Podwyżki dla polityków to dobra decyzja? "Szkoda tylko, że nie w lepszym stylu"

- Przez lata słyszeliśmy, że do polityki idzie się dla idei. Kiedy spod tej retoryki wystaje polityczna rzeczywistość, to robi się nieprzyjemnie, dziwnie i śmiesznie. I nikt nie jest w stanie bronić tego, co oczywiste - czyli że powinniśmy dobrze wynagradzać polityków - mówił w TOK FM prof. Sławomir Sowiński.
Zobacz wideo

Sejm przyjął w piątek zmiany w prawie podwyższające wynagrodzenia dla samorządowców, parlamentarzystów i osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie.

 Za przyjęciem nowelizacji obejmującej podwyżki głosowało 386 posłów, przeciw było 33, a 15 wstrzymało się od głosu. Sejm wcześniej w piątek przeprowadził debatę w pierwszym czytaniu i niezwłocznie przeszedł do drugiego. 

W debacie w czasie żadnego z czytań na temat ustawy nie wypowiedzieli się przedstawiciele klubów opozycyjnych - w imieniu Lewicy i PSL-Kukiz'15 nie wypowiedział się nikt, a z KO głos zabrała tylko Klaudia Jachira. W ciągu całego dnia posłowie opozycji unikali rozmów na temat tych przepisów z dziennikarzami. 

Sprawa  budzi duże kontrowersje m.in. za moment, w którym ma być wprowadzona – wiele osób znajduje się obecnie w trudnej sytuacji finansowej z powodu pandemii. 

Perfect Timing Day: przyznać wielkie podwyżki prezydentowi, rządowi i parlamentowi w rocznicę strajku 1980, w czasie rewolucji u najbliższego sąsiada, w szczycie pandemii, kiedy zaczyna się głęboka recesja” – skomentował na Twitterze Donald Tusk

Prof. Sławomir Sowiński, politolog  z UKSW zauważył jednak w TOK FM, że ten termin ma jedną zaletę – dużą odległość do najbliższych wyborów. 

- Ostatnie dwa lata to był czas politycznych obietnic, politycznych zalotów. Wtedy politycy obiecują obywatelom wszystko, nawet to, że są gotowi pracować bezinteresownie. Po wyborach podejmuje się mniej popularne decyzje w nadziei, że rozczarowanie obywateli zdąży do najbliższych wyborów ulecieć – tłumaczył.

Słuszna decyzja, fatalny styl

Prof. Sowiński zwrócił też uwagę na fatalny styl wprowadzania noweli.

- Przez lata słyszeliśmy, że do polityki idzie się dla idei. Kiedy spod tej retoryki wystaje polityczna rzeczywistość, to robi się nieprzyjemnie, dziwnie i śmiesznie. I nikt nie jest w stanie bronić tego, co oczywiste, czyli że powinniśmy dobrze wynagradzać polityków – zauważył.

Jak tłumaczył, samą decyzję o podniesieniu wynagrodzeń uważa za słuszną. - Zarówno obniżanie uposażeń posłów, a także zamrożenie uposażeń wiceministrów w okresie rządów PiS, jak i wcześniej obniżenie dotacji partyjnych za czasów rządów PO było moim zdaniem przejawem politycznego populizmu. Dobrze zarządzane państwo musi zakładać, że osoby podejmujące najważniejszą odpowiedzialność są dobrze wynagradzane – przekonywał Prof. Sławomir Sowiński.

- Chcielibyśmy, żeby to się działo w lepszym stylu, ale widocznie wśród polityków nie ma odważnych – dodał.

Przyjęte przez Sejm zmiany wiążą wysokość wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie nie jak dotychczas z kwotą bazową corocznie określaną w ustawie budżetowej, ale z wynagrodzeniami sędziów Sądu Najwyższego.

Podstawę ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN w danym roku stanowi przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale roku poprzedniego (w drugim kwartale 2019 r. kwota ta wyniosła 4839,24 zł). Dla obliczenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego SN przyjmuje się wielokrotność tej podstawy z zastosowaniem mnożnika 4,13.

DOSTĘP PREMIUM