Protesty na Białorusi. Mateusz Morawiecki apeluje o zwołanie szczytu Rady Europejskiej

Premier Mateusz Morawiecki zaapelował w liście do szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela i przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen o zwołanie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej w sprawie sytuacji na Białorusi.
Zobacz wideo

Z kolei w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej kancelarii premiera podkreślono, że po niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi władza użyła siły przeciwko swoim obywatelom, którzy domagają się zmian w kraju. "Musimy solidarnie wesprzeć Białorusinów w ich dążeniu do wolności. Stąd też inicjatywa szefa polskiego rządu, aby nad tą sprawą pochyliła się Rada Europejska" - czytamy w komunikacie.

Prezydencki minister Andrzej Dera w programie Tłit WP o powyborczej sytuacji na Białorusi, podkreślił, że "sytuacja na Białorusi przypomina polski sierpień 1981 roku, kiedy społeczeństwo poczuło zew wolności". - Te obrazki z Białorusi pokazują, że budzi się społeczeństwo białoruskie - stwierdził.

Dopytywany o opublikowany w niedzielę wspólny apel prezydentów Polski i Litwy do władz białoruskich o pełne uznanie i przestrzeganie standardów demokratycznych, powiedział, że "reakcja prezydentów Polski i Litwy jest takim wołaniem o przestrzeganie elementarnych zasad, by nie doszło do tego, co działo się w nocy na Białorusi". - Ten głos musi być słyszany w Europie. Nie może być sytuacji, w których na Białorusi prawa człowieka będą niszczone, a ludzie będą ginęli w niewyjaśniony sposób - mówił Dera.

Pytany o to, czy prezydent zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie sytuacji na Białorusi, poinformował, że "w poniedziałek będą kolejne działania". Według niego "jest potrzebne wspólne, rozumne działanie całej klasy politycznej". - Będzie rozważane zwołanie RBN, bo sytuacja na Białorusi jest bardzo dynamiczna i niebezpieczna z punktu widzenia naszych interesów - podkreślił Dera.

Protesty na Białorusi. Wspólny apel prezydentów Polski i Litwy do władz w Mińsku

"Jako sąsiedzi Białorusi, apelujemy do władz białoruskich o pełne uznanie i przestrzeganie podstawowych standardów demokratycznych. Wzywamy do powstrzymania się od przemocy i do respektowania podstawowych wolności, praw człowieka i obywatela, w tym praw mniejszości narodowych i wolności słowa" - napisali w niedzielę wieczorem we wspólnym oświadczeniu prezydenci Polski Andrzej Duda oraz Litwy Gitanas Nauseda.

Przywódcy podkreślili, że "dialog stanowi zawsze najlepszą metodę zapewnienia rozwoju społecznego oraz dyskusji na temat reform i działań politycznych". "Traktujemy suwerenność i niezależność Białorusi z najwyższym poważaniem i mamy nadzieję, że zaistnieją warunki do pogłębienia współpracy ze społeczeństwem oraz instytucjami państwowymi Białorusi" - zaznaczyli Duda i Nauseda. Wyrazili też przekonanie, że bliższa współpraca z Unią Europejską leży w interesie Białorusi. "Chcemy, aby drzwi dla tej współpracy pozostały otwarte i pozostajemy w gotowości do dalszego wspierania Białorusi na drodze do pogłębiania relacji ze zjednoczoną europejską rodziną" - czytamy w oświadczeniu.

Wybory prezydenckie na Białorusi. Protesty

Demonstracje protestacyjne i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego w niedzielnych wyborach prezydenckich zwyciężył obecny szef państwa Alaksandr Łukaszenka, uzyskując blisko 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów. Demonstracje odbyły się także w kilku innych miastach Białorusi.

Białoruskie służby siłowe potwierdziły zastosowanie "specjalnych środków" przeciwko uczestnikom demonstracji w Mińsku - poinformowała w nocy z niedzieli na poniedziałek rzeczniczka MSW Białorusi Olga Czemodanowa.

Centrum Wiasna podało, że co najmniej jedna osoba zginęła, 120 zatrzymano w starciach policji z demonstrantami po wyborach prezydenckich.

Według wstępnych wyników niedzielnych wyborów prezydenckich na Białorusi - jak poinformowała poniedziałek Centralna Komisja Wyborcza - urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka otrzymał 80,2 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska - 9,9 proc. Jeżeli oficjalne wyniki wyborów potwierdzą tę informację, będzie to już szósta kadencja Łukaszenki, który prezydentem Białorusi jest od roku 1994.

DOSTĘP PREMIUM