PiS znów chce rozbijać Mazowsze. Wybory jeszcze w tym roku, jesienią. "Pojawiły się wiarygodne plotki"

Jak informuje czwartkowy "Dziennik Gazeta Prawna", jeszcze w tym miesiącu ma się pojawić projekt ustawy dzielący Mazowsze na dwa województwa: warszawskie i mazowieckie. Wybory w nich Prawo i Sprawiedliwość chce przeprowadzić jeszcze w tym roku. Ustawa w sprawie podziału ma być procedowana w Sejmie już w sierpniu. Jak komentowała, w TOK FM, Agnieszka Ścigaj, wśród posłów krąży "wiarygodna plotka", że obrady odbędą się 7 VIII, dzień po zaprzysiężeniu prezydenta Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

"Z informacji DGP wynika, że PiS zamierza ostro przyspieszyć w sprawie wyodrębnienia stolicy z woj. mazowieckiego. Zwieńczeniem tej operacji mają być wybory na terenie dwóch nowych województw - stołecznego warszawskiego i mazowieckiego składającego się z reszty obecnego województwa" - czytamy w czwartkowym wydaniu dziennika.

Według "DGP", prace nad takim pomysłem są na ukończeniu i jeszcze w tym miesiącu projekt ustawy ma pojawić się w Sejmie. Zgodnie z nim, nowe województwo warszawskie objęłoby obecną Warszawę plus przylegające do niej powiaty, czyli tzw. obwarzanek. 

Doniesienia komentowała, w Poranku Radia TOK FM, Agnieszka Ścigaj. Jak stwierdziła posłanka klubu Koalicja Polska, w Sejmie pojawiły się "wiarygodne plotki", że dodatkowe posiedzenie Sejmu ma się odbyć już 7 VIII, dzień po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na drugą kadencję prezydencką.

- Nie znamy tej ustawy - przyznała, pytana o nowy pomysł podziału województwa mazowieckiego. I dodała, że "PiS czuje na plecach oddech" konkurencji. Dlatego chce się przygotować na podwójne wybory, które czekają nas za trzy lata. - To rok, kiedy wybory samorządowe i parlamentarne. No i trzeba podjąć jakieś działania, bo wygrana nie jest pewna (dla Prawa i Sprawiedliwości - red.) - oceniła Ścigaj.

Pomysł dzielenia Mazowsza żywy od lat. W Prawie i Sprawiedliwości

Nie jest to pierwsze podejście Prawa i Sprawiedliwości do podziału Mazowsza. W 2017 roku partia ta złożyła projekt ustawy zakładający "powiększenie" Warszawy o 32 okoliczne gminy i utworzenie z nich wielkiej metropolii z jednym prezydentem i wspólną 50-osobową radą. Twarzą tego projektu był Jacek Sasin, obecny minister aktywów państwowych. PiS przekonywało, że chce w ten sposób wzmocnić pozycję stolicy, która "zasłużyła na to, by być wielką metropolią". Zaś zdaniem opozycji, był to po prostu sposób na "odbicie" Warszawy z rąk Platformy.

Pomysł szybko wzbudził kontrowersje - głównie wśród samorządowców i mieszkańców gmin, które wbrew swojej woli miały zostać dołączone do stolicy. Ruszyła fala lokalnych referendów, w których pomysł forsowany przez Sasina ponosił sromotne porażki. Ostatecznie sam poseł został zmuszony do wycofania tego projektu.

DOSTĘP PREMIUM