Nawet w sprawie Białorusi nie ma w Senacie zgody. PiS ma zastrzeżenia do projektu rezolucji

Senackie komisje pracują nad rezolucją w sprawie sytuacji na Białorusi. Chodzi o apel przygotowany przez senatorów Koalicji Obywatelskiej m.in. do instytucji międzynarodowych o wsparcie demokratycznych aspiracji narodu białoruskiego i zaprzestanie represji w tym kraju. W apelu jest jednak też coś, co wzbudziło sprzeciw polityków PiS.
Zobacz wideo

W projekcie senackiej rezolucji zwraca się uwagę na aspiracje narodu białoruskiego do godnego życia w wolnym demokratycznym państwie. Jest też mowa m.in. o prawie obywateli do udziału w demokratycznych wyborach, do wolności zgromadzeń czy o wartości dialogu i szacunku wobec odmienności poglądów politycznych.

Dokument zawiera też apele: do rządu Białorusi m.in. o zaprzestanie represji i o szacunek wobec własnych obywateli oraz do UE o adekwatne do sytuacji zainteresowanie sytuacją kraju rządzonym przez Alaksandra Łukaszenkę.

Co w rezolucji przeszkadza PiS?

W rezolucji znalazło się jednak coś jeszcze. Chodzi o apel do prezydenta Andrzeja Dudy i polskiego rządu - m.in. o zbudowanie konsekwentnej, długookresowej polityki wschodniej "bez elementów doraźności i przypadkowości".

I właśnie ten fragment stał się źródłem kłopotów. Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości uważają bowiem, że taki apel ma wydźwięk polityczny. - Ten punkt jest właściwie zbędny w tej uchwale, bo on ma charakter troszkę konfrontacyjny. Wplata uchwałę w jakiś wątek naszej dyskusji wewnętrznej, dotyczącej tego, jak powinna wyglądać polityka zagraniczna - mówił wicemarszałek Senatu z Prawa i Sprawiedliwości Marek Pęk, na posiedzeniu połączonych komisji spraw zagranicznych i Unii Europejskiej oraz ustawodawczej. - Tego punktu bym po prostu w ogóle nie używał, żeby nie nadawać tej rezolucji charakteru konfrontacyjnego, że o coś apelujemy i szturchamy rząd, żeby się nareszcie czymś zajął - wtórował senator Jerzy Czerwiński.

Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości zwracali przy tym uwagę, że rząd podejmuje działania ws. sytuacji za naszą wschodnią granicą. Wskazywali na apel premiera o zwołanie nadzwyczajnego unijnego szczytu w sprawie Białorusi.

Senatorowie KO, PSL-u i Lewicy, którzy mają przewagę w wyższej izbie parlamentu, przekonywali, że apel do rządu RP i do prezydenta jest potrzebny. - Naszym głównym partnerem tak naprawdę są władze wykonawcze, to znaczy prezydent i rząd i do nich powinniśmy się zwracać o to, żeby coś robili albo czegoś nie robili. Taka jest zasada - uzasadniał senator Bogdan Klich.

Na posiedzeniu senackich komisji pojawił się także wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Wskazał, że MSZ popiera projekt rezolucji, ale - jak zaznaczył - warto do niego coś dodać. - Myślę, że zwłaszcza w aspekcie zwrócenia się przez Senat do instytucji Unii Europejskiej byłoby szczególnie cenne, gdyby wysoka izba sformułowała jakieś konkretne oczekiwania do instytucji Unii Europejskiej. Chodzi o to, by w tym zakresie wesprzeć działania polskiego rządu i zaapelować do instytucji UE o to, by zostało zwołane na najwyższym szczeblu spotkanie przywódców - czy to w formie bezpośredniej, czy wideokonferencji - powiedział Jabłoński.

Ostatecznie rezolucją w sprawie Białorusi ma się zająć cały Senat. 

DOSTĘP PREMIUM