Syn Mariana Banasia rozdaje karty w NIK? "DGP" informuje o częstych wizytach Jakuba Banasia w siedzibie Izby

Jakub Banaś, syn kierującego Najwyższą Izbą Kontroli Mariana Banasia, jest częstym gościem w budynku przy ulicy Filtrowej w Warszawie - podaje "Dziennik Gazeta Prawna", powołując się na swoich informatorów. Według nich może on mieć wpływ na funkcjonowanie instytucji. Ani prezes, ani jego syn nie skomentowali tych doniesień.
Zobacz wideo

"Nasi rozmówcy twierdzą, że na pewno nie chodzi o zwykłe odwiedziny syna u ojca. Ich zdaniem, Jakub Banaś ma realny wpływ na funkcjonowanie izby, a przede wszystkim na jej politykę kadrową. Zna się z niektórymi wysoko postawionymi pracownikami NIK, którzy objęli stanowiska już za prezesury jego ojca" - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Według gazety, do tej pory awanse na funkcje kierownicze odbywały się na zasadzie awansów wewnętrznych. To się jednak zmieniło.

"W ostatnich miesiącach ze stołkami pożegnała się większość dyrektorów departamentów z czasów Krzysztofa Kwiatkowskiego. Na ich miejsce bez konkursu i w charakterze pełniących obowiązki przychodzą zaufani ludzie Mariana Banasia" - czytamy. Zdaniem dziennika, ważne funkcje często obejmują byli policjanci. Ponadto wprowadzono dużo mniej restrykcyjne zasady naboru kontrolerów. Budzą one wątpliwości nawet u części pracowników izby - zauważono.

Gazeta poprosiła NIK o wyjaśnienia i jednocześnie o rozmowę z prezesem Banasiem. "Szeroki zakres poruszonych przez Państwa tematów wymaga od nas sprawdzenia wielu szczegółów. Odpowiedź prześlemy niezwłocznie, po zebraniu wszystkich niezbędnych danych i informacji" - napisało biuro prasowe izby.

Syn Mariana Banasia i kariera w państwowych firmach

Przypomnijmy, że w lutym media informowały o tym, że CBA zatrzymało Jakuba Banasia.

Wraz z rozwojem kariery Mariana Banasia, jego syn robił karierę w spółkach państwowych. Zatrudniony był m.in. w jednej z firm Polskiej Grupy Zbrojeniowej, gdy szefem MON był Antoni Macierewicza.

Jakub Banaś zatrudniony był też w Pekao SA, tę pracę stracił, gdy wybuchła afera dotycząca majątku jego ojca.

Wraz z ujawnianiem przez media kolejnych informacji, dotyczących słynnej kamienicy w Krakowie z pokojami na godziny, dowiedzieliśmy się, że w inwestycji sporo do powiedzenia miał właśnie Jakub Banaś. To on m.in. wnioskował o unijną dotację, dzięki której budynek wyposażono m.in. w meble, pościel, kamery cyfrowe.

DOSTĘP PREMIUM