Jesienią Trumpa czekają wybory we własnym kraju. 

– Spotyka się dwóch politycznych nieudaczników, którzy bardzo źle służą swoim krajom - komentował w Poranku Radia TOK FM prof. Roman Kuźniar.

Jak ocenił ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego, a w przeszłości doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, "tonący brzydko brzytwy się chwyta". - Takich rzeczy nie należy robić.  Wszystkie uzgodnienia czy decyzje, które zapadną, nie będą w żaden sposób wiązać ich ewentualnych sukcesorów. Trafią do kosza. Tak jest, jeżeli się "na gwizdek" aranżuje takie spotkania. To pokazuje format i sposób myślenia tych polityków – podkreślał były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego w rozmowie z Karoliną Lewicką. I dodał, że "Andrzej Duda jest dla Donalda Trumpa... nagrodą pocieszenia". - Bo teraz miał się zaczynać szczyt G7 – przypomniał gość TOK FM. Szczyt został odwołany z powodu pandemii koronawirusa.

Włodzimierz Cimoszewicz wspomina wizytę Putina

Zaplanowaną na przyszły tydzień wizytę Andrzeja Dudy krytykował też w TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i szef MSZ. Spotkanie prezydentów USA i Polski wywołuje bardzo złe wrażenie.

– Takich rzeczy się nie robi w relacjach między demokratycznymi krajami. Każdy przywódca próbuje się powstrzymać od ingerowania w wewnętrzne procesy wyborczej w obcym kraju. To bardzo rzadka sytuacja – mówił eurodeputowany Lewicy.

Włodzimierz Cimoszewicz przypomniał też, że jednym z tematów rozmów Trumpa i Dudy będzie kwestia zwiększenia obecności wojsk USA w Polsce, po tym, jak prezydent USA zdecydował o wycofaniu z Niemiec części amerykańskiego kontyngentu. Jak podkreślił, w Niemczech odebrano to jako nieprzyjazny gest. - Natomiast Polska teraz próbuje się wcisnąć jako gospodarz dla wojsk USA i to jest pewien zgrzyt. To nie będzie mądre posunięcie – ocenił rozmówca Karoliny Lewickiej.

Jego zdaniem, takie kroki może też wykorzystać propaganda rosyjska. – Może to skutkować zwiększeniem liczby żołnierzy Rosji w obwodzie Kaliningradzkim. Za dwa tygodnie odbędzie się referendum, które w intencji Władimira Putina ma przyklepać jego dożywotnią władzą. Na kilka dni przed tym głosowaniem zapadnie decyzja, że USA zwiększa liczbę żołnierzy w Polsce. Putin będzie mógł trąbić w taką samą trąbkę, jak politycy PiS, że trzeba bronić ojczyzny. Andrzej Duda chce sobie zrobić prezent wyborczy, a robi go Trumpowi i Putinowi – podsumowywał Włodzimierz Cimoszewicz.

Słuchaj w podcaście!

DOSTĘP PREMIUM