Komitet Rafała Trzaskowskiego żąda powtórzenia wyborów prezydenckich

Jak informuje portal Onet, żądanie dotyczące powtórki wyborów prezydenckich pojawiło się w proteście, złożonym do Sądu Najwyższego przez komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego.
Zobacz wideo

"Mając na uwadze, rozmiar i ilość naruszeń, które wystąpiły na nieznaną dotąd skalę (...) wnoszę o podjęcie przez Sąd Najwyższy uchwały stwierdzającej nieważność dokonanego 12 lipca 2020 roku wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej" - takie słowa, według Onetu, miały znaleźć się w proteście wyborczym złożonym przez sztab Trzaskowskiego

Otoczenie kandydata KO ma powoływać się na szereg argumentów. Po pierwsze, przekonuje, że termin wyborów (28 czerwca) był niezgodny z konstytucją. Po drugie, podnosi nierówne traktowanie obu kandydatów, "jawną agitację" w TVP na rzecz Andrzeja Dudy i "dyskredytowanie" w niej Rafała Trzaskowskiego. Mało tego, sztab polityka PO zarzuca też Telewizji Polskiej - jak cytuje Onet - "przygotowywanie oraz finansowanie ze środków publicznych Telewizji Polskiej S.A. materiałów wyborczych kandydata Andrzeja Dudy". Chodzi na przykład o materiały w "Wiadomościach" z dnia 24 czerwca, które - zdaniem komitetu Trzaskowskiego - miały wyglądać jak spoty wyborcze prezydenta. 

Kolejna sprawa podnoszona w proteście to zaangażowanie rządu w kampanię Dudy. Przypomnijmy, w podróż po Polsce udała się większość ministrów z samym premierem Morawieckim na czele, który rozdawał samorządowcom tekturowe "czeki" z Funduszu Inwestycji Lokalnych (Onet zwraca uwagę, że fundusz w ogóle jeszcze nie powstał). "Przekazywaniu tych czeków do rąk władz samorządu, towarzyszyła nachalna promocja kandydata Andrzeja Dudy. Premier wręcz sugerował, że »czeki« są zasługą Andrzeja Dudy" - pisze w proteście komitet Trzaskowskiego.

Portal podaje też, że komitet wspomina w proteście o przypadku unieważnienia głosów wyborczych tylko dlatego, że ktoś na karcie dopisał hasło "głosuję na Trzaskowskiego". Natomiast zgodnie z postanowieniem Sądu Najwyższego dopiski poza kratkami przy nazwiskach kandydatów nie powinny unieważniać głosów.

Blisko sześć tysięcy protestów wyborczych

We wtorek po południu zespół prasowy Sądu Najwyższego informował, że do tego momentu wpłynęło 5,7 tys. protestów wyborczych. - Większość złożonych protestów została już zarejestrowana, kolejne są rejestrowane. Izbę Kontroli Nadzwyczajnej wspierają w tym oddelegowani pracownicy z innych izb i biur SN, dodatkowi pracownicy do pomocy byli oddelegowani także do biura podawczego - powiedział Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN.

Jak dodał, spośród protestów, które wpłynęły, ponad 500 zostało przekazanych z zagranicy przez konsulaty. - To nie muszą być wszystkie protesty z zagranicy, bo obywatele mogli także je osobiście przesyłać, ale osoby spoza granic kraju miały prawo składać protesty w placówkach konsularnych - zaznaczył Michałowski.

Termin na składanie protestów już upłynął. Można było je składać w siedzibie SN do ubiegłego czwartku. Na ich rozpatrzenie sąd ma czas maksymalnie do 3 sierpnia. Jak mówił niedawno w naszym radiu były przewodniczący PKW Wojciech Hermeliński - jeśli w ciągu tych 21 dni SN nie zdąży zająć się wszystkimi wnioskami - trzeba będzie zarządzić nowe wybory.

DOSTĘP PREMIUM