Kaleta o Margot tylko w rodzaju męskim. "Jeżeli poproszę, żeby zwracała się pani do mnie Loretto, to będzie pani?"

W Poranku Radia TOK FM wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta stwierdził, że słyszał o zatrzymaniu nie aktywistki LGBT, a mężczyzny. - Jeżeli ja poproszę panią, żeby zwracała się pani do mnie Loretto albo per krzesło, to będzie się pani do mnie w ten sposób zwracać? Czy może będzie pani myślała, że jestem jakimś niepoważnym człowiekiem? - drwił polityk.
Zobacz wideo

W Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska pytała wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kaletę o uzasadnienie dwumiesięcznego aresztu dla Margot - aktywistki LGBT. Na jego ujawnienie nie chce się zgodzić prokuratura. 

Poseł PiS na wstępie stwierdził, że nie słyszał o zatrzymaniu aktywistki, a według jego informacji w areszcie przebywa mężczyzna. - Jeżeli ja poproszę panią, żeby zwracała się pani do mnie Loretto albo per krzesło, to będzie się pani do mnie w ten sposób zwracać? Czy może będzie pani myślała, że jestem jakimś niepoważnym człowiekiem? - drwił polityk. 

Dziennikarka odpowiedziała, że należy uwzględnić samookreślenie płci danej osoby i "to, w jaki sposób się ona czuje". - Ja się muszę posługiwać sformułowaniami prawnymi i tego rodzaju żądanie, wniosek czy prośba nie wynika z żadnej podstawy prawnej - odparł Kaleta. 

Chcesz posłuchać, a nie masz Premium? Podcasty możesz odblokować już za 5 zł

Dwumiesięczny areszt dla Margot

Według Wielowieyskiej dwumiesięczny areszt nie jest w sprawie Margot uzasadniony, ponieważ "prokuratura dysponuje nagraniami, wiadomo, co się tam wydarzyło". - Trudno znaleźć uzasadnienie dla tego aresztu prócz podgrzania atmosfery - oceniła. 

Dziennikarka przypomniała, że areszt nie jest karą, a jeśli są dowody na to, że doszło do chuligańskiego wybryku, to należy sformułować akt oskarżenia i wysłać go do sądu. - Areszt nie jest tutaj potrzebny, bo sama prokuratura się chwali, że ma dowody na wszystko, co się wydarzyło. Czy prokuratura jest tak nieudolna, że w tak prostej sprawie potrzebuje aż dwóch miesięcy, żeby napisać prosty akt oskarżenia? Przecież to ośmiesza prokuraturę - stwierdziła dziennikarka. 

Kaleta tłumaczył jednak, że "w tym zdarzeniu nie wszystkie wydarzenia zostały perfekcyjnie nagrane". - Trzeba odtworzyć bieg wydarzeń, wiemy, że ktoś posługiwał się nożem, więc przebieg tego zdarzenia powinien być precyzyjnie ustalony (...) po pierwsze widzimy, że świadkowie tego zdarzenia nie powinni móc na siebie wpływać, ponieważ mogą przedstawiać różne wersje wydarzeń - wymieniał. 

Prowadząca program mu jednak przerwała i zwróciła uwagę, że od zdarzenia minął już miesiąc. - Panie ministrze, niech pan mnie nie rozśmiesza. Już minął miesiąc od tego wydarzenia. Naprawdę trzeba zakończyć tę sprawę - zauważyła oraz powtórzyła pytanie o to, dlaczego nie zostało ujawnione uzasadnienie. - To jest decyzja prokuratury, która jest nadzorowana przez pańskiego lidera [Zbigniewa Ziobrę - red.] - zwróciła uwagę. 

- Pani trywializuje tę sprawę, de facto atakując tych, którzy o wymierzenie odpowiedzialności za łamanie prawa walczą, czyli prokuraturę. Ten mężczyzna, Michał Sz., cynicznie wykorzystuje ideologię do agresji na ulicach, do zbierania pieniędzy na swoją działalność, a pani jeszcze łaskawie potulnie mówi o nim jako o kobiecie - odparł Kaleta. 

Wielowieyska zaznaczyła jednak, że według niej każdy, kto stosuje przemoc, powinien ponieść odpowiedzialność, natomiast furgonetka "jeździ po mieście jak szczekaczka i wykrzykuje kłamstwa na temat osób LGBT, prowokując ludzi, i łamie w ten sposób prawo". Przypomniała w tym miejscu o zabezpieczeniu wydanych przez sąd w Gdańsku, który w październiku zeszłego roku zakazał  rozpowszechniania przez ultraprawicową Fundację Pro "Prawo do życia" informacji szkalujących osoby LGBT.

DOSTĘP PREMIUM