Holland o atakach na LGBT: Można je porównać do gomułkowskiej nagonki na Żydów

Zdaniem Agnieszki Holland obecna władza powtarza wiele elementów języka gomułkowskiego.- Znalazła sobie - w porozumieniu z Kościołem i sektami fundamentalistycznymi - wroga w postaci środowiska LGBT. (...) Jesteśmy w sytuacji, którą można porównywać do gomułkowskiej nagonki na Żydów oraz do niestety do niektórych przedwojennych para faszystowskich działań. I to jest bardzo bolesne - oceniła reżyserka w rozmowie z Mikołajem Lizutem.
Zobacz wideo

Dzisiaj mija 40 lat od podpisania Porozumień Sierpniowych. W TOK FM Mikołaj Lizut pytał Agnieszką Holland, czy Polska znalazła się według niej znów na progu rewolucji. - Nie wydaje mi się, żeby nastroje, które panują obecnie w Polsce były rewolucyjne. A jeśli ktoś robi rewolucję, to to jest raczej rewolucja konserwatywna, którą wykonuje władza, rozwalając ustrój, który się budowało przez te 30 lat od 1989 roku. To znaczy ustrój demokratycznego państwa prawa, z trójpodziałem władzy i z wolnością mediów, z zaistnieniem wszystkim zabezpieczeń, które kontrolują władze, gdyby ona chciała stać się zbyt autorytarna czy totalitarna - wyjaśniała, podkreślając, że "idziemy w stronę jednej partii, która nie liczy się z żadnymi partnerami".  

Reżyserka zauważyła także, że obecna władza powtarza wiele elementów języka gomułkowskiego. - Antyniemieckość, antysemityzm, ale przede wszystkim zasadę "dziel i rządź", to znaczy, żeby znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego, jakąś mniejszość w społeczeństwie, która jest dla większości społeczeństwa w jakimś sensie kontrowersyjna i łatwo jest zbudować figurę wroga z tej mniejszości. W tym wypadku władza sobie znalazła w porozumieniu z Kościołem i sektami fundamentalistycznymi, które mają powiązania międzynarodowe, środowisko LGBT - zauważyła gościni TOK FM. 

Jak oceniła "jesteśmy coraz bardziej tam, gdzie jest Rosja Putina". - Dlatego, że prawa walczące z "ideologią LGBT" albo "promocją homoseksualizmu", które Putin przyjął, są w tej chwili kopiowane i przyjmowane przez polskie gminy czy powiaty (...). To jest potworne, antyludzkie, antyobywatelskie. Jest to ogromna plama na sumieniu Polski, jeżeli będziemy się z tym godzić - zaznaczyła, tłumacząc, że "to szczucie, które znajduje odzew wśród najsłabszych mentalnie ogniw społeczeństwa buduje atmosferę pogromową, którą budował Gomułka w 1968 roku wobec resztek polskiego żydostwa".  - Jesteśmy w sytuacji, którą można porównywać do gomułkowskiej nagonki (na Żydów) i którą niestety też można porównywać do niektórych przedwojennych para faszystowskich działań. I to jest bardzo bolesne - oceniła.  

Dziennikarz dopytywał, czy Agnieszka Holland nie widzi jeszcze w Polsce nastroju rewolucyjnego, który sprzeciwiałby się temu językowi. Reżyserka zaznaczyła jednak, że widzi zmianę w środowiskach LGBT oraz ich sojuszników. - Rzeczywiście już taka radosna, i cierpliwa, grzeczna forma protestu przeciwko tej opresji, wydaje się, że się wyczerpała i jest po prostu straszny gniew. Jest gniew i rozpacz. I to ma swój wyraz - mówiła.

Dodała także, że pewnym optymizmem napawać może młode pokolenie Polaków, które "jest znacznie bardziej równościowe i w jakimś sensie brzydzi ich to, co się dzieje". - Młodzi ludzie jak gdyby zaczynają się organizować przeciwko tej opresji. Czy to będzie trwałe, czy to będzie rosło, czy to znajdzie jakąś formę politycznej reprezentacji, ruchu jakiegoś szerszego, trudno powiedzieć - stwierdziła jednak, choć przyznała, że jej zdaniem w społeczeństwie jest "potencjał zmiany". - Natomiast nie ma liderów politycznych, którzy by tę zmianę umieli ludziom wytłumaczyć. Jej konieczność i obowiązek tej zmiany. Przeciwnie, Polska jest w tej chwili chyba z tych krajów tzw. demokratycznych ciągle jedynym, gdzie władza i Kościół odgórnie szczują na te mniejszości - stwierdziła. 

Jednocześnie zauważyła, że opozycja zachowuje się konformistyczne. - Opozycja patrzy na te słupki, patrzy na badania opinii publicznej i myśli, że lepiej tutaj nie ryzykować, że jednak więcej może stracić niż zyskać w sensie wyborczym. Wydaje mi się, to o tyle głupie, że lider nie powinien iść za stadem, ale przewodzić temu stadu. [Wydaje mi się - red.] również, że ta pisowska i szczególnie na prawo od PiS strona polityczna wyczuwa taką słabość, takie miękkie podbrzusze tej opozycji i będzie to nakręcać po prostu - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM