Poncyljusz: Długi narobione przez domorosłych menadżerów z PiS-owskiego poręczenia trzeba będzie pokryć

Niekompetencja kończy się kosztami, które obciążają całe społeczeństwo. Będzie trzeba te wszystkie długi - w PGZ - czy w innych firmach zarządzanych przez domorosłych menadżerów z PiS-owskiego poręczenia pokryć - mówił w TOK FM Paweł Poncyljusz, poseł KO.
Zobacz wideo

Stryj prezydenta Andrzeja Dudy został członkiem rady nadzorczej PKP Cargo; żona wiceministra cyfryzacji Adam Andruszkiewicza będzie pracować jako szefowa Fundacji Agencji Rozwoju Przemysłu; Łukasz Zbonikowski, były poseł PiS, którego żona oskarżała o zachowania przemocowe, będzie teraz zarabiał jako szef Wojskowych Zakładów Inżynieryjnych. 

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Jan Wróbel, prowadzący Poranek TOK FM, pytał Pawła Poncyljusza, wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego KO, czy zgodzi się z tezą jednego ze swoich kolegów partyjnych, iż w PO w takich przypadkach to były błędy, a dla PiS to już metoda. – Myślę, że najlepszym dowodem na to, co się działo w PO, jest powołanie na kilka dni do Orlenu, pana Igora Ostachowicza, doradcy Donalda Tuska. W momencie pojawienia się oburzenia publicznego na ten temat, natychmiastowo został wycofany z tego stanowiska. W przypadku PiS, żona ministra, który zajmuje się stawianiem masztów, nagle staje się szefową fundacji ARP – która to za wiele sukcesów nie ma. Wprawdzie podobno wybudowano jakąś fabrykę maseczek w Stalowej Woli. Tylko, że hala dzielnie stoi, ale pracowników nie widać – mówił Poncyljusz.

Podkreślał, że politycy władzy często mówią o umiarze, a rzadko kiedy faktycznie żyją w taki sposób. – Wczoraj wyczytałem w mediach społecznościowych, że pan Wojciech Jasiński, były poseł PiS, kolega ze studiów braci Kaczyńskich, obecnie w radzie nadzorczej Orlen, zarabiał 11 tysięcy złotych dziennie. Tutaj umiar widocznie nie zaistniał. Myślę, że takich przypadków będzie dużo więcej – ocenił poseł KO.

Wskazywał, że sam od lat przygląda się sytuacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. – Ta spółka przez pięć lat, miała pięciu prezesów i żaden wcześniej nie zajmował się zbrojeniówką. Efekty są opłakane. Mimo pompowania po bokach pieniędzy publicznych do PGZ i tak na koniec roku musiał wykazać stratę 1,2 mld zł – mówił Poncyljusz. Jak dodał, taka niekompetencja kończy się kosztami, które obciążają całe społeczeństwo. – Będzie trzeba te wszystkie długi – w PGZ – czy w innych firmach zarządzanych przez domorosłych menadżerów z PiS-owskiego poręczenia pokryć – podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM