Wielowieyska do Bortniczuka: Litości, błagam. Stoi człowiek z białą różą i pan uważa, że to jest prowokacja?

Podczas zorganizowanego przez środowiska narodowe marszu w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego policja interweniowała wobec stojących na stołecznym placu Krasińskich osób z białymi różami w rękach. - To, iż "ktoś stoi z białą różą" to nie znaczy, że chociażby słownie nie prowokuje uczestników takiego marszu do zamieszek - komentował w Poranku Radia TOK FM poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk.
Zobacz wideo

1 sierpnia, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, ulicami stolicy przeszedł marsz zorganizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Roty Marszu Niepodległości. Wydarzenie odbyło się pod hasłem "Niemieckie zbrodnie nierozliczone". 

Przeciwnicy marszu nacjonalistów zgromadzili się m.in. na pl. Krasińskich. Z białymi różami w rękach stali w milczeniu przy pomniku Powstania Warszawskiego. "Widząc osoby z różami organizator marszu Robert Bąkiewicz podszedł do policjantów i powiedział, żeby je stąd usunęli, bo on nie chce tych ludzi na swoim zgromadzeniu. A przecież było to zgromadzenie publiczne, a te osoby nikomu nie przeszkadzały. Policja na polecenie organizatora otoczyła je kordonem i zaczęła wynosić" - relacjonowała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" posłanka KO z ramienia Partii Zielonych Urszula Zielińska. Z kolei rzecznik policji Sylwester Marczak wyjaśniał dziennikowi, że "na pl. Krasińskich mieliśmy do czynienia ze zgromadzeniem".  "Organizator miał prawo wyprosić osoby z terenu zgromadzenia. Skorzystał z tego prawa i zwrócił się do policji z prośbą o pomoc. Najpierw skierowaliśmy tam zespół antykryzysowy. Rozmowy przyniosły skutek tylko w przypadku jednej osoby, która dobrowolnie opuściła teren" - odpowiadał.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

O sprawę Dominika Wielowieyska pytała w Poranku Radia TOK FM posła Porozumienia Kamila Bortniczuka. - Ja osobiście mam ostatecznie dobre doświadczenia w ostatnim czasie z nadzoru policji nad tego typu marszami. Narodowcy skarżyli się na to, jak zostali potraktowani przez policję we Wrocławiu chyba 11 listopada, pamiętam, że policja chroni marsze równości, więc jeżeli taką decyzję podjęła teraz - 1 sierpnia na marszu z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego - to zapewne też kierowała się jakimiś obiektywnymi przesłankami - ocenił polityk. 

Dziennikarka pytała, czy Bortniczuk nie widzi jednak absurdalności sytuacji, w której kilka stojących z białymi różami osób jest usuwanych ze zgromadzenia, na które przecież każdy może przyjść. - Dlaczego w ten sposób ogranicza się prawa obywatelskie? To pana nie niepokoi? Nie powinien się rząd zainteresować czymś takim? - zwróciła uwagę. 

Zdaniem parlamentarzysty "rząd się zainteresuje i odpowiednie informacje uzyska". Kamil Bortniczuk tłumaczył także, że "nie wszystko czasami wygląda ostatecznie tak, jak wydaje się na pierwszy rzut oka".  - I czasami te białe róże często są właśnie po to, żeby potem mówić, że usuwa się ludzi z różami, a tak naprawdę stoi za tym jakaś forma prowokacji - stwierdził gość TOK FM. 

- Litości, błagam. Stoi człowiek z białą różą i pan uważa, że to jest prowokacja i trzeba go wynieść? No tak oczywiście, to jest demonstracja przeciwko faszyzmowi. Tak, ta biała róża jest pewnym symbolem - mówiła Wielowieyska, przypominając, że w przeszłości na marszach narodowców dochodziło do gestów nawiązujących właśnie do nazizmu i faszyzmu. 

Kamil Bortniczuk powtórzył jednak, że to iż "ktoś stoi z białą różą to nie znaczy, że chociażby słownie nie prowokuje uczestników takiego marszu do zamieszek". - Panie pośle, czy pan słyszy, co pan mówi: człowiek stoi z białą różą i prowokuje? - nie dawała wiary dziennikarka.

- Można stać z białą różą i coś mówić, można mieć coś na plecach napisane. (...) Pani naprawdę odrzuca taką możliwość, że pojawia się ktoś, kto tam chciałby doprowadzić tylko i wyłącznie do  zamieszek, które mogłyby stanowić zagrożenie dla uczestników tego marszu, w którym przecież nie tylko uczestniczą przedstawiciele jakiś ugrupowań narodowych, ale przede wszystkim polscy patrioci? - tłumaczył poseł. 

Wielowieyska podkreśliła jednak, że rozmowa dotyczy tego, iż "chcemy żyć w kraju, w którym Polacy mają prawo pokojowo demonstrować swoje poglądy i ma takie prawo osoba z białą różą, która się przeciwstawia aktom nazizmu i faszyzmu".

DOSTĘP PREMIUM