"Żadne prawa nie zostały wywalczone przez bycie miłym". Aktywiści odpowiadają na zarzuty o zbytni radykalizm

- Jako kolektyw Stop Bzdurom mamy zaplanowanych kilka akcji. Będziemy też na pewno troszczyć się o wszystkie osoby, które były zatrzymane w piątek - zapowiedziała w TOK FM aktywistka Łania, którą zatrzymano za wieszanie tęczowych flag na pomnikach. Pytana o to, czy ich działania nie są po prostu agresywne, jak uważają niektórzy politycy czy komentatorzy, mówiła: "nie zmuszam całej Polski, żeby się teraz zmieniła w 'lewacką bojówkę'". - Niech wspierają te działania, które wydają im się odpowiednie - dodała.
Zobacz wideo

- Żadne prawa osób zmarginalizowanych nie zostały wywalczone przez bycie miłym. Szanuję robotę, którą wykonuje Kampania Przeciwko Homofobii czy Miłość nie wyklucza, ale nasze akcje również są niezbędne - ocenił Ignacy z kolektywu Sawa, pytany o wieszanie flag na pomnikach i piątkowe wydarzenia w Warszawie. Jak dodał, obecnie atmosfera w kraju jest tak napięta, że "można bać się wyjść na ulicę z tęczową torbą".  - Nawet w Warszawie, ostatnio pobito moją koleżankę - podkreślił w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim.

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Aktywista przypomniał, że w naszym kraju cały czas nie ma ustawy o uzgodnieniu płci. - To, że państwo odmawia mi życia, było powodem mojej radykalizacji już lata temu. Ale teraz widzę, że radykalizuje się coraz więcej osób solidaryzujących się [ze środowiskiem osób LGBT], takich osób które wcześniej zradykalizowane nie były - mówił.

Na pytania Sroczyńskiego odpowiadała też Łania z kolektywu Stop Bzdurom, którego członkinią jest również Margot, zatrzymana w piątek. Pytana o komentarze dotyczące agresji środowisk lewicowych, przypomniała, że 1 sierpnia "środowiska prawicowe" zerwały tęczową flagę ze znakiem Polski Walczącej. - Cięli ją nożami, a potem zaczęli szarpać kobietę, która próbowała im przeszkodzić, wyzywali ją.  Jakoś nie widziałam, żeby tamte osoby były poszukiwane - podkreśliła aktywistka, która została zatrzymana na 30 godzin za wieszanie tęczowych flag na pomnikach w Warszawie.

Głosy o zbyt radykalnym działaniu słychać nie tylko ze strony niektórych komentatorów, ale też części polityków opozycji; np. Radosława Sikorskiego z PO. Krytycy aktywistów LGBT przywoływali m.in. film, który dotyczył uszkodzenia furgonetki z homofobicznymi hasłami, która jeździła po Warszawie. To właśnie za to Margot została aresztowana na dwa miesiące.

- Rozumiem, że dla niektórych taka radykalna walka to nie jest forma dla nich. Rozumiem to i nie zmuszam całej Polski, żeby się teraz zmieniła w tę "lewacką bojówkę", o której wszyscy mówią. Ale niech wspierają te działania, które wydają im się odpowiednie i niech nie przeszkadzają innym, którzy robią swoją pracę - stwierdziła Łania. I przypomniała, że w miniony piątek policja w centrum Warszawy zatrzymywała w brutalny sposób m.in. osoby, które nie robiły nic złego. - Nie rozumiem, dlaczego miałybyśmy nie sięgać po takie środki, skoro policja i państwo nie cofają się przeciwko całkiem hardcorowym środkom przeciwko nam - mówiła aktywistka. I dodała, że "nawet w momentach, w których nawet nic nie robimy, to prawica znajdzie sobie jakiś materiał i zmontuje z tego dramatyczny film, podłoży muzykę z horroru i będzie nim straszyć w TVP". - Bez względu na to, co zrobimy, to i tak będziemy przedstawione jak najgorzej - uważa Łania. Jak mówiła, jeśli dla kogoś zdjęcia z piątku, na których widać aktywistów siedzących na dachu samochodu, "są najgorszą rzeczą, jaka się stała przez ostatnie lata w kontekście polskiej rzeczywistości, to ja dziękuje im za jakiekolwiek sojusznictwo".

Pytana o plany kolektywu, podkreśliła, że przede wszystkim teraz chcą, by Margot, gdy trafi do aresztu, "była zaopiekowana, żeby dochodziły do niej listy i paczki". - Jako Stop Bzdurom mamy zaplanowanych kilka akacji, które chcemy wykonać w tym roku. Jak dobrze pójdzie to przed koniec wakacji. Będziemy też na pewno troszczyć się o wszystkie osoby, które były zatrzymane w piątek - zapewniła.

DOSTĘP PREMIUM