"Opary sprzeczności i konfabulacji". Ekspert o tym, jak premier mówi nie tylko o gospodarce

Od kilku tygodni nie słyszymy o posiedzeniach Rady Ministrów, widzimy za to premiera i ministrów, jak jeżdżą po kraju i wspierają kampanię Andrzeja Dudy. Szef rządu - jak mówił w TOK FM Adam Jasser - przedstawia informacje o gospodarce, ale nie tylko o niej, w zależności od politycznych potrzeb. Były minister w kancelarii Donalda Tuska ironizował: "mamy niesamowite szczęście, że mamy premiera, który tak umie prezentować rzeczywistość".
Zobacz wideo

W "Magazynie EKG" Maciej Głogowski pytał swojego gościa o to, czy wiemy wszystko, co powinniśmy, o obecnej sytuacji gospodarczej. - Nie wiem. Ale wiemy bardzo dużo - odpowiedział Adam Jasser, były minister w kancelarii premiera Donalda Tuska. - Cały czas czegoś się dowiadujemy i mamy to niesamowite szczęście, że mamy premiera, który tak umie prezentować rzeczywistość, że te same informacje mogą być równocześnie dobre i złe - ironizował. I sypnął przykładami, przypominając m.in. słowa Mateusza Morawieckiego na temat kapitału zagranicznego i jego obecności w Polsce. - Jednego dnia to jest zła wiadomość, bo np. warszawiaków, jak dowiedzieliśmy się od premiera, obsługują Niemcy i Francuzi (chodzi o zagraniczne firmy, które kupiły miejskie spółki - red.), zamiast Polaków. No i zachodnie firmy generalnie nas drenują. Ale kiedy Volkswagen zapowiada, że przeniesie produkcję samochodów transportowych do Polski, to oczywiście jest dobra wiadomość, bo to znaczy, że zabiera ją z Niemiec, naszych "wrogów" - mówił Jasser, który - co warto przypomnieć - był sekretarzem Rady Gospodarczej przy Premierze Tusku, w której zasiadał Mateusz Morawiecki.

- Prywatyzacja polskich firm to zdrada stanu, tak słyszymy często. Ale w przypadku BZ WBK, którego prezesem był Morawiecki i wspierał sprzedaż banku Hiszpanom, to była... racja stanu - dodał rozmówca Macieja Głogowskiego.

Zdaniem Adama Jassera finanse państwa to kolejny przykład dziedziny, w której te same informacje mogą być przedstawiane zarówno jako dobre, jak i złe. - Dobra wiadomość jest taka, że rozbito mafie vatowskie. Niestety na razie nie podano, jak dochody z VAT wyglądają w czasie trwającej recesji. Dowiemy się pewnie po wyborach i nagle okaże się, że dochody z VAT są silnie skorelowane z kondycją gospodarki, w co tak bardzo nie chciała uwierzyć sejmowa komisja śledcza zajmująca się VAT-em - przypomniał, podkreślając, że przykłady podobnej komunikacji ze strony rządzących można mnożyć. 

Co z tego wynika? Według gościa TOK FM to, że "przed II turą wyborów prezydenckich będziemy jeszcze mniej wiedzieli o rzeczywistym stanie gospodarki niż przez ostatnie kilka lat, kiedy i tak poziom konfabulacji był dość wysoki".

Adam Jasser zwrócił uwagę na to, że wzrost gospodarczy powinien być równomiernie rozłożony pomiędzy inwestycje, konsumpcję i eksport. Tymczasem, pomimo do niedawna bardzo dobrej koniunktury oraz makroekonomicznej stabilności Polski, inwestycje w naszym kraju stoją w miejscu. - Oczywiście paradoksem jest to, że stałyby jeszcze bardziej albo wręcz byłaby klęska w inwestycjach, gdyby nie inwestycje zagraniczne. Więc po prostu cały czas żyjemy w takich oparach zaprzeczeń, sprzeczności i konfabulacji - zaznaczył. 

Kampanijna mobilizacja

Ekspert zwrócił uwagę także na brak konferencji prasowych NBP oraz rządu. - Jakość informowania opinii publicznej o stanie gospodarki, o stanie państwa i tak już jest osłabiona od wielu, wielu miesięcy, a teraz jeszcze jest dodatkowa tama informacyjna związana z wyborami - stwierdził.

Według byłego ministra premierowi nie można jednak zarzucić braku logiki. - To jest żelazna konsekwencja robienia nam wszystkim wody z mózgu. Widzimy przecież, że rząd w tej chwili właściwie nie pracuje, tylko zajmuje się kampanią wyborczą - mówił. I zwrócił uwagę, że od tygodni nie słyszeliśmy o posiedzeniach Rady Ministrów. Widzimy za to, jak premier i jego ministrowie wspierają Andrzeja Dudy w walce o reelekcję. Według Jassera to sytuacja zupełnie bezprecedensowa. - Ale to jest z punktu widzenia premiera i rządu racjonalne. Dla mnie jest to jasne, że dla rządu wygrana prezydenta Dudy to jest być albo nie być - podsumował, tłumacząc, że premier doskonale zdaje sobie sprawę, że może stracić funkcję szefa rządu w razie przegranej obecnego prezydenta. - I wie, że jeżeli wygra Trzaskowski, to władza wykonawcza, rząd, zostanie poddana jednak wreszcie jakiejś kontroli, że rząd nie będzie mógł omijać konstytucji czy innych zasad państwa demokratycznego, zostanie pozbawiony pewnej swobody działania - zaznaczył gość TOK FM.

Całej rozmowy posłuchasz wygodnie w podcaście: 

DOSTĘP PREMIUM