"Jestem przekonana o niewinności mojego syna". Była żona Jacka Kurskiego zabiera głos ws. publikacji "Wyborczej"

"Znam swojego syna najlepiej i wiem, że nie był w stanie popełnić czynów, które zarzuca mu Magda, jej rodzice i obecnie także dziennikarze" - przekonuje Monika Kurska w oświadczeniu dla WP.pl.
Zobacz wideo

Oświadczenie Moniki Kurskiej jest odpowiedzią na publikację "Gazety Wyborczej" dotyczącą syna Kurskich - Zdzisława Antoniego. Dziennik opisał historię Magdy Nowakowskiej, która jako dziewczynka - przez trzy lata - miała być molestowana przez starszego od niej o osiem lat chłopaka. Kurska twierdzi, że opisywane w artykule zdarzenia "są w znacznej części albo wymysłem dziennikarzy, albo 'nowymi wspomnieniami pokrzywdzonej', które nie były zgłaszane podczas postępowania w prokuraturze". 

"W życiu kieruję się zawsze prostymi zasadami oraz poszanowaniem innych ludzi. Jak każda matka na moim miejscu, byłam zdruzgotana, gdy po raz pierwszy usłyszałam, o co podejrzewany jest mój syn" - pisze w oświadczeniu dla WP była żona Jacka Kurskiego. Podkreśla, że zna swojego syna najlepiej i wie, że "nie był w stanie popełnić czynów, które zarzuca mu Magda, jej rodzice i obecnie także dziennikarze". Podkreśla, że jest "przekonana o niewinności mojego syna". >> Całe oświadczenie można znaleźć tu <<

Dalej Monika Kurska pisze o ataku na jej rodzinę. Przekonuje, że jej syn "został publicznie napiętnowany, osądzony i skazany", choć żaden wyrok w tej sprawie nie zapadł. "Jest mi przykro, że media nie mają żadnego szacunku dla rodzin polityków. To nie jest etyczne i uczciwe" - stwierdza.

"Chcę, żeby prawda w tej sprawie została wyświetlona i zapewniam, że jest ona zupełnie inna niż ta kreowana przez naszych oszczerców" - podsumowuje swoje oświadczenie.

Przypomnijmy, według "GW", do molestowania miało dochodzić podczas wspólnych wakacji Kurskich z rodziną Nowakowskiej - w leśniczówce. Dziewczyna mówiła "Wyborczej", że syn Kurskich "zaczął ją krzywdzić, gdy skończyła dziewięć, a przestał, gdy dostała pierwszy okres". Sprawa była zgłoszona na policji i w prokuraturze. Dwukrotnie została umorzona.

W poniedziałek do publikacji "Gazety Wyborczej" odniósł się Jacek Kurski. On także przekonywał, że w artykule "nic się nie zgadza". Podkreślał też, że wbrew insynuacjom - nie wpływał na działania śledczych w tej sprawie. 

- Kurski ma prawo tak twierdzić, jego oświadczenie najlepiej dowodzi prawdziwości tekstu, ponieważ żadne informacje, które podaliśmy, nie są kwestionowane. A tylko, pojawia się zarzut, że to jest jakaś polityczna rozgrywka. Napisaliśmy, w jaki sposób rodzina Magdy się z nami skontaktowała. Prace trwały kilka tygodni, potem niezwłocznie go opublikowaliśmy - mówił w TOK FM współautor tekstu Piotr Głuchowski.

DOSTĘP PREMIUM