Krzysztof Szczerski zostanie szefem resortu "połykaczy żab"? "Prezydent chce się go pozbyć"

Krzysztof Szczerski, szef Gabinetu Prezydenta RP, jest najczęściej typowany na następcę Jacka Czaputowicza, obecnego ministra spraw zagranicznych. Szanse na to, że zasiądzie na fotelu ministra, są dość duże, bo zdaniem ekspertów Andrzej Duda chce się pozbyć Szczerskiego z prezydenckiej kancelarii, a sam polityk od półtora roku zajmuje się poszukiwaniem nowej pracy.
Zobacz wideo

W niedawnym wywiadzie w "Rzeczpospolitej" szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jacek Czaputowicz przyznał, że może dojść do zmian na czele naszej dyplomacji. Te słowa, w połączeniu z doniesieniem z rządu o planowanej na jesień rekonstrukcji w gabinecie Mateusza Morawieckiego, wywołały lawinę plotek na temat tego, kto miałby kierować polską dyplomacją. Wśród głównych kandydatów na to miejsce wymienia się Krzysztofa Szczerskiego, obecnego szefa Gabinetu Prezydenta RP. Takiego transferu nie wyklucza sam prezydent. - Jeżeli pan minister otrzyma taką propozycję i będzie chciał z niej skorzystać, to zostanie ministrem – oświadczył w Polsat News Andrzej Duda.

Zdaniem Wojciecha Szackiego z Polityki Insight transfer z Kancelarii Prezydenta do gmachu w Alei Szucha (tam mieści się siedziba MSZ) jest możliwy. - Prezydent Duda chce się pozbyć Szczerskiego z Kancelarii, ponieważ stracił do niego zaufanie. Wynika to z tego, że Szczerski ostatnie półtora roku spędził na szukaniu innej pracy. Prezydent uznał, że jeżeli Szczerski nie chce z nim pracować, to on też nie chce. Szef Gabinetu nie jest też specjalnie lubiany w kancelarii. Te czasy, kiedy mówiło się o nim jako "wiceprezydencie", dawno minęły - zdradza analityk i jednocześnie zaznacza, że decyzje w tej sprawie będą zapadać pod koniec sierpnia. - Kandydat, który teraz jest faworytem, jeszcze może do tego czasu zostać spalony - podkreśla Szacki.

- Ambicje pana Krzysztofa Szczerskiego w poszukiwaniu innych miejsc pracy były widoczne, a te dotyczące posady ministra spraw zagranicznych były wiadome. Jest to prawdopodobny wariant, choć jeszcze niepewny - dodaje także dr Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była podsekretarz stanu w MSZ i ambasador RP w Rosji.

Błędy i wpadki

Krzysztof Szczerski do Kancelarii Prezydenta trafił już w 2015 roku. Jest politologiem, wykładowcą akademickim i profesorem nauk społecznych. U Andrzeja Dudy najpierw był podsekretarzem stanu, a w 2017 roku został szefem Gabinetu Prezydenta RP. Wcześniej był posłem i podsekretarzem stanu w MSZ. Często był głosem Andrzeja Dudy w wielu sprawach.

Jednak wydaje się, że od pewnego czasu kancelaria nie jest jego wymarzonym miejscem pracy. W lipcu 2019 roku Szczerskiemu nie udało się zostać zastępcą szefa NATO. Potem przymierzał się do roli komisarza Polski w Komisji Europejskiej, ale finalnie nasz kraj dostał tekę dotyczącą rolnictwa, a stanowisko - po wielu trudach - zajął Janusz Wojciechowski. - Próbował też w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, bez powodzenia. Podobno aplikował też na dwa wysokie, urzędnicze stanowiska w instytucjach unijnych, ale zagranica go nie chce - wylicza Wojciech Szacki.

Praca Szczerskiego w Kancelarii Prezydenta to też niestety wpadki. To jego uznano za winnego wycieku słynnego zdjęcia kucającego Andrzeja Dudy z wizyty w Białym Domu w 2018 roku. W marcu 2019 roku, mówiąc w radiowej Trójce o nauczycielach domagających się podwyżek, Szczerski powiedział, że "ich także dotyczą transfery społeczne takie jak 500 plus" oraz że "nie mają obowiązku życia w celibacie", za co musiał potem przepraszać. Wreszcie to Szczerskiemu przypisuje się odpowiedzialność za to, że do prezydenta Dudy dodzwonili się ostatnio rosyjscy youtuberzy. Jak informowała Wirtualna Polska, szef Gabinetu Prezydenta RP starał się ukryć wpadkę przed współpracownikami.

Krzysztof Szczerski ma też na swoim koncie wypowiedzi (w artykule z 2012 roku) wyraźnie dystansujące się od obecnego kursu Unii Europejskiej. - Minister Jacek Czaputowicz był bardziej technokratą. Owszem, lojalnym wobec swojej formacji, ale nie aż tak radykalnym w swoich słowach. Szczerskiemu zdarzały się ideologiczne sformułowania krytykujące wartości unijne. Takie rzeczy za nim pójdą dalej - podkreśla dr Pełczyńska-Nałęcz.

Również zdaniem Marcina Bosackiego, obecnie senatora Koalicji Obywatelskiej, a także byłego ambasadora RP w Kanadzie, Szczerski może mieć problemy przez to, co mówił w przeszłości. - Z całą pewnością jest to człowiek, który zalicza się do obozu eurofobów. Przykrywa banialukami swój sprzeciw wobec integracji europejskiej. Nie rozumie, jak ważna dla Polski pod kątem geostrategicznym jest obecność w UE i silna w niej pozycja – wskazuje Bosacki. Po dłuższym zastanowieniu udaje mu się znaleźć kilka zalet Krzysztofa Szczerskiego. - Dostrzegam jego oczytanie i inteligencję. To na pewno człowiek dużo bardziej kulturalny niż niektórzy politycy PiS, którzy ciągle kogoś obrażają. Jednak to nie są wystarczające kwalifikacje, żeby zostać szefem dyplomacji. Jego instynkty w polityce zagranicznej są absolutnie mylne i dla Polski szkodliwe - przekonuje w rozmowie z nami były dyplomata.

Resort "połykaczy żab"

Eksperci są też zgodni, że w czasach rządu PiS resort spraw zagranicznych utracił na znaczeniu, jeśli chodzi o politykę międzynarodową. Polityka rządu wobec Unii Europejskiej praktycznie przeniosła się do Kancelarii Premiera, a relacje z USA to głównie sprawa Kancelarii Prezydenta. - Kiedyś w tym resorcie szefami byli ludzie z autorytetem, Bronisław Geremek, Adam Daniel Rotfeld czy Władysław Bartoszewski. Polska dawała z siebie do tego ministerstwa to, co miała najlepsze do tego ministerstwa. Ostatnie nominacje Witolda Waszczykowskiego czy Jacka Czaputowicza  pokazują, że trafiają tam ludzie bez pozycji politycznej. Ten resort był słabą stroną rządu Beaty Szydło i jest gabinetu Mateusza Morawieckiego - ocenia Szacki.

Także dr Pełczyńska-Nałęcz uważa, że rola MSZ-u w polityce zagranicznej uległa znacznemu osłabieniu. - Sprowadzono go do pozycji połykacza żab. Nie kreuje polityki, tylko - w lepszym wariancie - ją implementuje, a w gorszym, jeśli jakieś instytucje narobią kłopotów, to musi to prostować. Mamy obecnie w Polsce bardzo słabą koordynację polityki zagranicznej między instytucjami - wyjaśnia była ambasador RP w Moskwie.

A Marcin Bosacki dodaje, że MSZ pełni ostatnio tylko "funkcje dekoracyjne". - Nie mogę mieć nadziei, że ten bardzo zły kurs na osłabianie MSZ jako centrum decyzyjnego w sprawie polityki zagranicznej zostanie zmieniony. A to jest sprzeczne z Konstytucją, która jasno mówi, że te kwestie podlegają MSZ. Teraz ten resort nie ma pełnej kontroli nad polityką zagraniczną Polski i ewentualnie pod Krzysztofem Szczerskim to się nie zmieni - zaznacza.

Szczerski wzmocnieniem MSZ? Niekoniecznie

Wojciech Szacki przypomina, że Szczerski już raz przymierzany był do fotela szefa MSZ. - Przy okazji rządu Beaty Szydło, ale zalicytował wysoko, bo domagał się stanowiska wicepremiera i nic z tego nie wyszło - mówi Szacki i dodaje, że obecny szef Gabinetu Prezydenta RP ma na tyle mocną pozycję na Nowogrodzkiej, że musi zostać gdzieś zainstalowany. - Stanowisko konstytucyjnego ministra może być dla niego dobrą przystanią - zauważa analityk Polityki Insight.

Zdaniem dr Pełczyńskiej-Nałęcz nominacja nowego szefa MSZ będzie sygnałem, w jakim kierunku władza zamierza budować relacje z innymi krajami. - Jeżeli zostanie nim Szczerski, człowiek mający często mocno antyunijne poglądy, to w polityce zagranicznej będzie to fakt sam w sobie. Jego nominacja oznaczałaby też wzmocnienie relacji MSZ z prezydentem - zwraca uwagę była wiceminister spraw zagranicznych. - Natomiast czy wzmocni to relacje z pozostałymi instytucjami rządowymi? Jest to dla mnie daleko nieoczywiste - dodaje dr Pełczyńska-Nałęcz.

Szczególnie że ławka rezerwowych w PiS w kwestii polityki zagranicznej jest dość krótka. - Wszelkie alternatywy dla Szczerskiego są niezwykle słabe, to po prostu ludzie niekompetentni - ocenia senator Bosacki. Jego zdaniem kandydatów na schedę po Jacku Czaputowiczu powinno się szukać poza partią Jarosława Kaczyńskiego. - Pewnie tak się nie stanie. Raczej ministrem dyplomacji zostanie ktoś, kto jest blisko władz PiS, a nie doświadczony dyplomata. A to dramat. Według mnie to tylko pogłębi kurs na izolację Polski w Europie. W dłuższej perspektywie nawet Szczerski może mieć problemy w kontaktach z USA, bo ja praktycznie wykluczam, że jesienią nie zmieni się tam władza. Z całą pewnością panu Szczerskiemu - jako współautorowi tej dziwnej, wiernopoddańczej relacji Andrzeja Duda z Donaldem Trumpem - będzie trudno dogadać się z następną administracją w Białym Domu - ocenia surowo były ambasador RP w Kanadzie.

A co na to sam minister Szczerski? Próbowaliśmy się skontaktować z szefem gabinetu prezydenta RP, żeby odniósł się do tych informacji. - Niestety nie będzie takiej możliwości. Pan minister przebywa obecnie na urlopie - usłyszeliśmy w Kancelarii Prezydenta.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM