Gowin: Nie da się powołać nowego premiera czy nowego rządu bez posłów Porozumienia

- Obóz Zjednoczonej Prawicy wychodzi z tych wyborów scalony. Scala nas, po pierwsze, siódme z rzędu zwycięstwo. A po drugie wspólne cele. Teraz przed nami trzy lata bez wyborów i ten czas trzeba jak najlepiej wykorzystać dla Polski - mówił w TOK FM lider Porozumienia Jarosław Gowin.
Zobacz wideo

Prowadzący Poranek TOK FM Piotr Kraśko zaczął rozmowę od przytoczenia słów Aleksandra Kwaśniewskiego, który kiedyś - określając relacje w polityce - powiedział: "jest wróg, śmiertelny wróg i partner koalicyjny". - Czy to trafnie opisywałoby obecne relacje między Porozumieniem a PiS? - dopytywał dziennikarz. Jarosław Gowin zdecydowanie zaprzeczył. - Obóz Zjednoczonej Prawicy wychodzi z tych wyborów scalony. Scala nas, po pierwsze, siódme z rzędu zwycięstwo. A po drugie wspólne cele. Teraz przed nami trzy lata bez wyborów i ten czas trzeba jak najlepiej wykorzystać dla Polski - powiedział szef Porozumienia.

Gdy redaktor Kraśko zwrócił uwagę, że politycy Prawa i Sprawiedliwości nie zawsze wyrażają się tak życzliwie o Gowinie i jego partii - gość TOK FM odparł, że "nie da się wciągnąć w personalno-polityczne dywagacje". Powiedział jednak, że uważa, iż "doprowadził do bezpiecznych, demokratycznych, wolnych wyborów".

Przypomnijmy, Jarosław Gowin jawnie sprzeciwiał się przeprowadzeniu wyborów prezydenckich 10 maja, do czego dążyło z kolei Prawo i Sprawiedliwość. Wicepremier proponował, aby ze względu na pandemię kadencję Andrzeja Dudy przedłużyć o dwa lata i wybory przeprowadzić dopiero w 2022 roku. Takie rozwiązanie nie znalazło poparcia w Sejmie.

Gowin dziś utrzymuje swoje stanowisko. - Te wybory 10 maja były niemożliwe organizacyjnie. Gdyby je przeforsowano na siłę, to zakończyłoby się to - delikatnie mówiąc - porażką organizacyjną, upadkiem prestiżu polskiego państwa. Wybory zapewne byłyby powtórzone, a pan prezydent Andrzej Duda, nie z własnej winy, w tych powtórzonych wyborach miałby znacznie mniejsze szanse - wyjaśniał w TOK FM. Szybko dodał jednak, że nie chce się teraz wzajemnie rozliczać. - Uważam, że kiedy już opadną emocje związane z kampanijnym kurzem bitewnym to moi dzisiejsi krytycy zrozumieją, że doprowadziłem do tego, co jest optymalne dla Polski i dla obozu Zjednoczonej Prawicy - dodał.

Dalej redaktor Kraśko pytał swojego gościa o ewentualny powrót do rządu (Gowin od kilku miesięcy nie jest już wicepremierem ani ministrem nauki). Dziennikarz komentował, że nie jest to typowa sytuacja, jeżeli lider ugrupowania znajdującego się w koalicji jest jedynie "szeregowym posłem" i nie pełni żadnej istotnej funkcji w Radzie Ministrów. Gowin zauważył, że sformułowanie "szeregowy poseł" w polskiej polityce akurat dużo znaczy (odnosząc się do prezesa Jarosława Kaczyńskiego). - Jest już precedens, że jeden z liderów Zjednoczonej Prawicy jest poza rządem - nadmienił. 

- Mój wypływ nie jest tak duży [jak prezesa PiS - red.], ale nie da się powołać nowego premiera czy nowego rządu bez głosów posłów Porozumienia. To wynika z prostej arytmetyki sejmowej - mówił dalej Gowin.

W mediach coraz częściej mówi się, że Prawo i Sprawiedliwość chciałoby pozbyć się Porozumienia z koalicji, a zamiast tego szuka nowych sojuszników w ławach Konfederacji oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Gowin przekonywał, że nie obawia się rozszerzenia koalicji. - Wraz z posłami Konfederacji, ale bez Porozumienia i tak nie ma większości. A posłowie Konfederacji akurat w sprawach gospodarczych reprezentują stanowisko bardzo zbliżone do nas. Mielibyśmy w nich naturalnych sojuszników - przekonywał gość TOK FM. - A jeżeli chodzi o Polskie Stronnictwo Ludowe, nie jest tajemnicą, że mam dobre osobiste relacje z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i bardzo kibicowałem nie jego kandydaturze, ale jego hasłu wyborczemu, by zakończyć wojnę polsko-polską. W tym sensie poszerzenie bazy politycznej, a także społecznej Zjednoczonej Prawicy sam przywitałbym z otwartością - podsumował Gowin. 

"Repolonizacja mediów to jest coś sprzecznego z prawem unijnym"

Na koniec redaktor Kraśko pytał swojego rozmówcę o wpis wiceministra aktywów państwowych Janusza Kowalskiego dotyczący m.in. przeprowadzenia w Polsce repolonizacji mediów. 

- Repolonizacja mediów to jest coś sprzecznego z prawem unijnym. Tego się nie da przeprowadzić - stwierdził Gowin. - Zgodne z prawem unijnym mogą być rozmaite formy dekoncentracji mediów i takie rozwiązania ustawowe funkcjonują w krajach bezsprzecznie demokratycznych. Tu nie widziałbym problemu, gdyby jakieś elementy zostały użyte i u nas, pod warunkiem, że to nie będzie nic przymusowego, a dekoncentracja służyłaby zwiększeniu pluralizmu mediów - dodał szef Porozumienia. 

Posłuchaj całej rozmowy!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM