"Donald Trump prowadzi swoją grę. Być może chciałby z Polski uczynić konia trojańskiego"

- Donald Trump, mówiąc nieco metaforycznie, podpalił swój kraj. Od tygodni odbywają się tam masowe protesty przeciwko rasizmowi i przemocy ze strony aparatu państwowego. Ta bezkrytyczna wizyta Andrzeja Dudy jest swego rodzaju wyrazem poparcia dla polityki Trumpa - mówiła posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Planowana wizyta prezydenta Polski w USA była jednym z głównych tematów "Wyborów w TOK-u".
Zobacz wideo

W nadchodzącym tygodniu ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda spotka się z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem. Wizyta w Waszyngtonie planowana jest na środę 24 czerwca. Część komentatorów i polityków przekonuje, że będzie miała ona charakter wyborczy, bo odbywa się na ostatniej prostej kampanii w Polsce. Zarzut ten odpierał w TOK FM Rafał Bochenek z Prawa i Sprawiedliwości. Poseł przekonywał, że każdy kto pracował w administracji rządowej wie, że przygotowanie tego typu wydarzenia "nie odbywa się w ciągu tygodnia czy dwóch", ale trwa przez wiele miesięcy. - Przypomnę, że wybory w Polsce miały się odbyć w maju i na pewno pan prezydent Trump nie organizował swojego kalendarza pod kątem tego wydarzenia - stwierdził.

- Jeśli chodzi o tematykę, która będzie poruszona podczas spotkania, to na pewno będą kwestie obronne, bezpieczeństwa, współpracy energetycznej - wyliczał Bochenek. Dopytywany, czy efektem wizyty będzie także większa liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce odparł: "Tego typu decyzje zapadają podczas bezpośrednich spotkań przywódców. Trudno, żebym wyprzedzał pewne ruchy dyplomatyczne". - Aczkolwiek takie działania przez prezydenta Dudę i całą naszą dyplomację są podejmowane - nadmienił poseł partii rządzącej.

Polska "koniem trojańskim Donalda Trumpa"?

Senator Koalicji Obywatelskiej Marek Borowski przyznał, iż "nie bardzo wierzy w to", że wizyta Dudy w USA była przygotowywana z tak znacznym wyprzedzeniem i "zupełnym przypadkiem" wypada na cztery dni przed wyborami prezydenckimi. - Niezależnie od tego, na pewno Andrzej Duda będzie chciał ją wykorzystać wyborczo: podpisać coś, zyskać jakieś obietnice, przywieźć do kraju jakiś sukces. I teraz jest pytanie, w jaki sposób za to zapłaci - zastanawiał się Borowski. - Znamy Donalda Trumpa. To jest pan, który prowadzi na stanowisku prezydenckim w USA swój biznes, czemu wielokrotnie dawał wyraz - dodał.

Senator KO zwrócił też uwagę na kwestie relacji Trumpa z Unią Europejską i NATO, które są dość chłodne (prezydent USA zapowiedział ostatnio m.in. wycofanie części wojsk amerykańskich z Niemiec). - Donald Trump prowadzi swoją grę (…). Być może chciałby z Polski uczynić konia trojańskiego, przesuwając oddziały wojsk z Niemiec do Polski. Polska nie powinna się na to godzić, ponieważ to osłabia spoistość NATO i nasze związki z krajami europejskimi, które są bliżej - przekonywał Marek Borowski.

Posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że skoro spotkanie Duda-Trump było przygotowywane od dawna, to chciałaby, aby otoczenie prezydenta przedstawiło szczegółowy proces ustalania tego wydarzenia. Polityczka przekonywała też, że Andrzej Duda nie powinien jechać do Stanów Zjednoczonych akurat teraz - ze względu na kampanię Trumpa i liczne protesty w USA.

- Donald Trump, mówiąc nieco metaforycznie, podpalił swój kraj. Od tygodni odbywają się tam masowe protesty przeciwko rasizmowi i przemocy ze strony aparatu państwowego. Ta bezkrytyczna wizyta Andrzeja Dudy jest swego rodzaju wyrazem poparcia dla polityki Trumpa - mówiła posłanka Lewicy. I dodała, że "w połączeniu z wypowiedziami Andrzeja Dudy z ostatnich tygodni przeciwko mniejszościom seksualnym, stwarza to bardzo niefortunny obraz sojuszu mało tolerancyjnych i szerzących nienawiść prezydentów". - Natomiast to, co zostanie z tej wizyty jest na razie zagadką. W mojej ocenie głównym uzyskiem ma być korzystne zdjęcie Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem - skwitowała Dziemianowicz-Bąk.

Piotr Zgorzelski z Polskiego Stronnictwa Ludowego stwierdził z kolei, że "nie ma nic przeciwko wizycie prezydenta Dudy w USA". - Zawsze taka wizyta powinna coś przynieść. Pytanie, czy ma ona agendę, która jest adekwatna do całego wysiłku, czy ma jedynie charakter wyborczy - zastanawiał się.

Pełczyńska-Nałęcz: Nie możemy przeinwestować dobrych relacji z Trumpem

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ze sztabu Szymona Hołowni zaznaczyła, że Stany Zjednoczone są bardzo ważnym partnerem jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski. - To trzeba zawsze podkreślać, ale to też oznacza, że każda taka wizyta to wielka odpowiedzialność - żeby była dobrze przygotowana i miała określone efekty - powiedziała. Podobnie jak jej przedmówcy przyznała jednak, że niezależnie od tego, co się wydarzy i co zostanie powiedziane czy podpisane - spotkanie i tak będzie odbierane jako wizyta kampanijna. To z kolei, w jej opinii, wizerunkowo nie robi dobrze naszemu państwu.

- Drugi wymiar to wymiar wewnątrzamerykański. To rzeczywiście nie jest najlepszy czas dla Donalda Trumpa. Sondaże na razie wskazują, że ma małe szanse na reelekcję, a Polską racją stanu jest dbanie o relacje Polski i Stanów Zjednoczonych, a nie relacje prezydenta Dudy z Donaldem Trumpem - mówiła Pełczyńska-Nałęcz. Była wiceminister spraw zagranicznych przestrzegała, że jeżeli rządzący "przeinwestują" w relację z obecnym prezydentem USA, to nasze stosunki z tym państwem mogą się skomplikować, jeśli ten prezydent się zmieni.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM