Marek Sawicki o odejściu Szumowskiego: Przypomniał sobie zasadę primum non nocere, po pierwsze nie szkodzić

- Prof. Szumowski wie doskonale, że jest w tej chwili dla rządzących wielkim obciążeniem; że Zbigniew Ziobro połączył trzy postępowania prokuratorskie w jedno i że niestety sprawy nie są tak oczywiste i jasne, jak uśmiecha się do tego premier Mateusz Morawiecki - komentował w Poranku Radia TOK FM odejście ministra zdrowia Marek Sawicki z PSL.
Zobacz wideo

Minister zdrowia Łukasz Szumowski wczoraj poinformował o podaniu się do dymisji. Szumowski tłumaczył, że chciał zrezygnować już na przełomie stycznia i lutego, ale w związku ze zbliżającą się epidemią koronawirusa postanowił pozostać na stanowisku. 

- Pan prof. Szumowski przypomniał sobie zasadę primum non nocere - po pierwsze nie szkodzić. Wie doskonale o tym, że jest w tej chwili dla rządzących wielkim obciążeniem; że Zbigniew Ziobro połączył trzy postępowania prokuratorskie w jedno i że niestety sprawy nie są tak oczywiste i jasne, jak uśmiecha się do tego premier Mateusz Morawiecki - komentował w TOK FM poseł PSL Marek Sawicki. Były minister rolnictwa dodał, że Szumowski "odszedł, zanim cokolwiek jeszcze będzie 'przeciwko', a nie tylko 'w sprawie'". - Dlatego uważam, że zrobił to, co mógł. (...) Ratuje przede wszystkim swój obóz - zaznaczył. 

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Podwyżki dla polityków

W Poranku Radia TOK FM polityk odniósł się też do zapowiedzi Tomasza Zimocha, który chce złożyć projekt ustawy o wprowadzeniu dwukadencyjności dla parlamentarzystów. 

- Nie mówię "nie". Rozmawiałem o tym już parę lat temu. Jeśli wprowadzaliśmy kadencyjność dla samorządowców, to również należałoby wprowadzić kadencyjność dla parlamentarzystów. Mimo że jestem [posłem] bez przerwy 27 lat - to akurat uważam, że takie rozwiązanie nie jest złe - stwierdził polityk. 

Prowadzący program Jan Wróbel pytał także posła o "blamaż" z zeszłego tygodnia, kiedy zdecydowana większość opozycji poparła w Sejmie przygotowany przez PiS projekt podwyżek m.in. dla parlamentarzystów, samorządowców oraz osób sprawujących kierownicze funkcje w państwie. - Zdarza się tak czasami w polityce, że nieprzemyślane decyzje kilku osób, źle wprowadzone w życie, powoduje, że trzeba później te straty przez dłuższy czas nadrabiać. Dzisiaj trzeba już skończyć dyskusję na temat ewentualnych podwyżek dla polityków, dla ministrów, dla wiceministrów. Uważam, że ten temat - przynajmniej na kolejne pięć lat - będzie tematem zamkniętym i nie ma co o tym dyskutować - stwierdził, dodając, że przez 27 lat "swojej służby parlamentarnej" głosowanie "za" podwyżkami było jednym z jego największych błędów, za co może tylko przeprosić. 

DOSTĘP PREMIUM