Awantura wokół słów Rzecznika Praw Dziecka. Senator PiS go broni i przy okazji atakuje RPO

Wydaje mi się, że jeżeli ktoś kwestionowałby sposób wykonywanie urzędu rzecznika (przez Mikołaja Pawlaka-red.), to jedna wypowiedź medialna to niewystarczający materiał do podjęcia decyzji - mówił w TOK FM senator PiS Jan Maria Jackowski.
Zobacz wideo

Rzecznik praw dziecka, Mikołaj Pawlak, w TVN24 mówił o edukacji seksualnej w szkołach. - A czy zagwarantujemy, że wpuszczamy edukatorów do 20 tysięcy szkół i będą wprowadzali takie treści, jak chociażby w Poznaniu, że wychwytują dziecko rozchwiane, zaniedbane, któremu dają jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy? Właśnie temu zapobiegamy, żeby to się nie działo - przekonywał Rzecznik praw dziecka. Ta wypowiedź wywołała burzę. Koalicja Obywatelska złoży wniosek o odwołanie rzecznika, a Lewica nawołuje, żeby sam odszedł z urzędu. Nawet Dorota Zawadzka, psycholożka rozwojowa znana jako "superniania", zbiera podpisy ws. odwołania Pawlaka z funkcji RPD. Władze Poznania domagają się sprostowania.

Podcast jest zablokowany? Za 5 złotych odblokujesz wszystkie!

Zdaniem Jana Marii Jackowskiego, senatora PiS, słowa rzecznika wymagają wyjaśnień z jego strony. – Powinien się ustosunkować jakoś - oświadczeniem, stanowiskiem - do dyskusji, która toczy się po tej wypowiedzi. (…) A czym sam powinien się zrzec? To jest pytanie do rzecznika Pawlaka. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś kwestionowałby sposób wykonywania urzędu rzecznika (przez Mikołaja Pawlaka-red.), to jedna wypowiedź medialna to niewystarczający materiał do podjęcia takiej decyzji – powiedział Jackowski i niejako przy okazji zaatakował też odchodzącego Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara. – Podczas rozmowy w Senacie przyznał, że nie korzystał z kompetencji do podejmowania interwencji, nie składał wniosków do Trybunału Konstytucyjnego, a to powinność RPO jeżeli dostrzega błędy i sprzeczności. Taka materia to kwestia do rozważenia w kontekście dymisji – przekonywał Jackowski.

Karolina Lewicka przypomniała, że Rzecznik Praw Dziecka w środę skierował do Prokuratury Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa nielegalnej sprzedaży osobom małoletnim środków farmakologicznych wspomagających modyfikację płci. Uzasadniając to zawiadomienie, powołał się na artykuł "Zmień sobie płeć, dzieciaku", opublikowany w sierpniowym wydaniu "Tygodnika Solidarność". Opisano w nim dziennikarskie śledztwo ujawniające, że "na internetowych czatach dla transaktywistów osoby małoletnie, np. 14-letnia dziewczynka - są informowane m.in. o nielegalnych sposobach zdobycia środków hormonalnych mających wpływać na cechy płciowe". Dziennikarka podkreśliła, że słowa rzecznika to zapewne "wierutna bzdura". – Przecież jest ślubowanie rzecznika i w ustawie jest możliwość odwołania go ze stanowiska. Ślubował strzec godności urzędu, a on go ośmiesza – mówiła Lewicka.

Senator PiS starał się uniknąć jednoznacznej odpowiedzi. – Ja, jako żywo, nazywam się Jan Maria Jackowski. Nie jestem rzecznikiem praw dziecka. Proszę mnie nie pytać o motywację, dlaczego tak się wypowiedział. Ja nim nie jestem. Co więcej, nie jestem też rzecznikiem rzecznika. RPD powinien zając oficjalne stanowisko w tej sprawie – kwitował polityk PiS i dodał, że na kolejnym posiedzeniu Senatu Pawlak będzie składa sprawozdanie za ostatni rok swojej pracy. - Będziemy rozmawiali, pewnie dyskusja w Senacie będzie ożywiona – powiedział Jackowski.

DOSTĘP PREMIUM