"Mój oburz jest lepszy niż twój?" - Wielowieyska pyta Schreibera o krytykę PO. I przypomina Kaczyńskiego

W 2010 roku Jarosław Kaczyński nie wziął udziału w zaprzysiężeniu prezydenta Bronisława Komorowskiego, ponieważ - jak wyjaśniał - nie zgadzał się z działaniami jego obozu politycznego. Z takiego samego powodu w dzisiejszej uroczystości nie chcą wziąć udziału posłowie PO. - Czy nie uważa pan za hipokryzję krytykowanie dzisiaj PO, która wysyła po prostu delegację? Czyli mój oburz jest lepszy niż twój, parafrazując słowa Kazika? - pytała w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska ministra w kancelarii premiera Łukasza Schreibera.
Zobacz wideo

W zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na drugą kadencję z ramienia klubu Koalicji Obywatelskiej weźmie udział niewielka delegacja pod przewodnictwem marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego i wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Szef PO Borys Budka nie weźmie udziału w uroczystości. 

Odmowę udziału w zaprzysiężeniu Dudy komentował w Poranku Radia TOK FM poseł PiS i minister w kancelarii premiera Łukasz Schreiber. - Jest to kolejny przykład, w jaki sposób [politycy PO - red.] widzą demokrację. To znaczy, demokracja jest dla nich wtedy, kiedy oni wygrywają wybory (...). Dziś realizują strategię pana Romana Giertycha sprzed wyborów, który powiedział przecież jasno: że jeżeli wygramy, no to uznajemy wynik wyborów, a jeżeli przegramy, to go kontestujemy. I dokładnie tak postępują. To jest wyjątkowo przykre - ocenił. 

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Warto jednak przypomnieć, że w 2010 roku to prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wziął udziału w zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego, ponieważ - jak stwierdził - nie akceptował tego, co robi jego obóz polityczny. - Czy nie uważa pan za hipokryzję krytykowanie dzisiaj PO, która wysyła po prostu delegację? Czyli mój oburz jest lepszy niż twój, parafrazując słowa Kazika?  - pytała prowadząca program Dominika Wielowieyska

- Po co opowiadać takie rzeczy? Jeżeli mówimy o jakiejś stosowności i szacunku wobec różnych sytuacji, to chciałbym przypomnieć, że prezes Jarosław Kaczyński już w noc wyborczą tamtych wyborów pogratulował Bronisławowi Komorowskiemu zwycięstwa (...) - stwierdził, tłumacząc, że ówczesne wybory odbywały się po katastrofie smoleńskiej, w której zginął brat prezesa PiS, a Bronisław Komorowski odegrał wówczas "niesamowitą rolę". 

- Tak, pamiętamy, że PiS głosił teorię zamachu, która zbankrutowała i okazała się wielkim kłamstwem. To jest jednak główne wspomnienie 2010 roku - przypomniała dziennikarka. 

- Bardzo bym prosił, żeby o wielkich kłamstwach ludzie związani z "Gazetą Wyborczą" nie mówili, bo jest to coś co najmniej niestosownego, bo belki w swoim oku to nie widzicie. My tak naprawdę ciągle nie wiemy [co się stało - red.] - bronił się minister. 

Zatrzymania za tęczowe flagi na pomnikach

Policja zatrzymała część aktywistek, które niedawno rozwiesiły na stołecznych pomnikach tęczowe flagi. Po jedną z nich funkcjonariusze mieli pojechać aż w Bieszczady. Wielowieyska pytała Łukasza Schreibera, czy nie są wobec nich stosowane ponadwymiarowe środki. - Młodzi ludzie zaprotestowali przeciwko nagonce na LGBT, powiesili flagi na pomnikach. Dzisiaj ściganie ich wykracza poza wszelkie granice, jeśli chodzi o wagę tego przestępstwa. Czy pan tego nie dostrzega? - pytała. 

- Ja dostrzegam to, że są wśród tych osób takie, których nie można nazwać pewnie inaczej niż osobami, które szukają zadymy i awantury (...) Nie znam szczegółów operacyjnych działań policji, natomiast to, że mamy do czynienia z takimi ciągłymi aktami prowokacji, ciągłymi atakami na symbole, które są dla ogromnej części Polaków ważne, jest czymś wysoce niestosownym w przypadku osób, które rzekomo (...) walczą o równość, o szacunek i poszanowanie wolności. Ich słowa z ich czynami mijają się bardzo radykalnie - ocenił gość TOK FM. 

Dziennikarka przypomniała jednak sprawę powieszenia w 2017 przez środowiska narodowe portretów sześciu europosłów na szubienicach. Prokuratura umorzyła wówczas postępowanie (sąd nakazał jego wznowienie w lutym 2020 roku). - Niech pan teraz zestawi to: z jednej strony grożenie ludziom - chociażby symboliczne - a z drugiej strony flaga na syrence warszawskiej. (...) Czy pan nie widzi gigantycznej dysproporcji między traktowaniem różnego rodzaju wydarzeń? Czy to nie jest dla pana niepokojące? - pytała.

- Widzę jednak próbę jakiejś gigantycznej manipulacji. Ktoś został skazany w tej sprawie? Postawiono zarzuty. Ja uważam, że absolutnie wieszanie kogoś, także takie symboliczne, na szubienicach to jest także coś skandalicznego, ale jaki ja mam na to wpływ, czy jaki wpływ ma na to jakikolwiek polityk PiS? - bronił się Łukasz Schreiber. 

Dziennikarka poprosiła jednak, by polityk "nie żartował" oraz przypomniała, że Zbigniew Ziobro wielokrotnie osobiście interweniował w przypadku decyzji prokuratury. - Niech pan nie mówi, że rząd nie bierze za to odpowiedzialności - mówiła Wielowieyska. 

- Oczywiście, że nie. Za co ma brać odpowiedzialność (...)? W takich sprawach jednostkowych interwencja prokuratora generalnego, wydaje mi się, że byłaby czymś wysoce niestosownym - stwierdził poseł. 

DOSTĘP PREMIUM