Szymon Hołownia: Ruch Polska 2050 rośnie w siłę. Znów ruszam w Polskę

Nowa siła na polskiej scenie politycznej, stowarzyszenie Polska 2050 Szymona Hołowni, jest - jak mówi lider ruchu - "w rejestracji". Struktury tworzy kilkanaście tysięcy ludzi, 17 oddziałów, a obecnie trwa formowanie jego struktur w powiatach. Publikowane ostatnio sondaże pokazały, że ruch Hołowni cieszy się sporym poparciem wyborców. Gdyby wybory odbywały się teraz - miałby swoich przedstawicieli w Sejmie.
Zobacz wideo

Szymon Hołownia w pierwszej turze wyborów prezydenckich zdobył 13,87 proc. głosów i zajął trzecie miejsce. Teraz skupia się na tworzeniu stowarzyszenia Polska 2050. - Mamy teraz czas na organizację, na ułożenie wszystkiego tak, abyśmy byli gotowi na następne wybory i każde kolejne, a w międzyczasie robili mnóstwo dobrego dla społeczeństwa obywatelskiego - powiedział "Rzeczpospolitej".

Podkreślał, że chce, by jego ruch był dobrze przygotowany na kolejne wybory. - A nie byśmy żyli w takim trybie, jaki większość partii, czy ruchów w Polsce, że na dwa miesiące przed wyborami następuje wielka mobilizacja, nagle jesteśmy merytoryczni, wymyślamy na gwałt programy, myślimy, jak zbliżyć się do naszego wyborcy - mówił.

- Jesteśmy na etapie kończenia organizacji think-tanku, jednego z trzech filarów naszej działalności - dodał Hołownia. I podkreślił, że ruch jest obecnie "w rejestracji", zaś tworzy je kilkanaście tysięcy ludzi, 17 oddziałów, a obecnie trwa formowanie jego struktur w powiatach.

Hołownia zapowiedział, że w tym tygodniu zorganizuje konferencję prasową i przedstawi konkretne plany na najbliższe tygodnie. "To jest praca programowa, to jest budowanie zaplecza finansowego z darowizn obywatelskich" - zaznaczył, mówiąc o pracach nad budowaniem ruchu.

Zdaniem byłego kandydata na prezydenta, jego ruch "rośnie w siłę, a na pewno nie słabnie". 

Poinformował też, że za tydzień znowu rusza "w Polskę na spotkania - do Olsztyna, Mrągowa, Bolesławca, na Podlasie". - Mimo że wielu ludzi zapowiadało nam koniec po kampanii wyborczej, widzę, że to jest początek - stwierdził Szymon Hołownia.

"Pokonałbym Dudę w drugiej turze"

Pytany w poniedziałek przez "Rzeczpospolitą", czy wygrałby wybory prezydenckie, gdyby znalazł się obok prezydenta Andrzeja Dudy w II turze, Hołownia odpowiedział: tak. Pytany zaś, czy Platforma Obywatelska mogła postawić na kandydata bezpartyjnego, zamiast wystawiać swojego przedstawiciela również odpowiedział twierdząco. Jak dodał, "tym bardziej, że to jej kładliśmy na stole, wraz z wynikami badań, które dobitnie to potwierdzały". - Jarosław Kaczyński otworzył PO furtkę do wymiany kandydata nie po tym, jak usłyszał któreś moje płomienne przemówienie, tylko, jak zobaczył to, że mamy biura w 17 miastach. Jako stary, partyjny działacz wiedział, że znaczy to, iż tworzy się coś poważnego i łatwiej będzie pójść w (...) polaryzację - oceniał, odnosząc się do przełożenia wyborów prezydenckich z 10 maja i możliwości startu w wyborach w nowym terminie niezarejestrowanych wcześniej kandydatów. Wcześniej kandydatką PO na prezydenta była Małgorzata Kidawa-Błońska.

- Tak, myślę, że miałbym większe szanse na wygranie w II turze z Andrzejem Dudą; tak, myślę, że zabrakło wyobraźni obywatelskiej, politycznej, jaką teraz wszystkie partie opozycyjne zaczęły po kampanii prezentować, zabrakło koncyliacyjności - dodał Hołownia.

Zaznaczył też, że nie sądzi, aby mógłby razem z Trzaskowskim współtworzyć nowy ruch obywatelski. - Ja się nie wybieram ani do Platformy, ani do żadnej jej emanacji - zapewnił. - Jeżeli Rafał Trzaskowski zdecydowałby się - na co jednak się nie zanosi - nie być jednym w trzech osobach, czyli prezydentem Warszawy, wiceprzewodniczącym Platformy i szefem jakieś nowej, bliżej nieokreślonej struktury, tylko rzeczywiście wyjść z miejsca, w którym jest i stworzyć coś nowego, to ja bardzo chętnie będę z nim rozmawiał - oświadczył.

Hołownia ocenił również, że ewentualne wspólne listy z PO czy KP PSL w przyszłych wyborach nie służyłyby jego ruchowi. - Takie konglomeraty się rzadko udają, każda ze stron traci przy tym tożsamość - stwierdził. Zastrzegł jednak, że ewentualne porozumienie mogłyby dotyczyć konkretnych punktów programowych.

- Nam - jeżeli już - jest dużo bliżej do jakichś ewentualnych koalicji lokalnych, samorządowych; jest wiele fantastycznych samorządowych ruchów w Polsce - zaznaczył. Jak dodał, jego ruch prędzej budowałby "coś" z komitetami samorządowymi, niż - jak powiedział - "z namaszczonymi przez partyjne centrale działaczami, którzy przenoszą spór polityki centralnej na sprawy lokalne".

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM