Czy w Polsce mamy więźniów politycznych? "Margot zatrzymano za wybryki chuligańskie. Tak jak opozycjonistów w PRL"

Zdaniem prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, wprowadzenie do polskiego prawa kategroii "więźnia politycznego" mogłoby pogorszyć opinię Polski w świecie. - Kraj, który ma więźniów politycznych od razu jest przez kraje demokratyczne zdecydowanie gorzej postrzegany - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Prowadzący audycję Piotr Najsztub na wstępie przypomniał historię Margot. Aktywistka LGBT kilka tygodni temu usłyszała zarzut za uszkodzenie furgonetki z homofobicznymi treściami na plandece i poturbowanie jej kierowcy. Została zatrzymana przez policję w centrum Warszawy, co skończyło się wielkim protestem w jej obronie. Funkcjonariusze zatrzymali wtedy blisko 50 osób. 

Według Najsztuba, Margot można określić mianem "więźnia politycznego". - Moim zdaniem to jest tak jak w PRL, kiedy część osób z opozycji była skazywana za wybryki chuligańskie, choć związane z działalnością opozycyjną, i w ten sposób można było mówić, że w Polsce nie ma więźniów politycznych - powiedział. Zwrócił uwagę, że w polskim prawie nie ma obecnie takiej kategorii jak "więzień polityczny". - Może powinno się rozpocząć bój o jej wprowadzenie? - zastanawiał się. 

- Każdy system, który chce być autorytarny broni się przed tym, żeby wprowadzić takie pojęcie, bo to zawsze jest bardzo niewygodne - powiedział gość audycji "Prawda nas zaboli" prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny. I podkreślił, że wśród obecnie rządzących "raczej nie znajdziemy chętnych", by rozpocząć starania o pojawienie się tego pojęcia w Kodeksie karnym. 

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Zdaniem Ćwiąkalskiego, niewątpliwie mamy obecnie do czynienia z bardzo obfitym rozdawaniem tymczasowych aresztów. - Praktycznie rzecz biorąc w większości spraw - obojętne czy jest to sprawa bardzo poważna, średnio poważna czy mniej poważna - prokuratura zaczyna od występowania o areszt tymczasowy. I muszę przyznać, że sądy niestety coraz częściej się do tego przychylają - powiedział. Według jego opinii sędziowie boją się, że jeśli będą decydować inaczej, to czekają ich postępowania dyscyplinarne lub inne konsekwencje (na przykład brak awansu zawodowego). - Znaczna część tej presji ulega - stwierdził gość TOK FM.

W związku z tym Najsztub tym bardziej dopytywał, czy tymczasowo aresztowani i szerzej - opinia publiczna - powinna domagać się wprowadzenia statusu "więźnia politycznego". Podkreślał, że Margot nie jest pierwszym takim aresztantem. Mówił, że już podczas wcześniejszych demonstracji zdarzały się osoby - na przykład protestujące przed Sejmem - które trafiały do aresztu w podobnych okolicznościach. 

Prof. Ćwiąkalski nie pozostawił jednak wątpliwości. - Nie widzę żadnych szans, żeby realnie to wprowadzić - oznajmił. - Opozycja jest w mniejszości i nie ma głosu stanowiącego w Sejmie. Na rządzących raczej nie ma co liczyć - podał.

Dopytywany, co wprowadzenie statusu "więźnia politycznego" mogłoby zmienić - gość TOK FM odparł, że "przede wszystkim mogłoby to pogorszyć opinię Polski w świecie". - Bo kraj, który ma więźniów politycznych od razu jest przez kraje demokratyczne zdecydowanie gorzej postrzegany - podkreślił. - Natomiast samym tymczasowo aresztowanym powinien dać poprawę warunków. Oni powinni przebywać w lepszych warunkach niż czysto kryminalni więźniowie - dopowiedział.

Mimo kiepskich szans na realizację tego postulatu, prof. Ćwiąkalski ocenił, że "o tatki status warto się upominać". - Jeśli dojdzie do tego, że za chwilę będziemy prokuratorów, sędziów czy pracowników naukowych ścigać za wypowiedzi czy decyzje merytoryczne, ale nieprzychylne dla rządzących to wtedy będziemy mogli mówić o więźniach politycznych - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM