"To byłby prezent dla ruchów Hołowni i Trzaskowskiego". Ekspert o ew. wypowiedzeniu konwencji stambulskiej

Zdaniem prof. Radosława Markowskiego z Uniwersytetu SWPS wypowiedzenie konwencji stambulskiej przysporzy zwolenników nowopowstającym ruchom Szymona Hołowni czy Rafała Trzaskowskiego. - Kobiety już w tej chwili głosują częściej na opozycyjne partie - przypomniał ekspert.
Zobacz wideo

Zaledwie kilka dni po rozstrzygnięciu wyborów prezydenckich sprawa wypowiedzenia konwencji stambulskiej stała się jednym z najważniejszych tematów politycznych w Polsce. Prócz licznych wypowiedzi polityków - z ministrami i wiceministrami na czele - byliśmy też świadkami protestów zorganizowanych przez środowiska kobiece, przeciwne wypowiadaniu konwencji antyprzemocowej.

Na dziś minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro zapowiedział wniosek o prace nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. To właśnie jego Solidarna Polska najczęściej krytykuje zapisy międzynarodowego porozumienia.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Według prof. Radosława Markowskiego z Uniwersytetu SWPS, gdyby polski rząd zdecydował się na wypowiedzenie konwencji, to taki krok byłby to niesłychanym prezentem "dla nowopowstających ruchów i Hołowni, i Trzaskowskiego". - Kobiety już w tej chwili głosują dysproporcjonalnie częściej na opozycyjne partie czy ruchy - tłumaczył. I dodał, że ew. wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej byłoby dla wyborczyń jasnym sygnałem, na kogo głosować, a kogo nie popierać.

Gość TOK FM zwrócił też uwagę, że rozgrywka wokół zapisów międzynarodowego porozumienia dotyczącego walki z przemocą domową, ma służyć "czystej identyfikacji" obozu rządzącego. - Spadać w rankingach praworządności i demokracji nie mamy już z czego, więc dużo się tu nie pogorszy. A [wypowiedzenie konwencji - red.] da rządzącym taką jasność ideologiczną: kim są - stwierdził prof. Markowski.

Czy sprawa konwencji będzie miała praktyczne skutki, czy chodzi jedynie o wojnę symboliczną? - Wojny symboliczne miewają bardzo często bardzo praktyczne skutki. Na pewno to może mieć dla życia, zwłaszcza kobiet, tego, co się dzieje z dziećmi w rodzinach patologicznych, ogromny wpływ - podkreślił ekspert z Uniwersytetu SWPS.

Po co Zbigniewowi Ziobrze zamieszanie z konwencją stambulską?

Według dr Anny Materskiej-Sosnowskiej z Uniwersytetu Warszawskiego w całej sprawie chodzi przede wszystkim o wzmocnienie Zbigniewa Ziobry i jego obozu politycznego. - Cała sprawa jest tak rozkładana, żeby pokazać, jacy jesteśmy zdecydowani. Po drugie, żeby "wzmocnić kręgosłup" z Ordo Iuris oraz pokazać, że tylko oni [Solidarna Polska - red.] są obrońcami "podstawowych wartości" - tłumaczyła politolożka.

Ekspertka nie ma wątpliwości, że ugrupowanie Ziobry poprzez obserwowaną obecnie ofensywę chce pokazać swoją siłę i znaczenie. - I to jest cyniczna gra polityczna - uważa dr Materska-Sosnowska. Jak stwierdziła, dla Solidarnej Polski zapisy konwencji antyprzemocowej są tak naprawdę nieważne, a chodzi jedynie o to, aby narobić kłopotów Jarosławowi Kaczyńskiemu i pokazać, że partia Ziobry potrafi je tworzyć. - Moim zdaniem jest to instrument czysto polityczny. Oni teraz rozdają karty. Co teraz Kaczyński powie: no nie, nie zgadzamy się na te ustalenia, które proponuje Ziobro? I co wtedy? Ziobro będzie ofiarą, jedynym, który broni wiary, prawidłowej postawy - wyjaśniła politolożka. Jak dodała ekspertka z UW, w przekonaniu o politycznym podłożu całej sprawy utwierdza ją mało entuzjastyczne nastawienie reszty rządu do dyskutowania o konwencji i do tematu ew. wypowiedzenia przez Polskę tej umowy.

DOSTĘP PREMIUM