Wicerzecznik Porozumienia o grafice przedstawiającej "Margot Boską": Obrzydliwa prowokacja

Jan Strzeżek, wicerzecznik Porozumienia, złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości obrazy uczuć religijnych. Chodzi o grafikę przedstawiającą aktywistkę LGBT+ Margot jako Matkę Boską. - Wychodzę z założenia, że ta grafika, która mnie osobiście oburzyła (...) jest przykładem na to, że część ludzi naprawdę uwierzyła, że może wszystko i państwa, i prawa też nie ma - mówił w TOK FM warszawski radny.
Zobacz wideo

Wicerzecznik Porozumienia Jarosława Gowina Jan Strzeżek złożył w poniedziałek zawiadomienie do prokuratury w związku z obrazą uczuć religijnych, jaką miał być opublikowany w mediach wizerunek Matki Boskiej z twarzą Margot, aktywistki LGBT+.

W Poranku Radia TOK FM polityk tłumaczył, że nie definiuje swojego zawiadomienia do prokuratury jako "walki z ideologią LGBT". - Gdy zobaczyłem w niedzielę ten obrazek, moim zdaniem obrzydliwy, a potem zdałem sobie sprawę, że polskie prawo w ramach artykułu 196 Kodeksu karnego daje możliwość ścigania tego typu obrzydliwych prowokacji (...), uznałem, że dobrze byłoby, gdyby takie zawiadomienie zostało złożone - mówił warszawski radny w rozmowie z Janem Wróblem. Jak dodał, "wychodzi z założenia, że dyskusja o prawach osób LGBT jest potrzebna". - Tylko czy takie obrazki wchodzą w granice dyskusji o prawach osób LGBT, czy są po prostu prowokacją? - pytał. 

Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł

Prowadzący program Jan Wróbel zaznaczył jednak, że uczucia religijne, o których mówi art. 196 Kk są bardzo trudne do zdefiniowania. - Więc może po prostu lepiej, by akurat nie wyciągać tak kontrowersyjnego przepisu, zawsze antagonizującego przeciwko ludziom wierzącym ludzi niewierzących, którzy mówią: a moje uczucia antyreligijne lub brak uczuć religijnych nie są jakoś chronione przez kodeks? Wie pan, jak już wyciągać broń, to taką stosowną do okoliczności, a nie granat - zaznaczył Jan Wróbel. 

- To jest właśnie broń stosowna do okoliczności - zaoponował jednak polityk. Jego zdaniem od ponad miesiąca "jesteśmy świadkami absolutnie jałowego sporu". - Bo ten spór na temat praw osób LGBT jest absolutnie jałowy. To znaczy nie została przeprowadzona żadna poważna dyskusja. Przez miesiąc z haczykiem mieliśmy albo obrazki pokazujące tego aktywistę Margot, albo mieliśmy demonstracje w Warszawie i innych miastach, ale żadna dyskusja nie miała miejsca. Miała miejsca taka przez miesiąc zadymka w sezonie ogórkowym, która nie posunęła nas ani centymetr do przodu - stwierdził w odpowiedzi radny. 

Zaznaczył także, iż odnosi wrażenie, że "podczas tego miesiąca sporo osób zdało sobie sprawę, że teraz może absolutnie wszystko". - Że skoro można było zaatakować osoby o innych poglądach, tak jak zrobił ten mężczyzna pod pseudonimem Margot, to można zrobić już absolutnie wszystko. Ja wychodzę z założenia, że ta grafika, która mnie osobiście oburzyła (...) jest właśnie przykładem na to, że część ludzi naprawdę uwierzyła, że może wszystko i że państwa nie ma, i że prawa też nie ma - stwierdził Jan Strzeżek. 

Dziennikarz zwrócił jednak uwagę, że gdyby w polskim prawie istniał przepis o ochronie uczuć związanych z własnymi przekonaniami, to jeżdżące po Polsce ciężarówki z bardzo agresywnymi hasłami w stosunku do mniejszości seksualnych byłyby zatrzymywane przez policję. - Jak patrzę na te ciężarówki, to ja też nie jestem ich fanem. To znaczy wychodzę z założenia, że nie tak wygląda debata publiczna - mówił radny, choć zaraz dodał, że nie ma w polskim prawodawstwie artykułu, który zabraniałby akcji przeprowadzanych przez fundację Pro - Prawo do życia. - Za to jest art. 196 Kk, który może być wykorzystywany w przypadku na przykład tej obrzydliwej grafiki (...). Ja jestem legalistą, jeżeli widzę, że jest złamane prawo i dodatkowo sam czuję się poruszony, widząc to łamanie prawa, to będę składał doniesienie do prokuratury - podsumował wicerzecznik Porozumienia. 

Na rozmowę z Margot zapraszamy o 18.20. Z aktywistką LGBT+ rozmawiać będzie w TOK FM Paweł Sulik

DOSTĘP PREMIUM