Senator KO przyznaje, że mógł zarazić się koronawirusem podczas obrad komisji. "W czasie prac maseczkę miałem w kieszeni marynarki"

Artur Dunin, senator Koalicji Obywatelskiej, zaraził się koronawirusem. Mogło do tego dojść podczas posiedzenia senackiej komisji, której przewodniczył Jan Filip Libicki, również chorujący na COVID-19. Dunin przyznał, że w trakcie obrad nie miał założonej maseczki. - Mądry Dunin po szkodzie - przyznał w TOK FM.
Zobacz wideo

Senator Artur Dunin z Koalicji Obywatelskiej to jeden z kilku parlamentarzystów, którzy potwierdzili w ostatnich dniach zakażenie koronawirusem. Jak mówił polityk w Poranku Radia TOK FM, teraz czuje się dobrze, choć pierwsze dwa dni od zdiagnozowania choroby były trudne. - Ścięło mnie w połowie dnia. Przez kilkanaście godzin utrzymywała mi się gorączka, 39 stopni. Teraz jest już lepiej - mówił polityk.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Przyznał, choć nie może tego sprawdzić na 100 procent, że mógł zarazić się od innego senatora, Jana Filipa Libickiego, który w sobotę informował, że ma COVID-19. Obaj panowie uczestniczyli posiedzeniu senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej. Dunin przyznał, że nie miał w czasie prac maseczki na twarzy. - Akurat niestety wtedy miałem ją w kieszeni marynarki. Na komisji tylko jeden z pracowników miał zakryty nos i usta. Reszta osób - od ludzi z ministerstwa, przez Kancelarię Prezydenta i senatorów - maseczek nie miała. W jakiś sposób jestem sam sobie winny - ocenił Dunin. Jednocześnie powiedział, że zawsze stara się chodzić w maseczce w zamkniętych pomieszczeniach i jest za tym, żeby karać ludzi, którzy nie przestrzegają tego obostrzenia. - I teraz też mówię: Kochani, noście maseczki i trzymajcie dystans. Mądry Dunin po szkodzie. Koronawirus nie skończył się, to, że jest cieplej, to nie znaczy, że on się wycofuje. On nadal krąży wokół nas - przestrzegał senator.

Artur Dunin podkreślił w rozmowie z Jackiem Żakowskim, że w związku z chorobą na własnym przykładzie odczuł, że służby sanitarne pod rządami PiS nie działają najlepiej. - Gdyby nie informacja z Senatu o zakażeniu Libickiego, którą dostałem w sobotę o 17:30, to mógłbym zarazić dużo więcej osób. Miałem wtedy umówione spotkania i w niedzielę. Miałem świadomość, czym grozi wirus i od razu po telefonie z Warszawy założyłem maseczkę i odizolowałem się od bliskich. To pokazuje, że szef GIS, pan Jarosław Pinkas, nie nadaje się na to stanowisko - mówił gość TOK FM. Jak dodał, telefon z sanepidu dostał dopiero w poniedziałek. - Zadzwoniono już po tym, jak udałem się do szpitala zrobić wymaz. Już po potwierdzeniu zakażenia - podkreślił. I dodał od razu: "Muszę tutaj podziękować łódzkiemu oddziałowi sanepidu, bo bardzo merytorycznie i fachowo ze mną rozmawiano". - Mimo wszystko GIS pod zarządem Pinkasa nie działa dobrze, a Polacy zostawieni są sami sobie - podsumował senator Koalicji Obywatelskiej.

Na kwarantannie przebywa kilkunastu parlamentarzystów oraz prezydencki minister Andrzej Dera.

DOSTĘP PREMIUM