Wniosek o wotum nieufności dla szefa MSWiA oraz dla Zbigniewa Ziobry. "Polska policja to nie partyjny folwark"

Sejm zajmuje się dziś wnioskami Koalicji Obywatelskiej o odwołanie dwóch ministrów - spraw wewnętrznych i sprawiedliwości. Oba postulaty negatywnie zaopiniowały komisje.
Zobacz wideo

W uzasadnieniu wniosku dot. Zbigniewa Ziobry znalazły się m.in. zarzuty dotyczące braku interwencji prokuratury po doniesieniach dotyczących zamówienia przez MZ trefnych maseczek i respiratorów, które nie dotarły do kraju. Posłowie zarzucali też upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości i nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Pojawił się też wątek ułaskawienia pedofila przez prezydenta. - Może po prostu państwo PiS jest głuche, ślepie i nieme za każdy razem, gdy chodzi o afery z ludźmi związanymi z obecną władzą - oceniła posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Posłanka przekazała też ministrowi symboliczne zwolnienie dyscyplinarne.

Poseł Tomasz Szymański z KO przedstawił w środę w Sejmie wniosek KO o wyrażenie wotum nieufności wobec szefa MSWiA. Jak ocenił, czas na uzasadnienie wniosku jest zdecydowanie za krótki, by przez pięć minut omówić listę "zaniechań" i "nadużyć" ministra.

Poseł zapowiedział, że wymieni zatem "siedem grzechów głównych" ministra Mariusza Kamińskiego, ale zdążył powiedzieć o pięciu z nich. Pierwszym było - jak mówił - "zaangażowanie służb w bezwzględne tłumienie protestów obywateli". Szymański odnosił się przy tym do tzw. strajków przedsiębiorców.

Drugim grzechem nazwał "wykorzystywanie służb do zadań, do których nie zostały powołane". Ocenił, że przykładem tego jest "wykorzystanie policji" do patrolowania okolicy domu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

- Panie Kamiński, polska policja to nie partyjny folwark. Polska policja została utworzona po to, by służyć społeczeństwu, a nie waszej partii - podkreślił.

Trzecim grzechem - według posła KO jest działanie bez podstawy prawa, czego przykładem miałoby być dążenie do przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja.

Czwartym grzechem Szymański nazwał "totalny brak profesjonalizmu". Nawiązał przy tym to do rozmowy, jaką rosyjscy komicy przeprowadzili z prezydentem Andrzejem Dudą, podszywając się pod sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa. - Ośmieszyliście państwo urząd Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, ośmieszyliście Polskę - powiedział poseł.

Grzechem piątym nazwał inwigilację, twierdząc, że "minister Kamiński pozostaje odpowiedzialny za wysoce prawdopodobne funkcjonowanie systemu Pegasus".

Według posła złożenie przez klub KO wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec szefa MSWiA stanowi "próbę zahamowania działań rządu zmierzających do pogłębienia kryzysu demokratycznego w Polsce" oraz próbę obrony praw człowieka, "które w arogancki sposób łamane są przez służby podległe" Kamińskiemu.

Kamiński oburzony wnioskiem

Minister Kamiński odnosząc się do wniosku nie krył oburzenia - W uzasadnieniu znajduje się zdanie "tłumienie pokojowych protestów obywateli przeciwko władzy przywodzi na myśl najczarniejsze karty w historii PRL". To jest zdanie z waszego uzasadnienia. Wstydźcie się. Jakie czarne karty? Poznań 56. roku wam przychodzi na myśl? Kopalnia Wujek wam przychodzi na myśl? To pomyślcie, to piszecie, co formułujecie. Bo nie mnie obrażacie, obrażacie ofiar komunistycznych zbrodni, banalizując zło, zbrodnie.  Obrażacie ofiary komunistycznych zbrodni banalizując zło, banalizując zbrodnie, porównując happening jednego z kandydatów na prezydenta do zbrodni komunistycznych. Nie macie do tego prawa, bo obrażacie pamięć o ofiarach i szacunek do ofiar - zaznaczył Kamiński. - powiedział szef MSWiA.

Kamiński argumentował, że nie doszło do tłumienia legalnych zgromadzeń. Podkreślał, że protesty nie były legalne w związku z ograniczeniami dot. epidemii.

Dodał, że opozycja obraża również 100 tys. polskich policjantów, porównując ich do komunistycznych zbrodniarzy. "Jako minister SWiA przeciwko takim insynuacjom, takim nikczemnym słowom protestuję" - mówił.

Premier broni ministrów

Głos zabrał też Mateusz Morawiecki. Ocenił, że zarzuty nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Chwalił policję za działania podczas pandemii, docenił też działania służb  prowadzące do wykrycia trzech dużych przemytów narkotyków. - Rozbito gangi o międzynarodowym zasięgu, uchroniono zdrowie setek tysięcy osób w całej Europie - przypomniał.

- Minister Kamiński jest najlepszym ministrem w historii III RP - ocenił premier.

Poseł PiS Zdzisław Sipiera przekonywał, że wniosek ten jest "miałki", a zarzuty posłów KO, w których, jak mówił, padają zwroty: "prawdopodobnie", "budzące wątpliwości", czy "z powodu niskich pobudek" oraz o nieadekwatnych działaniach policji pod kierownictwem Kamińskiego to jego zdaniem "śmiech na sali".

Według posła PiS zarzuty opozycji są pozbawione konkretów, a skoro minister Kamiński zadaniem opozycji "używa wszystkiego, co ma, by stłumić wolność w Polsce", to zarzuty wobec niego powinny być konkretne i poważne. "A ich nie ma w ogóle" - ocenił Sipiera.

Rowery, respiratory i komunikat RCB

Bartłomiej Sienkiewicz (KO) powiedział, że jego klub chce odwołania Kamińskiego z trzech powodów. Pierwszy z nich, jak mówił, jest taki, że szef MSWiA użył policji na gruncie ustaw covidowych "sprzecznie z prawem i z konstytucją", podczas gdy - jego zdaniem - nie powinien używać jej inaczej niż poprzez ustawy o stanie wyjątkowym. Mówił, że policji za Kamińskiego używano do zaganiania ludzi jeżdżących na rowerach czy ścigania ludzi, którzy wychodzą na spacer z osobami niepełnosprawnymi, łamiąc prawa i wolności obywateli. Podkreślił, że odpowiedzialność za nadużycia jest po stronie ministra, a nie policjantów.

Drugi zarzut, mówił Sienkiewicz, jest taki, że Kamiński ma się za "szeryfa do walki z korupcją", a tymczasem 30 czerwca minął termin na umowy na dostawy respiratorów. "Czy 160 mln wróciło do państwa polskiego, czy nie? Czy nadal można, będąc żoną instruktora narciarskiego pana kolegi w rządzie, jednego dnia założyć firmę, a drugiego dostać 5 mln od państwa, od nas, na rachunek tej firmy? I nagle okazuje się, że nic nie można zrobić, że polskie służby są bezczynne" - mówił Sienkiewicz.

Ostatni zarzut, według Sienkiewicza, jest taki, że Kamiński w ostatnich dniach kampanii wyborczej "handlował bezpieczeństwem Polski, w ordynarnych politycznych dealach". - Bo czym innym jest komunikat RCB, wysłany sms, wbrew wyraźnym zapisom ustawy art. 21 a pkt 1, który mówi, że takie komunikaty wysyła się jedynie w sytuacji zagrożenia? - pytał. Zarzucił Kamińskiemu, że wziął udział w kampanii Andrzeja Dudy; pytał czy w ten sposób "spłaca długi prezydentowi za ułaskawienie, które umożliwiło mu bycie ministrem".

DOSTĘP PREMIUM