Wiceminister z PiS wątpi w intencje Trzaskowskiego. Zaproponował test dla rywala Andrzeja Dudy

Wielu Polaków widzi w Rafale Trzaskowskim lidera opozycji, który ma szansę na zmianę układu politycznego w kraju. Prezydent Warszawy ma już nowy pomysł dla swoich sympatyków. Czy mu się powiedzie? Piotr Zgorzelski z PSL widzi "kurs kolizyjny" między ruchem Trzaskowskiego i pomysłem Szymona Hołowni. A poseł i wiceminister Artur Soboń ma już nawet test, by sprawdzić szczerość intencji polityka Platformy Obywatelskiej.
Zobacz wideo

Zdaniem 54,3 proc. Polaków uzyskany w wyborach prezydenckich przez Rafała Trzaskowskiego wynik (ponad 10 mln głosów w drugiej turze) uczynił z niego lidera opozycji; blisko 30 proc. (28,8 proc.) jest przeciwnego zdania - wynika z sondażu SW Research dla rp.pl.

Prezydent stolicy już ogłosił, że będzie tworzył nowy ruch obywatelski. Dlatego, że jak tłumaczył w Gdyni, "same partie polityczne nie wystarczą".

- To byłby grzech niewykorzystanie tej energii, która skumulowała się wokół Rafała Trzaskowskiego. Ja nigdy dotychczas nie spotkałam się z tak dużym zainteresowaniem polityką, głównie ze strony młodych ludzi. Młodzi opowiedzieli się zdecydowanie przeciwko rządom PiS. Chcą rozmawiać o sprawach, które taki nowy ruch będzie niósł na sztandarach: o edukacji, ekologii, prawach kobiet. A nie każdy z nich chce być członkiem partii politycznej - tak plany Trzaskowskiego komentowała w Wyborach w TOK-u Paulina Hennig-Kloska, posłanka Nowoczesnej reprezentująca Klub Koalicji Obywatelskiej. Jak dodała, sama angażowała się w kampanię prezydencką kandydata KO, więc miała wiele okazji obserwować emocje i energię, jaka towarzyszyła Trzaskowskiemu.

- Czytam opinie, że zapowiedź prezydenta Warszawy to próba przejęcia pomysłu Szymona Hołowni [niezależny kandydat na prezydenta po pierwszej turze wyborów ogłosił, że stworzy ruch Polska 2050 - red.] - zwróciła uwagę Dominika Wielowieyska.

- Jestem przekonana, że idea Trzaskowskiego nie ma wykluczać - ma łączyć. Oczywiście każdy, kto głosował na Hołownię, może zapisać się do ruchu Trzaskowskiego, bo mogło się okazać, że Rafał przekonał go do siebie, do swojego stylu - odpowiedziała Hennig-Kloska.

Inaczej sytuację widzi Piotr Zgorzelski. Wicemarszałek Sejmu z Polskiego Stronnictwa Ludowego stwierdził, że "widzi kurs kolizyjny" między tworzonym ruchem Trzaskowskiego i pomysłem Szymona Hołowni. - nie będzie "plusów dodatnich" dla obu ruchów - ocenił, nawiązując do zwrotu chętnie używanego przez Lecha Wałęsę. Zgorzelski nie widzi szans na sukces ruchu Trzaskowskiego, z prostego powodu. Jak przekonywał, podkreślając, że sam należy do 10 mln Polaków, którzy 12 lipca zagłosowali na Trzaskowskiego, znacząca cześć z tych ludzi po prostu głosowała przeciwko Andrzejowi Dudzie.

Wiceminister z PiS ma test na szczerość intencji Trzaskowskiego

Artur Soboń, poseł PiS i wiceszef resortu aktywów państwowych, prognozowaniem przyszłości inicjatywy Rafała Trzaskowskiego w ogóle się nie zajął. - Ja mam pierwszy test dla Rafała Trzaskowskiego, który wczoraj w Gdyni mówił o nowej solidarności. Czy on jest szczery? - pytał rozmówca Dominiki Wielowieyskiej. Zaproponowany przez Sobonia test, zdaniem pomysłodawcy, może to świetnie sprawdzić. - Bo jeśli jest szczery i chce budować nową solidarność, to pierwsze, co powinien zrobić, to w Trójmieście zapukać do prezydent Aleksandry Dulkiewicz. I poprosić, by pozwoliła umieścić Instytutowi Pamięci Narodowej wystawę o Solidarności, bo władze Gdańska zabroniły pokazania historii Solidarności w 40-lecie porozumień z 1980 roku - tłumaczył. - Jeśli więc Rafał Trzaskowski chce pokazać, że zależy mu na nowej solidarności, to niech pokaże solidarność z prawdziwą Solidarnością, z roku 1980 - stwierdził wiceminister z PiS.

Wystawa, w sprawie której - zdaniem Artura Sobonia - interweniować miałby Rafał Trzaskowski, dotyczy ekspozycji, którą IPN i Solidarność chciały prezentować na Placu Solidarności w Gdańsku. Dlaczego władze Gdańska nie wydały zgody? "Po przeanalizowaniu różnych czynników Biuro Prezydenta ds. Kultury opiniuje negatywnie zamiar ekspozycji wystawy planszowej w przestrzeni Placu Solidarności. Uważamy, że ta symboliczna przestrzeń stanowi zamkniętą całość z konkretnym przekazem dla odbiorców i nie powinno się tego zakłócać dodatkowymi elementami" - można przeczytać w zamieszczonym na stronie IPN stanowisku, podpisanym przez inspektora biura Marcina Stąporka.

Posłuchaj Wyborów w TOK-u!

DOSTĘP PREMIUM