Duda niby zablokował zmiany w prawie karnym, ale część przepuścił ukrytą w Tarczy 4.0. "Kompromitacja prezydenta"

- Niekonstytucyjność Tarczy 4.0 była bardziej rażąca niż noweli, którą prezydent skierował do TK. Tam przynajmniej było jasne, że uchwalamy zmiany w Kodeksie Karnym. A tutaj ukryto to cynicznie pod przepisami, które nie mają nic wspólnego z przepisami prawa karnego - mówił w TOK FM karnista dr Mikołaj Małecki.
Zobacz wideo

Trybunał Konstytucyjny orzekł we wtorek, że zeszłoroczna reforma Kodeksu karnego, zaskarżona do TK przez prezydenta Andrzeja Dudę, jest niezgodna z konstytucją ze względu na naruszenie procedury legislacyjnej.

Sędzia TK Justyn Piskorski uzasadniając wyrok podkreślił, że ma on charakter wiążący i prezydent musi odmówić podpisania nowelizacji.

Sędzia zaznaczył, że projekt zaskarżonej przez prezydenta nowelizacji Kodeksu karnego był procedowany w niewłaściwym trybie i bez zachowania wymaganych terminów. Według Trybunału, nieprawidłowy tryb postępowania miał miejsce od początku procedury. Tym samym całość nowelizacji naruszyła m.in. przepis art. 7 konstytucji mówiący, że "organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa".

Sędzia Piskorski przypomniał w uzasadnieniu wyroku, że czas na sejmową dyskusję nad projektem był bardzo ograniczony, biorąc pod uwagę szeroki zakres projektowanych zmian.

"Nowelizacja na polityczne zamówienie"

- Tak naprawdę prace nad nią (nowelizacją ustawy – red.) rozpoczęły się od pretekstu, który populiści wykorzystali, czyli tragicznej śmierci prezydenta Adamowicza. Drugi wykorzystany cynicznie przez populistów pretekst, żeby przemodelować całe prawo karne, to film "Tylko nie mów nikomu" i skandal pedofilski. Łatwo było wtedy "sprzedać" tę deformę - mówił w TOK FM dr Mikołaj Małecki, adiunkt w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdaniem eksperta, nowelizacja charakteryzowała się "chaosem, niespójnością i drakońskim zaostrzeniem kar". - To była nowelizacja pisana na zamówienie polityczne. Po to, żeby zbić sobie kapitał polityczny taką postawą "jestem szeryfem i zaostrzam kary za wszystkie możliwe przestępstwa" – ocenił dr Małecki.

Zwrócił też uwagę na fakt, że wśród licznych przestępstw, za które kary zaostrzono, nie znalazło się "akurat dziwnym trafem" ukrywanie informacji o przestępstwie pedofilskim.

Część przepisów trafiła do Tarczy 4.0

Małecki przypomniał też, że wiele przepisów, które zawierała nowelizacja, trafiło do tarczy antykryzysowej, którą Andrzej Duda podpisał. Mowa tu choćby o wyodrębnieniu "kradzieży szczególnie zuchwałej" jako osobnej kategorii przestępstwa i karaniu za nią surowiej niż za zwykłą kradzież.

Ten pomysł Małecki już wcześniej określał "absurdalnym". - Gdybym chciał odebrać pani mikrofon w sposób "szczególnie zuchwały", mógłbym np. zaśmiać się pani w twarz i go wyrwać. A jeżeli zrobię to pokornie i z szacunkiem, nie będzie to kradzież szczególnie zuchwała - tłumaczył w rozmowie z Agatą Kowalską.

Zdaniem karnisty, przepuszczenie zmian prawa karnego w Tarczy 4.0 oznacza kompromitację prezydenta jako ostatniego ogniwa procesu legislacyjnego. – Niekonstytucyjność Tarczy 4.0 była bardziej rażąca niż noweli z 2019 roku. Tam przynajmniej było jasne, że uchwalamy zmiany w Kodeksie karnym. A tutaj ukryto to cynicznie pod przepisami, które nie mają nic wspólnego z przepisami prawa karnego – tłumaczy.

Zdaniem karnisty, sądy powinny w tej sytuacji wysyłać do TK wnioski o uznanie niekonstytucyjności części przepisów z Tarczy 4.0 oraz odmówić stosowania pewnych przepisów, jeżeli miałyby pogarszać sytuację prawną obywatela.

Ekspresowe tempo prac

Przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości obszerny projekt reformy Kodeksu karnego został złożony w Sejmie poprzedniej kadencji 14 maja ub.r. Sejm uchwalił nowelizację w ciągu dwóch dni.

Duda jednak nie zdecydował się podpisać ustawy, lecz skierował ją do TK w trybie kontroli prewencyjnej. Jak podała Kancelaria Prezydenta, ta decyzja uzasadniona była przede wszystkim analizą przebiegu procedury ustawodawczej.

Ponadto wątpliwości prezydenta wzbudził  jeden z przepisów nowelizacji definiujący pojęcie "osoby pełniącej funkcję publiczną" oraz trzech przepisów wprowadzonych senackimi poprawkami, które wykroczyły poza tematykę nowelizacji. Do tych kwestii TK się we wtorek nie odniósł, uznając niekonstytucyjność całości ustawy.

Procedura legislacyjna od początku nieprawidłowa

- Chociaż przedłożenie rządowe miało charakter zmiany kodeksu, to było procedowane w trybie niewłaściwym dla zmiany kodeksu i bez zachowania wymaganych dla tego trybu terminów - wskazał TK.

Według Trybunału nieprawidłowy tryb postępowania z projektem miał miejsce już na samym początku procedury legislacyjnej. - A w dalszym ciągu pociągnęło to za sobą dalsze naruszenia związane z zawrotnym tempem procedowania, ograniczeniem możliwości wypowiedzi na temat projektu, czy wreszcie zakresu poprawek - wskazał sędzia Piskorski.

W uzasadnieniu podkreślono, że ze względu na wyjątkowo istotny charakter kodeksów przy ich procedowaniu należy szczególnie rozważnie podejmować nowelizacje. Według TK, dla regulacji kodeksowych wymogi dotyczące tempa prac są zdecydowanie bardziej istotne niż w przypadku zwykłych ustaw.

- Rozpatrzenie projektu ustawy wymaga nie tylko zapewnienia możliwości przedstawienia stanowiska przez jedną stronę sporu politycznego, czy prawnego, jeśli taki istnieje, ale również możliwości rozważenia, czy przedyskutowania tego stanowiska przez drugą stronę tego sporu - podkreślił sędzia Piskorski. Dodał, że warunki uchwalenia tej nowelizacji "prowadzą do wniosku, że tak rozumiany wymóg trzech czytań nie został przez ustawodawcę dochowany".

Co zawierała nowelizacja?

Zmiany nowelizacji zakładały m.in. wprowadzenie elastycznego wymiaru kar. Nowela przewidywała wyeliminowywanie kary 25 lat pozbawienia wolności, stanowiącej odrębny rodzaj kary. Wydłużona miała zostać natomiast kara terminowego pozbawienia wolności do 30 lat, przy pozostawieniu jako dolnej granicy tej kary 1 miesiąca. Wydłużono też okres przedawnienia zbrodni zabójstwa z 30 do 40 lat. Sąd mógłby także orzekać bezwzględne dożywocie - bez prawa do warunkowego zwolnienia - za najcięższe zbrodnie. Nowelizacja przewidywała też np., że zgwałcenie dziecka nie będzie podlegać przedawnieniu.

W przepisach podwyższono kary m.in. za rozbój, doprowadzenie do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, udział w zorganizowanej grupie przestępczej i porwanie dla okupu. Ustawa wprowadzała też nowe typy przestępstw. Były to m.in.: przygotowanie do zabójstwa i przyjęcie zlecenia zabójstwa oraz wspomniana kradzież szczególnie zuchwała.

Ministerstwo chce spróbować jeszcze raz

Jak mówiła PAP po wyroku rzeczniczka TK Aleksandra Wójcik, Trybunał nie oceniał we wtorek treści ubiegłorocznej nowelizacji, a jedynie sposób uchwalenia ustawy przez Sejm; TK nie zajmował się też odpowiedzialnością karną za przestępstwa pedofilskie.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zapowiedział zaś po orzeczeniu TK, że złożony będzie nowy projekt nowelizacji Kodeksu karnego zaostrzający kary za niektóre przestępstwa. Nowa propozycja ma być podobna do zakwestionowanej przez TK nowelizacji.

DOSTĘP PREMIUM