Pęk krytykował Grodzkiego. Rozsierdził tym Kamińskiego. "Gdzie był Pęk, gdy jego kolega mówił dyrdymały o wirusie?"

Senat nazywany jest "izbą refleksji", a dyskusje między senatorami rzadko osiągają taką temperaturę jak spory posłów. Tym razem jednak ostry konflikt wybuchł w samym Prezydium Senatu. Najpierw wicemarszałek Pęk zaatakował marszałka Grodzkiego, a potem włączył się w to wicemarszałek Kamiński. Na antenie TOK FM wygłosił płomienną tyradę przeciw Pękowi.
Zobacz wideo

Wicemarszałek Senatu z PiS Marek Pęk zamieścił na Twitterze kilka wpisów, w których obarcza marszałka Tomasza Grodzkiego odpowiedzialnością za pojawienie się w Senacie ogniska koronawirusa. "Marszałek Grodzki od początku pandemi Covid-19 dawał zły przykład osobisty, był oporny co do zmian w pracach Senatu, działał uznaniowo i chaotycznie" - napisał.

Nie mógł mu tego darować inny członek Prezydium Senatu, wicemarszałek Michał Kamiński. - Od momentu, gdy został pan wybrany na wicemarszałka, usiłuje pan podziękować człowiekowi, dzięki któremu to się stało, czyli Jarosławowi Kaczyńskiemu, wpisując się w jego nieludzki, niechrześcijański, niehumanistyczny styl uprawiania polityki na wszystkim, nawet na czymś takim, jak tragedia koronawirusa - pouczał Pęka w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Im dłużej mówił, tym bardziej ponosił go oratorski zapał.- Marek Pęk powinien mniej myśleć o karmieniu nienawiści Jarosława Kaczyńskiego do Tomasza Grodzkiego, a bardziej o tym, jak karmić nas wszystkich, Polaków pragnieniem pokoju i miłości bliźniego - stwierdził górnolotnie.

Prowadzący audycję Roch Kowalski sprowadził go jednak na ziemię. Zauważył, że we wpisach Pęka są przecież merytoryczne argumenty. Wicemarszałek z PiS zwrócił uwagę choćby na to, że Senat wdrożył możliwość zdalnej pracy dopiero 15 kwietnia, przy czym dotyczyło to wyłącznie posiedzeń plenarnych. Na zebraniach komisji senatorowie nadal musieli stawiać się osobiście.

- Jeśli sobie dobrze przypominam, to pierwszą instytucją dotkniętą w Polsce koronawirusem, był rząd. Pamięta pan? Ministrowie musieli się udawać na kwarantanny. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach sformułowałby w związku z tym zarzut, że głównym, winowajcą koronawirusa jest Morawiecki? - zripostował Kamiński. Po czym znów uderzył w tony podniosłe.

- Apeluję do marszałka Pęka, by pozbył się tego wirusa, którego może się pozbyć bardzo szybko, mianowicie wirusa nienawiści do wszystkiego, co płynie ze strony Jarosława Kaczyńskiego - mówił.

Prowadzący usiłował mu przerwać, jednak Kamiński nie zwracał na to uwagi. Ciągnąc swój wywód, podkreślał, że marszałek Grodzki zawsze zwracał się do Pęka "z największym szacunkiem i sympatią".

- A on odwzajemnia to notoryczną nienawiścią. Zastanawiam się, co powoduje panem marszałkiem, że nawet ta tragedia, smutek, który nas dotknął... Przecież mamy senatora Libickiego, on to bardzo przeżywa. I zamiast zajmować się współczuciem kolegom, których to dotknęło, pan Pęk szuka winy Grodzkiego w koronawirusie. Na Boga! - lamentował Kamiński. 

- Pamiętam, że pierwszą instytucją, gdzie odbyła się debata na temat epidemii koronawirusa, był właśnie Senat. I to na długo przed dotarciem koronawirusa do Polski - przyznał Roch Kowalski, gdy udało mu się wreszcie dojść do słowa. Kamiński wyraźnie się ucieszył, bo podsunęło mu to kolejne argumenty pogrążające Pęka.

- Panie redaktorze, dziękuję! To się stało przy sprzeciwie senatorów PiS-u. Gdzie był Marek Pęk, gdy jego koledzy byli przeciwni temu, byśmy rozmawiali na temat koronawirusa? Wtedy w Senacie RP jeden z nich opowiadał niesławne już dyrdymały na temat tego, że koronawirus Polsce nie zagraża - grzmiał senator.

A potem sięgnął po jeszcze cięższą amunicję. - Niech pan Marek Pęk lepiej zapyta tych wszystkich Polaków, którzy trzy tygodnie temu uwierzyli Mateuszowi Morawieckiemu, że Covid-19 jest już zwalczony. Panie redaktorze, przepraszam, ale muszę to skończyć: być może by nie było zarażeń w Senacie, gdybyśmy wszyscy nie uwierzyli Mateuszowi Morawieckiemu. Z czego wniosek: Morawiecki to kłamca, nie warto mu ufać! - podsumował triumfalnie Kamiński, zagłuszając Kowalskiego, który usiłował wtrącić, że być może jednak nie warto stosować tak daleko idących uproszczeń.

DOSTĘP PREMIUM