Krzysztof Śmiszek o areszcie dla aktywistki LGBT: Mam wrażenie, że zaczynamy żyć w państwie quasi-policyjnym

- Trzeba będzie zadać sobie publicznie pytanie: czy zastosowanie aresztu tymczasowego za zatrzymanie ciężarówki jest środkiem adekwatnym do dokonania takiego czynu lub podejrzenia o taki czyn? - komentował w TOK FM decyzję o dwumiesięcznym areszcie dla aktywistki LGBT Krzysztof Śmiszek.
Zobacz wideo

W piątek sąd zdecydował o dwumiesięcznym areszcie dla Margot, jednej z aktywistek walczącego z homofobią kolektywu Stop Bzdurom. "Śledczy uważają, że działaczka LGBT "wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami" uszkodziła samochód należący do Fundacji "Pro – Prawo do Życia". Miała przeciąć opony i plandekę, urwać lusterko i tablicę rejestracyjną, a także ubrudzić auto farbą. (...) Policja relacjonowała, że w trakcie zajścia osoba podejrzana przewróciła Łukasza K., kierowcę samochodu, na chodnik. "Zarzut obejmuje także stosowanie przemocy polegającej na szarpaniu i popychaniu Łukasza K. w celu zmuszenia pokrzywdzonego do zaprzestania nagrywania przebiegu zdarzenia'" - informuje "Gazeta Wyborcza".

W "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek zapewnił, że zaraz po rozmowie jedzie pod siedzibę Kampanii Przeciw Homofobii, by wraz z innymi obecnymi tam politykami Lewicy wesprzeć aktywistkę przebywającą w budynku organizacji.

- Będziemy szanować postanowienie sądu, natomiast chcemy dopilnować, żeby zatrzymanie i doprowadzenie do aresztu odbyło się w sposób humanitarny i z poszanowaniem praw człowieka. Jak widzimy, ostatnio policja jest bardzo nadwrażliwa i bardzo reaktywna, jeśli chodzi o najmniejsze takie działanie, które nie wpisuje się w oficjalny program PiS - mówił oraz dodał, że ma coraz więcej zastrzeżeń do polskiej policji. - Polska policja (...) zaczyna stosować metody, które mają wywołać taki efekt mrożący: "obywatelu zastanów się siedem razy, zanim powiesz albo zrobisz coś, co się nie jest zgodne z wizją PiS". Na to nie może być zgody - podkreślił. 

Już po rozmowie, około godz. 18.30 aktywistka dobrowolnie wyszła z budynku, ale nie została zatrzymana przez policję, a wysłane wcześniej na miejsce trzy radiowozy odjechały. 

Prowadząca program Dominika Wielowieyska zastanawiała się, czy posła nie dziwi to, że sąd zdecydował o dwumiesięcznym areszcie. - Boję się takiej sytuacji, że coś tu się dzieje niedobrego. Dwa miesiące aresztu to jest dla mnie zdumiewające - stwierdziła. 

- Jestem politykiem, jestem też prawnikiem więc trochę wstrzemięźliwie się będę wypowiadał na temat działalności sądu. Niemniej jednak trzeba będzie zadać sobie publicznie pytanie: czy zastosowanie aresztu tymczasowego za zatrzymanie ciężarówki jest środkiem adekwatnym do dokonania takiego czynu lub podejrzenia o taki czyn? - wyjaśniał Śmiszek.  

Jak przekazała "GW" z początku sąd odrzucił wniosek prokuratury o areszt dla Margot, jednak w trakcie piątkowego posiedzenia uwzględnił zażalenie prokuratury i podjął decyzję o dwumiesięcznym areszcie dla aktywistki.

Dziennikarka przyznała, że sprawę komentuje "na gorąco", ale "kiedyś była mowa o tym, że owszem wprowadzono losowe przyznawanie spraw sędziom, ale wtedy mówiono o takim jednym wyjątku". - Jeśli chodzi o decyzje o areszcie, to wiadomo, że tam jest ułożony grafik. Wiadomo dokładnie, którzy sędziowie, jakie decyzje podejmują. Z góry przepraszam jeżeli moje posądzenie jest niesłuszne, ale czy nie sądzi pan, że należałoby to jednak stwierdzić? Bo wtedy już były takie obawy, że prokuratura może sprawdzać, kto akurat w tym momencie ma dyżur. I wtedy w odpowiednim momencie składać wniosek - zauważyła Wielowieyska. 

Śmiszek zgodził się z tym. Przywołał czwartkowe posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, podczas której RPO Adam Bodnar przedstawiał informację roczną na temat przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce. Jak przytaczał poseł, w 2019 roku alarmująco wzrosła liczba tymczasowych aresztowań przy jednoczesnym spadku liczby przestępstw. Jego zdaniem tak samo sytuacja wygląda w 2020 roku. 

- To jest sygnał dla opinii publicznej, ale też tych wszystkich, którzy śledzą działania wymiaru sprawiedliwości, także prokuratury, że coś niedobrego się dzieje w państwie polskim. Że ten środek, który jest najbardziej represyjny (...) jest stosowany z taką dezynwolturą i tak często - mówił wskazując, że areszt tymczasowy jest najcięższym środkiem zapobiegawczym. 

- To jest bardzo niepokojący sygnał i mam takie wrażenie, że zaczynamy żyć w państwie quasi-policyjnym, gdzie prokuratura wyszukuje sobie takie okienko, kiedy można złożyć wniosek o areszt licząc na przychylność takiego a nie innego sędziego -  ocenił. 

DOSTĘP PREMIUM