Współautor tekstu o synu Kurskiego. "Oświadczenie byłego szefa TVP najlepiej dowodzi prawdziwości tekstu"

Jacek Kurski w swoim oświadczeniu manipuluje. Zresztą ono najlepiej dowodzi prawdziwości tekstu, ponieważ żadne informacje, które podaliśmy nie są kwestionowane. A tylko, pojawia się zarzut, że to jest jakaś polityczna rozgrywka - przekonywał w TOK FM Piotr Głuchowski z "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

We wtorek "Gazeta Wyborcza" opisała historię 20-letniej Magdy Nowakowskiej, która jako mała dziewczynka miała być molestowana i gwałcona przez syna Jacka Kurskiego - Zdzisława Antoniego. Nowakowska twierdzi, że trwało to latami. "Zaczął mnie krzywdzić, gdy skończyłam dziewięć. Przestał, gdy dostałam pierwszy okres. Może się bał, że zajdę w ciążę?" - mówi w "GW". Sprawa była zgłoszona na policji i w prokuraturze. Jak podaje "GW" - dwukrotnie została umorzona.

Oświadczenie w sprawie publikacji "Gazety Wyborczej" Jacek Kurski opublikował na Twitterze. Pisze o "ataku" na swojego syna Zdzisława Antoniego i przekonuje, że "sprawa była umarzana w prokuraturze na podstawie opinii biegłych", a on "nigdy nie wpływał na bieg śledztwa w tej sprawie". "W czasie umorzenia w 2017 roku byłem zresztą w konflikcie osobistym z Prokuratorem Generalnym Z. Ziobro" - przypomina. Piotr Głuchowski, współautor tekstu, komentował oświadczenie byłego szefa TVP. – Sprawa nie została umorzona na podstawie opinii biegłych, tylko pomimo nich. Ci uznali, że 15-letnia wówczas Magda nie manipulowała swoimi zeznaniami – ocenił Głuchowski i wskazał na "kolejną manipulację" Jacka Kurskiego. – Owszem, wszczęto postępowanie za czasów prokuratura generalnego Andrzeja Seremeta, ale umorzono je dwukrotnie już za czasów "dobrej zmiany" – dodał.

Kurski pisze też, że pokrzywdzona dziewczyna nie skorzystała z prawa do zaskarżenia decyzji prokuratury. – Ona była w ciężkiej depresji. Po dwóch próbach samobójczych. Nie miała już siły walczyć dalej – podkreślał dziennikarz.

Zaprzeczał także, że artykuł to "polityczne rozliczenie" i zemsta ojca dziewczyny za zwolnienie z pracy. – Kurski ma prawo tak twierdzić, jego oświadczenie najlepiej dowodzi prawdziwości tekstu, ponieważ żadne informacje, które podaliśmy nie są kwestionowane. A tylko, pojawia się zarzut, że to jest jakaś polityczna rozgrywka. Napisaliśmy, w jaki sposób rodzina Magdy się z nami skontaktowała. Prace trwały kilka tygodni, potem niezwłocznie go opublikowaliśmy – wyjaśniał współautor tekstu.

Syn Jacka Kurskiego zapowiedział, że pozwie dziennikarzy "Wyborczej", gdyż "brutalnie naruszyli dobra osobiste jego i jego najbliższych”. – A cóż on innego może teraz powiedzieć i zrobić – skwitował Głuchowski.

W ocenie dziennikarza, jest szansa, że umorzone śledztwo może zostać wznowione. – Pani prokuratur Grażyna Wawryniuk z Gdańska analizuje tekst pod kątem zgromadzenia dodatkowego materiału dowodowego. Fachowcy, z którymi rozmawialiśmy powiedzieli, że w sytuacji gdy istnieją ważne dodatkowe przesłanki, nowe zeznania świadków czy dowody, to sprawę, którą umorzono na etapie postępowania w sprawie a nie przeciwko komuś, można podjąć na nowo – podsumował gość TOK FM.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM